zioła w doniczkach z chwastami
Ziołowe rozczarowanie

Posiałam zioła w doniczkach – co mi jeszcze wyrosło?

Zioła w doniczkach wysiane z nasion

Minął już miesiąc, jak posiałam na nowo zioła w doniczkach, w nowym sezonie. To była wprawdzie pierwsza tura ziół wysiana do 12 doniczek, bo tyle miałam wolnych. A pomyśleć, że gdy planowałam hodować zioła w doniczkach, marzyłam o 7 doniczkach z ziołami w mojej kuchni. Niestety moje zioła w doniczkach nie chcą rosnąć tak jakbym sobie tego życzyła. Dlatego ciągle dokupuję nowe doniczki i próbuję wysiewać do nich zioła, licząc na to, że w końcu mi się uda. Zmieniam nie tylko sposób podlewania, czy pomoc w kiełkowaniu np. czasem zioła kiełkują pod folią, ale próbuję też różnych nasion. 

Uważam, że często to właśnie nasiona mają duże znaczenie, jeśli chodzi o powodzenie mojej hodowli. Wspominałam kiedyś, że nie kupię więcej nasion w markecie i będę kupować je tylko w dobrych sklepach nasiennych. Niestety pandemia sprawiła, że w moim mieście padły wszystkie sklepy nasienne i pozostały mi tylko markety. Niby próbuję zapamiętać nazwy firm czy rodzaje nasion, które mnie zawiodły lub które wręcz przeciwnie, chętnie kupiłabym znowu. Ale to nie takie łatwe. Czasem nie ma akurat tych, które chcę kupić, a czasem złakniona nowego sezonu i przytłoczona wyborem nasion, najchętniej kupiłabym wszystkie. Wtedy mój mózg zostaje w domu, a ja kupuję tylko sercem i oczami. Nie raz już się zawiodłam, że zdjęcie z opakowania nasion wygląda inaczej, niż moje późniejsze zioła w doniczkach. 

Zazwyczaj kupowałam różne odmiany ziół od różnych producentów, aby mieć porównanie. I tak miałam np. koper Karłowy i Ambrozję, pietruszkę naciową Festival i Astrę. Szczerze mówiąc nadal, nie wiem, które odmiany lepiej mi rosną. Myślę, że czasem to przypadek, a może inne czynniki np. brak szkodników lub pleśni. W tym roku jednak postawiłam na pakiet nasion, zawierający różne zioła w doniczkach.

Nasiona ziół sprzedawane w zestawach

Szczerze mówiąc jestem trochę rozczarowana i uznałam, że nie kupię już tak pakowanych nasion ziół. Po pierwsze, ilość nasion w pojedynczych saszetkach była tak mała, że zastanawiałam się, czy warto było robić na nie specjalne osobne opakowania. Może to jednak jest dobre rozwiązanie, bo nasion wystarcza na raz i nic nie zostaje. Ja jednak lubię co parę tygodni zasiać nowe zioła w doniczkach, tak żeby były w różnym wieku. Kiedy już podskubuję jedne, inne dopiero rosną, więc lubię mieć zapasowe nasiona.

Druga rzecz to fakt, że nie bardzo mogę wybrać jakie zioła w doniczkach chcę hodować. Takie zestawy są wprawdzie ciekawie skomponowane, ale ja np. nie potrzebuję nasion szczypiorku, za to wolałabym więcej nasion bazylii, której zawsze mi brakuje. Jeśli chodzi o szczypiorek, to ten z nasion wzszedł mi tylko raz i wyglądał jak trawa nad morzem, dla mnie masakra. Nigdy później, a próbowałam parę razy szczypiorek z nasion mi nie wschodził i tak też było tym razem. Nie mam ani jednego wysianego szczypiorku. Wiem już, że nigdy dobrowolnie nie kupię jego nasion. Szczypiorek wolę hodować z cebulki dymki lub zwykłej cebuli. Prawdę mówiąc to jedyne zioło, które jakoś mi rośnie.

nasiona ziół w zestawach

Co wyrosło oprócz ziół?

Wracając do nasion sprzedawanych w pakiecie, bardzo tym razem rozczarowało mnie to, ile hoduję czegoś, czego nie posiałam. Wspominałam już kiedyś o tym, że zdarzało mi się hodować coś nieokreślonego, ale w tym roku, nie mam ani jednej doniczki, żeby nie rosła jakaś inna roślina. Wiem, że raczej nie jest to wina ziemi, bo tą wyparzam w piekarniku przed wysianiem ziół i nie wierzę, że jakieś nasiono przetrwałoby 90 stopni. Prędzej by się spaliło, niż potem pięknie wykiełkowało. W dodatku te rośliny najszybciej wzeszły i są największe. Nie wiem, czy w tym roku miałam pecha, czy to nasiona konkretnego producenta są tak zanieczyszczone. W każdym razie skutecznie mnie to zniechęciło do kupowania tak pakowanych nasion. Chociaż liczę się z tym, że mogła to być wina nieoczyszczonej ziemi i niezwykle odpornych nasion.

Niektóre zioła w doniczkach w ogóle nie wzeszły, jak wspomniany szczypiorek czy mięta, za to w tych doniczkach rośnie coś innego. Wprawdzie nie wiem co hoduję, ale postanowiłam tego nie wyrywać i zobaczyć co mi wyrośnie. Mam tylko nadzieję, że to nic zakazanego i że nie zakłóci wzrostu moich ziół. Jak tylko zorientuję się co to za rośliny, a stawiam raczej na chwasty, to od razu się ich pozbędę. W moich doniczkach oprócz ziół rosną trzy różne roślinki niewiadomego pochodzenia. A może Wy wiecie co to jest?

chwasty w doniczkach z ziołami

Zioła w doniczkach rosną wolniej tej wiosny

Obserwując moje domowe zioła w doniczkach wydaje mi się, że w tym roku rosną słabiej, w porównaniu z tamtym rokiem. Myślę, że pogoda za oknem robi swoje. Wprawdzie zioła w doniczkach rosną na parapetach od zachodniej strony, gdzie mają sporo słońca, to jednak wiosna w tym roku jest dość zimna. Uważam, że ma to duży wpływ na wzrost moich ziół, które przez szybę wyczuwają, że słonko słabiej świeci i nie daje im motywującego do wzrostu ciepełka. Czasem otwieram okna (i zapraszam ziemiórki), jednak często powietrze jest dość chłodne i niestety dni tej wiosny są dość wietrzne, co potęguje chłód.

Moje zioła w doniczkach mają równy miesiąc, ale wydaje mi się, że po miesiącu w tamtym roku były większe. Nie uważam, żeby coś innego oprócz pogody miało na to wpływ, bo tak samo wszystko przygotowałam. Umyłam doniczki, namoczyłam część nasion i wyparzyłam ziemię oraz piasek i keramzyt przed wysianiem. Jedyna różnica polega na tym, że w tym roku nie zakładałam folii na nowo wysiane zioła w doniczkach. Jak robiłam to w tamtym roku i dlaczego uznałam, że nie będę więcej tak robić, możecie przeczytać w “Zioła w doniczkach, czy tym razem się uda?”.

zioła w doniczkach po miesiącu od wysiewu

Jak podlewałam zioła w doniczkach

Ostatnio pisałam, że kiełkujące nasiona będę spryskiwać, a kiedy zioła w doniczkach wzejdą, będę je podlewać do podstawek. Jeśli chodzi o spryskiwanie, to faktycznie tak robiłam, natomiast, podlewanie do podstawek jak na razie się nie sprawdziło. A bynajmniej nie sprawdziło się w przypadku maleńkich ziół. Myślę, że są jeszcze za słabe, żeby tak pobierać wodę. Te większe, jak rukola czy kolendra już sobie radzą. Jednak wszystkie zioła w doniczkach, nawet te podlewane do podstawek, 1-2 razy w tygodniu podlewam od góry, lejąc wodę delikatnie, żeby nie uszkodzić młodych roślinek. Staram się też nie przesadzać z ilością wody, zwłaszcza że podlewam je do podstawek lub ze spryskiwacza co 1-2 dni, w zależności od wilgotności ziemi.

Na początku zioła w doniczkach spryskiwałam roztworem 3% wody utlenionej ze zwykłą wodą odstaną w stosunku 1:10. W ciągu tego miesiąca, dwa razy podlałam zioła naparem z rumianku. Zaparzyłam 6 saszetek herbaty rumiankowej w litrze wody i wystudziłam. Dwa razy też podlałam zioła w doniczkach nawozem do ziół, żeby polepszyć stan ziemi, którą mogłam wyjałowić wyparzaniem w piekarniku. Poza tymi wyjątkami, od około trzech tygodni, zioła w doniczkach podlewam odstaną wodą kranową.

jak podlewać zioła w doniczkach

Zioła wschodzą na połowie doniczki

Opiszę Wam bliżej jak wyglądają moje tegoroczne zioła w doniczkach. Po pierwsze zadziało się to co się dzieje zawsze, czyli zioła wchodzą w różnym tempie. I nie chodzi mi o to, że rukola wzeszła wcześniej, a rozmaryn później. Bardziej chodzi mi o to, że np. bazylia wysiana w jednej doniczce, wzeszła tylko na jej połowie i to w różnym tempie. Nie wiem czemu tak się dzieje, ale tak było zawsze. Ogólnie moje zioła w doniczkach rosną jakby w kępkach, co też wcześniej miało miejsce. Niby staram się siać je bardzo równomiernie, to jednak nasiona są małe i czasem wpadnie do doniczki kilka obok siebie. To uważam za rzecz zupełnie normalną, nie rozumiem jednak, dlaczego w doniczkach są całkiem spore puste place. Nie wiem, czy moje zioła mają zamiar dopiero wzejść, czy mam na nie nie czekać i wysiać w tych miejscach nowe nasiona.

Ten problem mam za każdym razem i zazwyczaj dosiewam. Jednak zawsze dziwi mnie fakt, że zioła w doniczkach rosną jakby na jednej połowie. Dlatego codziennie obracam doniczki, żeby wszystkie nasiona miały jednakowe warunki wzrostu, ale i to nie pomaga. Tłumaczę sobie, że pewnie część nasion nie była w pełni wartościowa. A może macie na to inne wytłumaczenie? Jestem ciekawa, czy spotkaliście się z podobnym problemem i chętnie o tym poczytam.

zioła w doniczkach nierówno wschodzą

Posiałam szałwię i kolendrę

W tym roku pierwszy raz posiałam nie znane mi dotąd zioła w doniczkach: szałwię i kolendrę. To znaczy znam te zioła, ale nigdy ich nie hodowałam i prawdę mówiąc nie jadłam. Będę musiała więcej dowiedzieć się na ich temat. Wysiałam je dlatego, że były w pakiecie z innymi ziołami i nawet się z tego cieszę, bo sama pewnie nie zdecydowałabym się na ich hodowlę.

Jeśli chodzi o kolendrę, to ładnie i szybko wzeszła, rośnie dość gęsto, nie wiem czy tak powinno być. Trochę się jej uczę i obawiam się, że mogę mieć z nią podobne problemy co z pietruszką w doniczce. Szałwia natomiast, wzeszła tylko w na jednej połowie doniczki. Zaskoczyła mnie struktura jej listków, która jest ciekawie chropowata. Martwi mnie trochę fakt, że niektóre jej listki lekko się skręcają i obawiam się, że jest to jakaś choroba. Skręcone listki są pokryte czarnymi kropkami, może to jakieś szkodniki, ale gołym okiem nie widzę. Póki co nie znalazłam żadnej informacji na ten temat. Po zrobieniu zdjęcia dla Was, chore skręcone listki oberwałam. Cały czas obserwuję szałwię i wydaje mi się, że szybko więdnie, kiedy brakuje jej wody. Jak dowiem się więcej na temat tych nowych dla mnie ziół, to na pewno się z Wami podzielę.

kolendra i szałwia w doniczkach

Zioła w doniczkach w różnym wieku

Na wstępie wspominałam, że opisywane zioła w doniczkach, to była pierwsza w tym roku tura. W międzyczasie zwolniło mi się kilka innych doniczek i mogłam zasiać nowe zioła w doniczkach. Czekałam jednak na ziemię, bo w sklepie nie było akurat tej, którą kupuję. Chodzi wprawdzie o zwykłą ziemię uniwersalną, ale wiem już z którego sklepu pasuje mi najlepiej. Więcej na temat mojego wyboru ziemi do wysiewu ziół w doniczkach możecie przeczytać w “Skąd się bierze pleśń w doniczkach?”

Kiedy kupiłam już ziemię, mogłam ją wyparzyć w piekarniku i poczekać aż odstoi swoje około dwa tygodnie, polewana nawozem do ziół. Całość sprawiła, że moje zioła w doniczkach dzieli równy miesiąc. Tym razem mogłam wykorzystać kolejne 6 doniczek mniejszych i 3 większe.

Moje najmłodsze zioła w doniczkach posiałam tak samo jak poprzednie, z tym że kupiłam nowe nasiona. Do mniejszych doniczek wysiałam bazylię, pietruszkę naciową, koperek, majeranek, tymianek i rukolę. Dwie doniczki większe przeznaczyłam na przesadzenie mięty z tamtego roku. A do jednej chciałam przesadzić kolejne flance pietruszki, która rośnie w ogrodzie. Ale niestety zrezygnowałam z tego pomysłu i posiałam pietruszkę naciową z nasion. Ciekawa jestem jak mi tym razem pójdzie hodowla pietruszki w doniczce, bo jak do tej pory było kiepsko. Możecie o tym przeczytać w “Pietruszka w doniczce, tak trudno mi ją wyhodować”. 

Cieszę się, że moje zioła w doniczkach, będą w różnym wieku, chociaż może być tak, że tym razem posieję odmianę, która swoim wzrostem dogoni tą wysianą miesiąc temu. Miałam już tak kiedyś z pietruszką i bazylią. Szczerze mówiąc, nigdy nie wiem, czy wysiewam właśnie odmianę wczesną czy późną. Z opakowań czasem trudno się dowiedzieć. Najbardziej widzę to, kiedy jakieś zioła w doniczkach wysiewam w tym samym czasie, ale są to inne odmiany. Wtedy widać różnice w tempie ich wzrostu.

nowy sezon dla ziół doniczkowych

Doniczki z ziołami na dworze

Oprócz tych domowych doniczek z ziołami mam jeszcze trzy doniczki na balkonie i dwie na dworze w ogrodzie. Te balkonowe zasiałam niedawno, a w tych na dworze rośnie pietruszka, wysiana późną jesienią. Część z niej przesadziłam do doniczek w domu i teraz znów chciałam przesadzić kilka do kolejnej doniczki. Jednak kiedy poruszyłam natką pietruszki na dworze, wypłoszyłam nie małe stadko ziemiórek. Bałam się, że flancując pietruszkę do doniczki w domu, przeniosę jaja lub larwy ziemiórek. Zrezygnowałam więc z flancowania i po prostu posiałam pietruszkę do kolejnej doniczki. Będę jednak z ciekawością obserwować, jak poradzą sobie zioła w doniczkach na dworze. Najbardziej interesuje mnie czy ziemiórki zaszkodzą im tak samo, jak zazwyczaj ma to miejsce w domu. Moje domowe zioła w doniczkach zawsze chorują po kontakcie z ziemiórkami. Ale mam wrażenie, że rośliny na balkonach czy w ogrodach, lepiej radzą sobie ze szkodnikami.

Jestem naprawdę ciekawa jak będzie to w przypadku moich ogrodowych doniczek. W jednej z nich rośnie pietruszka z koperkiem, w drugiej pietruszka z majerankiem. Szczerze mówiąc majeranek trochę zdominował i zagłuszył pietruszkę, ale wysiewając go nie byłam pewna czy wzejdzie. Jeśli chodzi o wspólne mieszkanie pietruszki i koperku, to oba zioła w doniczkach ładnie rosną. Koperek wysiany na dworze wygląda całkiem inaczej niż ten wysiany w domu. Dlatego cały czas uważam, że zioła w doniczkach hodowane w domu są trudniejsze w uprawie.

pietruszka i koperek lepiej rosną na dworze

Czy czeka mnie wojna z ziemiórkami?

Wiem, że ciągle piszę o ziemiórkach i mnie samą już to męczy. Niestety wiem, że co roku będę miała z nimi problem. Wspominam o tym dlatego, że kiedy tylko wysiałam w tym roku zioła w doniczkach i nie minął nawet tydzień, a już widziałam w jednej z doniczek dorosłą muszkę ziemiórkę. Od tego czasu minęły już około 3 tygodnie, więc lada dzień mogę zobaczyć nowe pokolenie ziemiórek, bo tyle wynosi czas ich wylęgania i dojrzewania. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że ziemiórka, którą widziałam wpadła tylko z przyjacielską wizytą i nie złożyła jaj.

Za jakiś czas zrelacjonuję jak mają się moje tegoroczne zioła w doniczkach i czy znów muszę toczyć wojnę z ziemiórkami lub innymi szkodnikami. Jeśli macie dla mnie jakieś rady, które pomogą mi zrealizować marzenie dotyczące ziół w doniczkach, to będę wdzięczna, jeśli się nimi podzielicie. 

Ana

Może zechcesz komuś polecić...

2 komentarze

  • rooting_for_answers

    Cześć, fajny blog! 🙂 Cieszę się, że trafiłam na ten wpis, bo mam dokładnie to samo zjawisko u siebie, to znaczy tych samych dwóch intruzów 😀 Pierwsze to myślałam, że będzie pokrzywa, ale nie parzy. Nie mam pojęcia, co to może być. Trzecie były mlecze polne, ale je było łatwiej rozpoznać. Nie wyparzałam ziemi, więc myślałam, że to ona była zanieczyszczona. Pięknej niedzieli, pozdrawiam!

    • anana

      Witaj! Dzięki za miłe słowa. Moje intruzy strasznie urosły przez ostatnie dni i zaczynają za bardzo dominować w doniczkach. Postanowiłam, że jak najszybciej przesadzę je do osobnej doniczki i dalej będę obserwować. Faktycznie jeden z nich przypomina pokrzywę albo miętę na gigancie, ale nie parzy i nie pachnie. Pozdrawiam ze słońcem za oknem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *