pamiętnik diety ONZ 11 tura
Dieta ONZ

Pamiętnik odchudzania z dietą ONZ – relacja z 11 Tury

Poznajcie bliżej dietę ONZ

Chociaż przez pogodę i pandemię mam wrażenie, że czas stoi w miejscu, to jednak on ucieka. Nawet nie zauważyłam, że skończyłam kolejną turę diety Odchudzanie Na Zawołanie. Jeśli zawitaliście u mnie pierwszy raz i nie znacie jeszcze tej diety lub chcecie ją sobie przypomnieć, to zapraszam do artykułu “Dieta ONZ – ale o co chodzi? Zasady i schemat diety”. Za chwilę podam Wam mój jadłospis diety w tej turze, ale przypomnę, że możecie ułożyć własny jadłospis, trzymając się schematu diety.

Po więcej inspiracji przy tworzeniu jadłospisu zapraszam do “Jadłospis diety ONZ – moja ulubiona wersja”. Układając posiłki węglowodanowe, możecie sugerować się wpisem “Posiłki węglowodanowe – łatwiejsza część diety ONZ”. Przy komponowaniu posiłków białkowych, pomocny może okazać się wpis “Posiłki białkowe w diecie ONZ – jakoś trzeba je przejść”. Podałam Wam tylko kilka linków do moich artykułów z kategorii Dieta ONZ. Przeglądając tą kategorię, znajdziecie dużo porad dotyczących Diety Odchudzanie Na Zawołanie i możecie poznać ją bliżej, do czego zapraszam.

Efekty diety Odchudzanie Na Zawołanie

Zakończona tura diety była 11-tą podczas tego odchudzania z dietą ONZ. Wczoraj zrobiłam jeden dzień oszukańczy i dzisiaj zaczęłam turę 12. Relacjonując turę 10 pokazałam Wam, że schudłam do wagi 67,20 kg. Wspomniałam też, że dopiero na pierwszym dniu oszukańczym po zakończonej turze, dostałam opóźniającą się 12 dni @ miesiączkę. Oczekiwanie na @ miesiączkę, miało wpływ na moją wagę i zachcianki na słodkie. Dlatego zwłaszcza w drugi dzień oszukańczy jadłam głównie słodycze, co zaowocowało wzrostem wagi do 68,30 kg. Czyli praktycznie to co zrzuciłam podczas tury 10, wróciło z powrotem. 

pamiętnik diety ONZ tura 11

Nie przejmowałam się jednak tym zbytnio, bo wiedziałam, że @ miesiączka powoduje zatrzymanie wody w organizmie i czekałam, aż sobie pójdzie i pozwoli mi normalnie funkcjonować. Tak jak myślałam, wszystko wróciło do normy i waga dość szybko zaczęła spadać. Muszę się przyznać, że to co osiągnęłam w turze 11 diety ONZ, zrzuciłam raczej w pierwszej połowie tury. Od 6 dnia tury waga stała, a ja znów czuję zablokowane jelitka. Muszę bardziej popracować nad ich rozruszaniem. W każdym razie turę 11 zakończyłam wynikiem 65,40 kg, czyli odejmując nadwyżkę z oszukańców, schudłam 1,80 kg, co uważam za dobry wynik. Teraz martwię się tylko, żeby mój jelitkowy przestój nie trwał za długo. Podsumowując dotychczasową całość diety ONZ schudłam łącznie 15,50 kg w okresie od 25.01.2021 do 18.05.2021.

efekty diety Odchudzanie Na Zawołanie tura 11

Nikt nie mówi, że schudłam

Wspominałam Wam ostatnio, że nikt jeszcze nie powiedział mi, że schudłam. Trochę to zaskakujące, bo zazwyczaj mówiono mi już po zrzuceniu około 7 kg. Tym razem długa cisza, którą tłumaczyłam tym, że cały czas chodziłam w swetrach i płaszczu, bo taką piękną wiosnę mamy w tym roku. Ostatnio doczekałam się i dwie osoby powiedziały mi, że widać że schudłam, obie to mężczyźni. Zastanawiałam się nawet, czy nie jest tak, że kobiety zauważają, ale są trochę zazdrosne. W sumie jak sobie przypominam moje reakcje, na schudnięcie koleżanek, to ja im też nic nie mówiłam. Trochę było mi głupio, bałam się, że to może zabrzmi “no nareszcie wyglądasz jak człowiek”. Analizując to wiem, że na gratulacje z powodu schudnięcia pozwalałam sobie tylko w stosunku do bliskich mi osób i znajomych, których lepiej znam.

Ale bardziej od tego, że zauważyli to mężczyźni, zastanowił mnie fakt, że obaj mówili o tym z troską. Obaj spytali, czy nie jestem chora. Nie wiem, czy to efekt pandemii, że ludzie bardziej pytają o zdrowie, czy fakt, że często spadek wagi, jest spowodowany chorobą. Zaczęłam się sobie przyglądać i zastanawiać się, czy aż tak źle wyglądam i czy wyglądam na chorą. Mówiąc prawdę, moja twarz nie wygląda najlepiej. I nie chodzi mi o to, że jestem blada, czy szara, bardziej chodzi o to, że z twarzy zniknął tłuszcz, który wypełniał moje zmarszczki. 

W pierwszej części “Pamiętnik odchudzania z dietą ONZ – wprowadzenie i Start!” pisałam o tym, że nie chcę dużo schudnąć, bo właśnie takiego efektu się boję. Moje 49 lat sprawia, że skóra nie jest już tak elastyczna, a niestety chudnę od góry. Najpierw twarz, potem piersi, które też niestety zmieniły rozmiar na mniejszy. O ile w tym przypadku wystarczy push-up, o tyle w sprawie twarzy wybiorę się do znajomej kosmetyczki. Zobaczę jakie zabiegi ujędrniające mi zaproponuje. Myślę, że bardzo mi się teraz przydadzą.

ujędrnianie twarzy podczas diety odchudzającej

Luźna skóra po odchudzaniu

Jeśli chodzi o resztę ciała, to też mam trochę luźniej skóry, ale prawdę mówiąc nie jest źle. Wydaje mi się, że w inne lata było gorzej. W tym roku wcale nie ćwiczę, bo tak sobie zaplanowałam, żeby pokazać Wam, że moje schudnięcie to efekt samej diety, a nie ćwiczeń. Ale były lata, że dużo ćwiczyłam i to bardzo wyczerpujące cargo. Ćwiczenia pomagają schudnąć i napiąć skórę. Ale właśnie wszystko zależy od rodzaju ćwiczeń. Kiedy ćwiczenia miały za zadanie głównie zrzucenie wagi, były wyczerpujące, pełne podskoków, skłonów i innych wymachów. I zauważyłam, że właśnie po takich ćwiczeniach moja skóra była bardziej rozciągnięta i miałam więcej luźnej skóry niż teraz, kiedy nie ćwiczę. Śmiejąc się tłumaczę sobie, że wtedy moja skóra fruwała przy każdym podskoku i to ją bardziej rozciągało.

Kiedy zaczynałam ćwiczyć w celu nabycia mięśni i napięciu skóry, czyli jak już trochę schudłam, moja skóra zaczynała wyglądać lepiej. Wszystkie ćwiczenia, które budują mięśnie sprawiają, że skóra bardziej się na nich napina. Tutaj lubiłam robić różnego rodzaju ćwiczenia na nogi, ramiona i brzuch. Przy takich ćwiczeniach potrafiłam się zrelaksować. W tym roku, jak na razie nie mam zamiaru robić takich ćwiczeń, no chyba, że zmienię zdanie. Ale polecę Wam jeden z moich ulubionych filmików na mięśnie brzucha. Dzięki tym ćwiczeniom polubiłam brzuszki i chociaż ostatni raz wykonywałam je rok temu, to teraz kiedy schudłam i odpowiednio się napnę, wyczuwam mój delikatny “grzejniczek”. Wspomnę tylko, że nauczyłam się tych ćwiczeń na pamięć, żeby ćwiczyć we własnym tempie i do ulubionej muzyki. Chociaż tempo jakie proponuje Pamela też mi pasuje i miło się jej słucha.

Peelingi i masaże podczas odchudzania

Wiem, że powinnam zwłaszcza w moim wieku bardziej zadbać o skórę w trakcie odchudzania, bo po odchudzaniu może być już za późno. Ale niestety jestem leniem i nie bardzo chce mi się wmasowywać w ciało różne specyfiki i robić masaże. Za każdym razem, kiedy się odchudzałam, starałam się stosować chociaż peelingi i masaże pod prysznicem. Balsamów nie lubię. Zimą nie lubię ich, bo zanim się wysmaruję i poczekam aż moja skóra chociaż trochę wchłonie, to zdążę zmarznąć. Latem od razu jestem cała spocona i się kleję, mam ochotę znowu wziąć prysznic. Dlatego wybieram raczej balsamy pod prysznic, chociaż te nie zawsze dają dobry efekt. Wolę zwłaszcza latem olejki pod prysznic, ale używam ich bardziej dlatego, żeby natłuścić nadmiernie opaloną skórę.

Tym razem nie chce mi się robić nawet peelingów. Zrobiłam może ze trzy razy. Myślę, że to wpływ pogody i pandemii tak na mnie działa. Po prostu w tym roku nic mi się nie chce, mam wrażenie, że ciągle na coś czekam. Niby wiosna pomału się rozkręca, a trzecia fala pandemii pakuje się do odwrotu, to jakoś nie końca w to wierzę, chociaż ogólnie jestem optymistką.

Wspomnę jednak o trzech peelingach, które zawsze stosuję i w tym roku też zakupiłam i każdy raz użyłam! Nie podam Wam nazw firm, bardziej chodzi o działanie, sami wybierzcie swoje ulubione marki. Co roku stosowałam naprzemiennie peeling, antycellulitowy, ujędrniający i chłodzący. Najbardziej lubię ten ujędrniający, moja skóra jest po nim zawsze delikatna i gładka. Kurcze, chyba sobie dzisiaj zrobię, przecież oprócz tego, że pomoże to mojej skórze, to jest to też pewnego rodzaju luksus, który mi się należy. Przypomniałam sobie właśnie, że kiedy pierwszy raz stosowałam dietę Odchudzanie Na Zawołanie, to po każdej zakończonej turze, robiłam bardziej kompleksowe peelingi i masaże, nazywałam to “paćkaniem”. W ciągu tury też robiłam peelingi, ale aż tak się nie dopieszczałam.

Wielkości posiłków w diecie ONZ

Kurcze, ale się rozpisałam na temat pielęgnacji skóry, a przecież to relacja z odchudzania. Wprawdzie jedno z drugim ma jakiś związek, ale na moim blogu nie poruszam tematów kosmetycznych, bo się w to tak bardzo nie bawię. Dlatego wracając do diety ONZ, za chwilę podam Wam dokładny jadłospis z ostatniej tury. Jeśli chodzi o wielkość posiłków, to bywa tak, że wcale nie jestem głodna i mało jem. Wtedy najchętniej pominęłabym posiłek, ale zmuszam się do chociaż paru orzechów, czy kilku suszonych owoców. Ale są też takie posiłki, że jest mi głupio napisać Wam prawdę, że aż tyle zjadłam. Myślę, że każdy ma takie momenty, dlatego dostosujcie swoje porcje do swoich potrzeb. 

Pamiętajcie, że nie powinniście odczuwać głodu po posiłku, ale również nie przejadajcie się. Poczekajcie chwilę i upewnijcie się, że taka porcja była wystarczająca. Jeśli uznacie, że jednak musicie zjeść więcej, to zjedzcie, bo w innym przypadku, rzucicie się cokolwiek, zamiast czekać na właściwy posiłek. Jeśli uznacie, że zjedliście za dużo, to wypijcie herbatkę na trawienie. Mi naprawdę bardzo one pomagają, piję je codziennie po najbardziej obfitym posiłku. W moim przypadku, to zazwyczaj jest ostatni posiłek, który często jest jedynym posiłkiem na ciepło, więc nazywam go obiadem. Po posiłku warto też wypić herbatę zieloną lub białą, które również gorąco Wam polecam. 

Podczas tegorocznej diety, piję głównie herbaty, chociaż wiem, że powinnam pić wodę, ale pogoda sprawia, że jeszcze niechętnie po nią sięgam. Ważne, że nawadniam odpowiednio organizm i że waga spada. Przecież nie piję słodkich napojów gazowanych, tylko zdrowe niesłodzone herbatki. Dlatego nie zmuszajcie się do picia wody, jeśli Wam nie wchodzi, tylko zastępujcie ją innymi zdrowymi napojami. Więcej na ten temat przeczytacie w “Picie wody podczas diety – jak sobie z tym poradzić”.

herbata zamiast wody na diecie

Jadłospis diety ONZ tura 11

Dzień pierwszy

  1. W – sałatka z sałaty lodowej, papryki, kukurydzy i fasolki konserwowej z sosem majonezowym
  2. W – jabłko
  3. W – sałatka j.w.
  4. WB – filet z kurczaka z ryżem i sałatką meksykańską + activia z granolą

Dzień drugi

  1. W – sałatka j.w.
  2. W – gruszka
  3. W – sałatka j.w.
  4. B – smażone mięso z łopatki + orzechy nerkowca

Dzień trzeci

  1. W – owsianka z żurawiną
  2. W – suszone morele
  3. B – serek wiejski
  4. B – omlet z kurczakiem i fasolką czerwoną
omlet z fasolką czerwoną jadłospis diety ONZ

Dzień czwarty

  1. W – tortilla z warzywami
  2. B – zawijaski z szynki i twarożku
  3. B – pałka z kurczaka + orzeszki solone
  4. B – zawijaski z szynki i twarożku

Dzień piąty

  1. B – sałatka jajeczna z tuńczykiem
  2. B – garść migdałów
  3. B – sałatka jajeczna z tuńczykiem
  4. WB – pół cukinii faszerowanej ***przepis*** pół kajzerki z farszem + skyr owocowy z granolą

Dzień szósty

  1. B – a’la serniczek
  2. W – mała kiść winogron czerwonych
  3. B – mięso wywleczone z sosu
  4. GRZECH – lody słony karmel (bo zostały)
cukinia faszerowana na diecie odchudzającej

Dzień siódmy

  1. B – jajecznica na szynce + baton (orzechy w miodzie)
  2. W – 2 ciastka belvita i kilka winogron
  3. B – kotlet mielony i kotlet z fasoli i jajek
  4. GRZECH – lody koktajlowe (nareszcie)

Dzień ósmy

  1. W – 2 kromki chlebka chrupkiego z sałatą, pomidorem,ogórkiemi rzodkiewką
  2. W – jabłko
  3. W – 2 kromki chlebka chrupkiego j.w.
  4. B – kotlet schabowy w panierce + orzeszki solone

Dzień dziewiąty

  1. W – bułka z surówką Colesław
  2. W – 2 mandarynki
  3. W – bułka z surówką j.w.
  4. WB – łopatka duszona z sałatką z ogórków kiszonych + activia i 2 kawałki placka drożdżowego

Koniec tury 11 i jeden dzień oszukańczy

kotlet mielony z fasoli i jajek białko na diecie

Cukinia faszerowana, czyli czyszczenie lodówki

Mój dzisiejszy przepis dla Was znów jest efektem czyszczenia lodówki, ale już się chyba przyzwyczailiście. Wspominam o tym, żebyście nie patrzyli dokładnie na składniki, bo daję co znajdę i nie zawsze jest tak samo. Tym razem znalazłam:

  • 2 cukinie
  • 1,5 papryki czerwonej
  • około 10 pieczarek
  • kawałek pora
  • małą miseczkę ugotowanego ryżu
  • 0,5 kg mięsa mielonego
  • ser żółty w kawałku
  • oliwę do smażenia 
  • ulubione przyprawy
farsz do cukinii i zapiekanek

Zaczęłam od pokrojenia papryki w drobną kostkę i podsmażenia jej na małej ilości oleju. Papryka potrzebuje najwięcej czasu, więc od niej zaczęłam. W międzyczasie obrałam i pokroiłam drobno pieczarki. Były już dość miękkie i nie dałabym rady zetrzeć ich na tarce, ale jeśli macie świeże i jędrne pieczarki, możecie je zetrzeć. Pieczarki dodałam do papryki i podsmażałam dalej. Następnie dodałam drobno pokrojony por. Wszystko przyprawiłam moimi ulubionymi przyprawami, papryką słodką i ostrą oraz mieszanką ziół prowansalskich, oczywiście z odrobiną soli. 

Kiedy na patelni były już wszystkie warzywa, zajęłam się cukiniami. Przekroiłam je na pół i łyżeczką wydrążyłam środki. Nie wyrzucałam miąższu z cukinii, tylko drobniej go pokroiłam i dodałam na koniec do duszonych warzyw. Cukinie lekko posoliłam, posypałam ulubionymi przyprawami i odłożyłam na bok. Potem na osobnej patelni podsmażyłam mięso mielone, które też doprawiłam ulubioną przyprawą do mięs. Jeśli nie pamiętacie, zawsze smażę osobno mięso i warzywa, bo mam w domu wegetariankę, dla której odłożyłam część podsmażonych warzyw. Resztę połączyłam z podsmażonym mięsem. Mięso nie musi być dobrze podsmażone, zresztą jak i warzywa, bo i tak całość trafi jeszcze do piekarnika. Do przygotowanych warzyw i mięsa, dodałam znaleziony ugotowany ryż.

Następnie farsz nałożyłam na cukinie, dla tych co nie są na diecie odchudzającej, całość posypałam tartym żółtym serem. Sobie odmówiłam tego tuczącego rarytasu. Tak więc wyszły mi trzy wersje, jedna wegetariańska z serem żółtym, druga mięsno warzywna bez sera dla mnie i dwie sztuki pełny wypas, z mięsem, warzywami i serem żółtym. Całość wsadziłam do nagrzanego na 180 stopni piekarnika i piekłam około 30 minut. 

cukinia faszerowana resztki z lodówki

Ponieważ zostało mi farszu, a brakło cukinii, resztę zapiekłam na “wczorajszych” kajzerkach. Tego już jednak nie podciągnęłabym pod danie na dietę odchudzającą, chociaż uznałam, że muszę spróbować i zjadłam pół kajzerki. Nie musicie mnie naśladować, bo nie polecam tej wersji na dietę, ale to już Wasz wybór. Warto jednak może w ten sposób wykorzystać resztki z lodówki i “wczorajsze” pieczywo dla domowników, którzy nie przejmują się wagą.

zapiekanki z kajzerek

Dzisiaj bardzo szybko zakończę tą relację, bo jakoś za bardzo się rozpisałam i nie chcę już Was zanudzać, o ile wytrzymaliście do tego miejsca. Komentujcie, pytajcie i chwalcie się efektami, jeśli jesteście w trakcie diety odchudzającej. Pamiętajcie, że jestem z Wami, trzymam za Was kciuki i będzie mi miło jak się odezwiecie.

Ana

Może zechcesz komuś polecić...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *