pleśń w doniczkach
Ziołowe rozczarowanie

Skąd się bierze pleśń w doniczkach?

Zioła odżyły po naparze z rumianku

Dzisiejszy wpis, to jakby druga część tematu – pleśń w doniczkach. Tym razem napiszę, co możemy zrobić, żeby pleśń w doniczkach się nie pojawiała. Wiem, że nie zawsze to pomoże, ale uważam, że warto przestrzegać pewnych zasad, które mogą pomóc, zapanować nad tym problemem.

Ostatnio opisałam metody działania, kiedy już zauważymy, że mamy pleśń w doniczce. Wszystkie te sposoby, sama wcześniej sprawdziłam. Teraz mogę się pochwalić efektem zastosowania mojej ulubionej metody na pleśń w doniczkach, czyli naparu z rumianku. Moje zioła naprawdę odżyły. Wiem, że pleśń w doniczkach całkowicie nie zniknęła, ale jest jej zdecydowanie mniej. Różnicę najbardziej widać po mięcie, która pięknie teraz rośnie. Inne zioła też mają się lepiej, ale mięta ma większe listki i bardziej to widać. Na zdjęciu pokazuję miętę, po jednorazowym zastosowaniu naparu z rumianku. Zdjęcie zrobione po 10 dniach od zastosowania. Zwróćcie uwagę na liście. Przed zrobieniem zdjęcia, specjalnie nie oberwałam dolnych, chorych listków, żeby pokazać jakie rosną teraz. W miejscu już oberwanych, wyrastają nowe. Ja widzę ogromną różnicę, chociaż wiem, że na zdjęciach dobrze tego nie widać. Oczywiście napar z rumianku, będę stosować nadal, myślę, że przez cały okres jesienno zimowy.

pleśń w doniczkach mięty

Bazylia nie była poddana kuracji

Dla porównania doniczka z bazylią, która tak zachorowała przez pleśń w doniczkach, że wiedziałam, że jej nie uratuję. W przypadku dwóch doniczek z bazylią, postanowiłam nie stosować naparu z rumianku, żeby zobaczyć co się wydarzy. Wiedziałam, że i tak bazylię muszę posiać na nowo. Odizolowałam doniczki z bazylią, żeby zarodki pleśni się nie rozprzestrzeniały na inne zioła. Zobaczcie sami, jak rozwinęła się pleśń w doniczkach, nie podlanych naparem z rumianku. 

pleśń w doniczkach z bazylią

Pleśń w doniczkach, pojawia się przeważnie w okresie jesienno zimowym. Uważam więc, że właśnie teraz, jest ten czas, żeby przyjrzeć się bardziej naszym roślinkom. Napiszę, na co powinniśmy zwrócić uwagę i co możemy zrobić, żeby pleśń w doniczkach, się nie pojawiała. 

Pleśń w doniczkach – uwaga na kupną ziemię

Pierwszym powodem, przez który może pojawić pleśń w doniczkach, może być złej jakości ziemia. Ja właśnie kupiłam taką ziemię i wiem, że to z jej powodu w tym roku mam pleśń w doniczkach. Kupuję zwykłą marketową ziemię, dlaczego taką, opisałam we wcześniejszym wpisie. Producenci ziemi doniczkowej, nawet tej najtańszej, zapewniają, że jest pozbawiona wszelkich patogenów pleśni i grzybów. Chociaż wiem, że taka ziemia, może pochodzić z odzysku i często jest to mieszanka ziemi gorszej jakości, to i tak ją wolę. Niestety nie zawsze jest pozbawiona tego, co obiecuje producent. Ale często, to nie producent jest winien, bardzo ważne są warunki przechowywania. Dlatego, nie wiem do końca, czemu kupiłam złej jakości ziemię.

W związku z pandemią koronawirusa, miałam trochę pod górkę wiosną, kiedy szukałam ziemi i nasion do wysiewu moich ziół. Ale w końcu się udało, pierwszy worek ziemi doniczkowej uniwersalnej kupiłam w “Owadzie w kropki”. Zioła rosły bardzo ładnie, dopóki nie dopadły ich ziemiórki (wrrrrr…). Byłam zadowolona z tej ziemi, jej struktury, koloru i zapachu. I tak najważniejsze było to, że moim ziołom też pasowała. 

ziemia doniczkowa dobrej jakości

Pleśń w doniczkach, przez złą jakość ziemi

Po ataku ziemiórek, część ziół musiałam posiać na nowo. Kolejny worek ziemi doniczkowej kupiłam w “Krainie zakupów”. Od razu ziemia wydała mi się podejrzana. Przede wszystkim po otwarciu worka, odrzucił mnie jej zapach. Ewidentnie śmierdziała pleśnią, pomyślałam nawet, że pochodzi z cmentarza albo wykopu w piwnicy. W dodatku było w niej więcej włókna, patyków, kory i kamyków, niż samej ziemi. Po prostu dramat. Wiem, że tego typu dodatki do ziemi są potrzebne, ale żeby aż w takiej ilości? Ponieważ akurat u “Owada w kropki”, nie było ziemi doniczkowej, postanowiłam wykorzystać, tą co miałam, czyli straszną ziemię z “Krainy zakupów”.

Od jakiegoś czasu, przed sianiem wyprażam każdą ziemię, pomyślałam więc, że dam jej szansę. Prażenie ziemi ma na celu zabicie robaków mieszkających w ziemi oraz ich jaj i larw. Ale ma też pomóc w zlikwidowaniu zarodków grzybów i pleśni, które szkodzą naszym roślinom. Myślałam, że jeśli wyprażę ziemię w bardzo wysokiej (ok. 180 stopni) temperaturze przez godzinę, to ją wysuszę i zabiję całe zło.

Prażenie ziemi wysuszyło ją i pokazało cały obraz śmieci, które się w niej znajdowały. Wybrałam co lepsze, a reszta wylądowała w koszu. Niektóre fragmenty były tak wielkie, że zajęłyby mi całą doniczkę. W sumie musiałam wyrzucić połowę zawartości worka, niby ziemi.

ziemia doniczkowa złej jakości

Pleśń w doniczkach, przez kiełkujące nasiona

Pleśń w doniczkach może pojawić się podczas kiełkowania nasion. U mnie ten problem pojawia się dość często, gdy wysiewam koperek w doniczkach. Po prostu kiełkujące nasiona zaczynają pleśnieć. Czasem jestem w stanie nad tym zapanować, ale bywa, że muszę wszystko wyrzucić i posiać na nowo. Najczęściej próbuję ratować sytuację, spryskując (zamiast podlewania) roztworem 3% wody utlenionej. Bardzo często właśnie tak polewam kiełkujące rośliny. Trzeba tylko uważać, żeby ziemia nie była zbyt sucha, bo nasionka potrzebują wilgoci do rozwoju. Dlatego zdarza się, że po prostu wschodzące roślinki podlewam delikatnie roztworem wody utlenionej. 

Można też zastosować cynamon, który ma działanie antybakteryjne i pomoże odkazić nasiona oraz ziemię. Wystarczy oprószyć trochę ziemię, a dokładniej rowki, w których mają znaleźć się nasiona. Ja stosuję cynamon również wtedy, kiedy przesadzam rośliny. Delikatnie posypuję nim korzonki. Cynamonu, nie może być za dużo, bo może stworzyć skorupkę nie dopuszczającą do korzeni wody i tlenu.

Pamiętajmy, że zarodki pleśni szybko się rozprzestrzeniają. Jeśli nie wyrzucimy zapleśniałych nasion, problem może się pogłębić. Czasem warto zebrać całą wierzchnią warstwę z zainfekowanymi nasionami, żeby nie okazało się, że mamy pleśń w doniczkach i to nie tylko w tych, w których pierwotnie pojawił się ten problem.

koperek w doniczce

Brak otworów odpływowych

Jeśli mamy już omówiony temat ziemi oraz nasion, wiemy, że zapewniliśmy naszym roślinom dobry start. Teraz możemy przyjrzeć się innym przyczynom, które sprawiają, że pleśń w doniczkach nie tylko może się pojawić, ale też będzie się świetnie rozwijać.

Już na etapie siania naszych roślin, pamiętajmy o otworach odpływowych w dnie doniczki. Nie tylko pomoże to utrzymać odpowiednie nawilżenie, ale również pozwoli na dostęp powietrza do ziemi. Wietrzenie takie, nie jest korzystne dla rozprzestrzeniającej się pleśni. Musimy też uważać, na zbyt ciasne osłonki. Co z tego, że w dnie doniczki będą otwory, jak finalnie włożymy ją do ciasnej, szczelnej osłonki. Powietrze nie będzie swobodnie przepływać i nie zapewni odpowiedniej cyrkulacji. W takich warunkach, pleśń w doniczkach kwitnie w najlepsze.

Pleśń w doniczkach, przez zbyt obfite podlewanie

Następna przyczyna, to zbyt obfite podlewanie w okresie jesienno zimowym. Musimy pamiętać, że w tym czasie, większość roślin, chce po prostu odpocząć i przygotować się na nowy okres wegetacyjny. Rośliny w okresie jesienno zimowym, nie wymagają aż tak intensywnego podlewania. Dodatkowo, nie ma już upałów, które powodują, że rośliny więcej piją. Jeśli nadal będziemy obficie podlewać nasze roślinki, to spowodujemy, że ziemia będzie zbyt mokra, a to sprawi, że może pojawić się pleśń w doniczkach. Poza tym, parująca z doniczek woda, będzie się skraplać i wokół roślin, będzie bardzo duża wilgotność, co też sprzyja powstawaniu pleśni. Nie chodzi, też o to, żeby ususzyć rośliny, ale może warto ograniczyć podlewanie lub podlewać do podstawek, żeby rośliny same pobrały tyle wody, ile potrzebują. Ja staram się tak robić, w przypadku moich ziół. Podlewam je do podstawek i tylko raz na 7-10 podlewam z góry, naparem z rumianku.

napar z rumianku i zioła

Duża wilgotność powietrza

Zimą ogrzewamy nasze domy i rzadziej otwieramy okna. Ciepłe powietrze skrapla się na zimnych szybach i często tam może rozwijać się pleśń. Ważne jest, żeby często wycierać zwłaszcza wodę gromadzącą się na ramach i uszczelkach okien. Musimy też pilnować, żeby nasze rośliny nie dotykały mokrych szyb, bo szybko może pojawić się pleśń w doniczkach. Unikajmy polewania liści, które dodatkowo mogą zostać zaatakowane przez szarą pleśń lub mączniaka. 

Pilnujmy także, żeby doniczki z roślinami, nie stały zbyt blisko siebie. Wokół nich powinien być swobodny przepływ powietrza. Zapobiegnie to szybkiemu rozwojowi pleśni. Im więcej mamy doniczek w jednym miejscu i im bardziej je podlewamy, tym większa panuje wokół nich wilgotność. Może warto postawić doniczki w inne miejsce, tak żeby nie dotykały się nawzajem. Pamiętajmy jednak, żeby miejsce to nie było zbyt ciemne i wilgotne, bo to też nie jest dobre dla naszych roślin. Otwierając wiosną okna, zapewnimy sobie i naszym roślinkom więcej tlenu i przewiewu. Czynność ta pomoże opanować pleśń w doniczkach i zapewni roślinom lepsze warunki. Ale czy na pewno? 

pleśń w doniczkach z ziołami

Jak nie urok, to… ziemiórki

Niestety, jak tylko otworzymy okna, może się pojawić kolejny problem, ziemiórki – mój największy wróg. Kiedyś byłam pewna, że ziemiórki można przywlec tylko z kupną ziemią lub rośliną doniczkową. Teraz wiem, że te mendy, siedzą za oknem z wywalonym jęzorem i gapią się łapczywie na moje zioła. Swoją drogą, skąd ziemiórki wiedzą, że akurat za tym oknem znajdą doniczki z roślinami? Czemu nie siedzą na innych oknach? 

Może osób, które mieszkają wysoko lub nie mają w pobliżu zbyt dużo zieleni, nie odwiedzą ziemiórki, ale ja jestem pewna, że mając za oknem ogród, co roku będę musiała z nimi walczyć. Nie będę przecież siedziała cały czas z zamkniętymi oknami. Z ziemiórkami walczyłam na wiele sposobów, możecie o tym poczytać w polecanym artykule. Ostatecznie wiem, że tylko nemycel, potrafi się z nimi skutecznie uporać. Oczywiście do momentu aż znowu nie wlecą i nie napaskudzą. Ostatnio też stosowałam nemycel i już po tygodniu nie widziałam żadnej ziemiórki. Co nie znaczy, że ich teraz nie mam. 

Gdy jest tylko cieplej, otwieram jeszcze okna i parę tygodni temu miałam małą inwazję ziemiórek. Prawie cały czas stałam przy oknie i je obserwowałam. Zrobiłam nawet parę zdjęć, ziemiórkom siedzącym za oknem. Dwóm udało się wlecieć, ale wybaczcie tym nie robiłam zdjęć, musiałam je jak najszybciej unicestwić. Ale ile razy okna były otwarte, a ja nie pilnowałam? Dlatego nadal nie wiem, co mnie jeszcze czeka.

ziemiórka za oknem

Uprawiając rośliny staramy się zapewnić im jak najlepsze warunki. Chcemy chronić je przed pasożytami oraz chorobami i pleśnią. Cały czas się uczymy, na błędach innych lub swoich. Dlatego opisuję, jak ja sobie z tym radzę. A może Wy macie jakieś swoje sposoby, żeby pleśń w doniczkach się nie pojawiała? Jak sobie radzicie z tym problemem? Podzielcie się w komentarzach, Wasze rady, mogą pomóc mnie i innym osobom.

Ana

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *