zioła w doniczkach
Ziołowe rozczarowanie

Zioła w doniczkach, czy tym razem się uda?

Zioła rosną w różnym tempie

Moje nowe zioła w doniczkach mają już miesiąc i na razie jestem nawet zadowolona. Chociaż niektóre doniczki wyglądają marnie. Znowu zioła nie rosną w jednakowym tempie, a część z nich wcale nie wzeszła. Zastanawiam się czy popełniłam jakieś błędy, gdy je wysiewałam. Spróbuję wszystko przeanalizować.

Nadal martwię się o ziemiórki

Na dodatek cały czas martwię się o ziemiórki. Wspominałam już, że widziałam ziemiórkę na oknie od zewnątrz. Potem martwą ziemiórkę znalazłam na parapecie przy nowo wysianych ziołach. Niby minęły już trzy tygodnie i nic nie lata koło doniczek, ale nadal nie jestem spokojna. Skoro wleciała raz, to może to zrobić w każdej chwili. Zwłaszcza, że sytuacja się powtórzyła. Jedną dorosłą, żywą ziemiórkę, znalazłam w doniczce pod folią. W folii były spore otwory, żeby zioła oddychały i franca jakoś tam wleciała. 

ziemiórka

Znowu czekam i obserwuję, czy coś się nie wylęgnie. Tak może być cały czas. Jestem pewna, że ta druga ziemiórka w doniczce, nie była dzieckiem tej pierwszej. Znalazłam ją po 10 dniach, a to za szybko. Ze względu na ziemiórki, raz na tydzień podlewam zioła roztworem 3% wody utlenionej, w stosunku 1-6. Zwiększyłam stężenie, gdy pojawiła się ta druga ziemiórka. Może takie podlewanie, uchroni moje zioła przed inwazją ziemiórek.

Podlewam zioła delikatnie

Jeśli chodzi o podlewanie, to zamierzałam podlewać zioła ze spryskiwacza, żeby nie uszkodzić nasion lub młodych siewek. Niestety takie podlewanie się nie sprawdziło, bo „moje dzieciaczki” miały za sucho. Podlewając spryskiwaczem, nie potrafiłam ocenić, ile wody przeznaczam na daną doniczkę. Niby ziemia z wierzchu była mokra, więc  myślałam, że jest dobrze. Ale wtedy były bardzo ciepłe dni i mocno grzało słońce. Doniczki z ziołami trzymam na parapecie, więc były trochę jak w szklarni i ziemia szybko wysychała. Dlatego mniej więcej po tygodniu, zioła zaczęłam podlewać normalnie, oczywiście robię to bardzo delikatnie, żeby niczego nie uszkodzić. Może to, że ziemia wysychała, właśnie wtedy, kiedy nasionka potrzebowały wilgoci do kiełkowania, miało wpływ na to, że zioła wolniej rosną. 

Zioła kiełkowały pod folią

Zauważyłam też, co raczej było normalne, że zioła przykryte folią szybciej kiełkowały, bo zachowywały wilgoć. Ich doniczki były przykryte czepkami (kupionymi w kosmetycznym), w których zrobiłam otwory, żeby zioła mogły oddychać. Czepki okazały się bardzo wygodne, ze względu na gumkę, która trzymała się doniczek. Łatwo było można ściągnąć czepek, żeby zajrzeć do doniczki (znaleźć ziemiórkę!) i podlać roślinki. 

zioła kiełkują pod folią

Niestety uważam, że czepki to mały luksus, niby wielokrotnego użytku, ale jednak wychodzą drogo. Za sztukę zapłaciłam 2,50 zł, niby grosze, ale razy 15 doniczek, równa się A..ła! w dodatku, służą krótko. Dlatego, żeby wszystkie zioła wschodziły pod folią, mniej więcej po 10 dniach na resztę doniczek, założyłam reklamówki, w których też zrobiłam otwory. Ten sposób niestety był mniej wygodny, bo żeby reklamówki się trzymały, tam gdzie chciałam, musiałam je zawiązać. Codzienne rozwiązywanie i zawiązywanie, w celu podlania ziół, nie było wygodne. 

Pod folią zioła miały za mokro

Po kilku dniach okazało się, że zioła prawie wcale nie wymagają podlewania, bo woda skraplała się pod folią i utrzymywała stałą wilgoć w doniczce. Tym razem zioła miały wręcz za mokro. Wprawdzie codziennie zaglądałam pod folię, ale podlewałam je odrobinę co 5-6 dni, co było dla mnie szokiem. Myślałam, że jest to rewelacyjny sposób, na podlewanie wschodzących siewek, ale zauważyłam, że zioła się jakby duszą, pomimo sporych otworów w folii. 

doniczki przykryte folią

Najbardziej widoczne to było na sałacie i rukoli. Listki sałaty robiły się jakby przezroczyste, a rukoli żółkły. Dlatego po prawie dwóch tygodniach postanowiłam pościągać wszystkie folie. Wcześniej myślałam, że folia uchroni zioła przed ziemiórkami, ale jak pisałam, franca i tak namierzyła otwór. Zdziwiło mnie to, że po zdjęciu folii, zioła i tak przez trzy dni miały bardzo mokro i ich nie podlewałam. Teraz moje roślinki rosną odkryte, podlewam je delikatnie, co 1-2 dni. Codziennie dokładnie oglądam doniczki i parapety. Obracam doniczki o parę stopni, żeby siewki miały równomierny dostęp do światła. 

Prażyłam ziemię, by chronić zioła

Zanim posiałam zioła, starałam się jak najlepiej przygotować. Jak wspominałam ostatnio, żeby uchronić zioła przed robakami i pleśnią, wyprażyłam ziemię, piasek i keramzyt. Dokładnie umyłam wszystkie doniczki i podstawki. Na razie nic nie widzę, ani robaków, ani pleśni. Zobaczymy co będzie później. Pierwszy raz prażyłam ziemię i mam nadzieję, że nie pozbawiło jej to ważnych składników, których moje zioła potrzebują do wzrostu. Na wszelki wypadek, co 10 dni podlewam je bio nawozem. 

Moczyłam nasiona przed posianiem

Trudno mi stwierdzić, w jakim stopniu moczenie nasion miało wpływ na ich kiełkowanie. Nie zaznaczyłam dokładnie, gdzie siałam nasiona moczone, a gdzie nie. Ale wiem jedno, nasion bazylii, nie powinnam moczyć. Ewentualnie mogłabym je moczyć, ale krócej, zanim zrobi się galaretka. Pierwszy raz moczyłam nasiona bazylii, dlatego nie wiedziałam, że tak się zachowują po moczeniu. W każdym razie bazylia cytrynowa, której nasiona moczyłam, wcale nie wzeszła. Chociaż bazylia właściwa, której nasion nie moczyłam i tak bardzo wolno rośnie. W dodatku, nie wiem czemu wzeszła tylko na połowie doniczki. Pamiętam, że podobnie było w tamtym roku. Tak moja bazylia wygląda po 4 tygodniach.

zioła bazylia

Myślę, że moczenie nasion, dobrze zrobiło pietruszce. Tym razem, jakby szybciej wzeszła. A wiem, że pietruszka wschodzi długo. Chociaż tu też jest pewien problem, bo posiałam ją w dwóch doniczkach, z różnych paczek (namoczonych) nasion. Doniczki stoją obok siebie, a sami oceńcie jaka jest różnica. Obie mają po 4 tygodnie.

zioła pietruszka

Ładnie też rośnie sałata masłowa, ale siałam ją pierwszy raz, więc nie mam porównania. Jej nasiona też moczyłam. Jak wygląda po miesiącu, możecie zobaczyć na pierwszym zdjęciu. Rośnie w doniczce pierwszej od lewej strony.

Koperek wysiany z namoczonych nasion, rośnie jakby przerzedzony, ale zawsze tak było. Tu też podobnie jak z pietruszką. Posiałam go w trzech doniczkach, z różnych odmian i rośnie w inny sposób. Tak jak, w tamtym roku, jeden koperek jest bardziej wyciągnięty, chociaż nie tak bardzo jak wtedy. Po trzech tygodniach dosiałam koperek (już nie moczony), żeby go zagęścić. Posiałam też bazylię cytrynową i  zagęściłam właściwą. 

koperek w doniczkach

Tych nasion nie moczyłam

Mięta, tymianek, oregano i majeranek, miały tak maleńkie nasionka, że nie bawiłam się w ich moczenie. Ciężko mi było posiać takie maleństwa i wzeszły bardzo gęsto. Prawdopodobnie, będę musiała je poprzerywać. Na razie siewki są bardzo małe. Oregano i majeranek, siałam pierwszy raz i nie wiem dokładnie, jak gęsto mogą rosnąć. Rukolę też siałam po raz pierwszy, wydaje mi się, że rośnie za rzadko. Poczekam trochę i dosieję jak uznam, że powinnam.

małe zioła w doniczkach

Ciekawe jak te nowe zioła sprawdzą się w mojej hodowli. Jeszcze nie radzę sobie z pozostałymi, ale chciałam spróbować wyhodować coś nowego. Może z tymi nowymi pójdzie mi łatwiej. Bardzo mi zależy, żeby wszystkie zioła miały jak najlepsze warunki.

Chcę własne zioła w doniczkach

Jak widzicie, próbuję wszystkiego, żeby w końcu wyhodować zioła w doniczkach. Uczę się, wyciągam wnioski, bo uważam nadal, że wyhodowanie ziół w doniczkach, nie jest łatwe. Na razie moje zioła stoją w pokoju na parapetach, od południa i zachodu. Słońca mają pod dostatkiem, no chyba, że pada, wtedy zbieram dla nich deszczówkę. Jeśli się uda i wyhoduję zioła w doniczkach, przeniosę je do kuchni, gdzie słońca będzie im brakować. Ale na to jeszcze czas i na razie o tym nie myślę. 

Jeśli macie dla mnie jakieś rady, co robię źle, to napiszcie proszę, bo bardzo bym chciała mieć własne zioła w doniczkach i powiesić je w kuchni.

Ana

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *