...
prażenie ziemi doniczkowej w piekarniku
Ziołowe rozczarowanie

Prażenie ziemi doniczkowej, czyli jak pozbyć się szkodników

Prażenie ziemi doniczkowej przed wysiewem

Nadchodzi nowy sezon na wysiew ziół i innych roślin doniczkowych. Na razie jednak, nadal skupiam się tylko na hodowli ziół w doniczkach. Wprawdzie moja córka przymierza się do hodowli kwiatów, więc może się zarażę. Jednak niezależnie od uprawianych roślin wiem, że znowu zastosuję prażenie ziemi doniczkowej przed wysiewem nasion lub ewentualnym pikowaniem szczepek. 

Kiedyś myślałam, że jak kupię gotową ziemię doniczkową, to będzie ona odpowiednio przygotowana. Producenci ziemi zapewniają, że nie znajdziemy w niej nasion, niepożądanych patogenów, czy szkodników. Niestety przekonałam się, że jest różnie, nawet ziemia z nasiennego mnie rozczarowywała. Dlatego zaczęłam sama dbać o to, w czym rosną moje zioła i właśnie prażenie ziemi doniczkowej, jest pierwszym punktem na mojej liście. To nie jest też tak, że coś wymyślam, bo z tematem złej ziemi doniczkowej i jej prażeniem, spotkałam się na wielu forach dyskusyjnych, czyli inni też mają takie problemy. Dlaczego prażenie ziemi doniczkowej jest dla mnie takie ważne, opisałam w “Robaki w doniczkach, czy kupiłam je z ziemią?”. Właśnie tamte doświadczenia nauczyły mnie zwracania większej uwagi, na ziemię do wysiewu moich ziół.

wysiew roślin w pojemnikach

Ziemia doniczkowa dobrej jakości

Ziemia doniczkowa sprzedawana do domowej uprawy, często pochodzi z odpadów np. z upraw szklarniowych. Następnie jest odpowiednio przygotowywana do ponownego użycia. Producenci przesiewają pozyskaną ziemię i wzbogacają ją nawozami mineralnymi, torfem i innymi wypełniaczami, np. kawałkami kory, czy żwirkiem. Zdarzyło mi się kupić ziemię, która jak dla mnie miała za dużo wypełniaczy. Myślę, że miało to na celu wypełnienie głównie worka i zapewnienie odpowiedniej wagi do sprzedaży. 

Dobrej jakości ziemia doniczkowa, powinna być wolna od nasion, zwłaszcza chwastów, zarodków pleśni, grzybów, bakterii chorobotwórczych i innych patogenów. Ale najważniejsze jest to, że ziemia doniczkowa powinna być wolna od szkodników, które żyją w ziemi i żywią się jej materią. Jeśli tylko żywią się materią, to nie jest taki duży problem, bo mogą odpowiednio spulchniać ziemię, jak np. dżdżownice, chociaż myślę, że te czułyby się w doniczce jak ptak w klatce. Gorzej jednak, gdy szkodniki lubią podgryzać nasze roślinki, a wtedy najczęściej wybierają te młode i słabe, ze względu na ich miękkie korzonki. 

wschodzące rośliny w ziemi

Przed czym uchroni prażenie ziemi doniczkowej?

O ile faktycznie ziemia doniczkowa przeważnie jest wolna od nasion, chociaż zdarzyło mi się hodować coś, co nie przypominało niczego co posiałam: “Posiałam zioła w doniczkach – co mi jeszcze wyrosło?”. O tyle zlikwidowanie pleśni, czy szkodników, nie zawsze producentom wychodzi. I właśnie tutaj pomaga prażenie ziemi doniczkowej. 

Nie twierdzę oczywiście, że problemy te dotyczą każdej kupnej ziemi, ale zdarzyło mi się też kupić drogą ziemię doniczkową w sklepie nasiennym, w pakiecie z skoczogonkami. Innym razem w ziemi doniczkowej żyły jakieś małe, czarne robaczki, których do tej pory nie udało mi się nazwać. Ale gdy pytałam panią w sklepie powiedziała, że te robaczki żyją w ziemi i nie powinny być szkodliwe. Trochę nie wierzę w takie bajki, bo ziemiórki też w teorii żywią się tylko materią i w skrajnych przypadkach dobierają się do roślin, ale te z którymi wiecznie walczę, ewidentnie gustują w moich ziołach. Zawsze po spotkaniu z ziemiórkami moje zioła chorują, a nawet umierają. Dlatego uważam, że “Ziemiórki – mój największy wróg”.

Jeśli chodzi o pleśń w ziemi doniczkowej, to często nie jest to wina producentów ziemi, tylko złego jej przechowywania. Co dla moich ziół i dla mnie i tak jest bez znaczenia, bo muszę walczyć z pleśnią, niezależnie od tego kto zawinił. Chociaż zdarza się, że pleśń w doniczkach pojawia się z innych powodów, co już opisałam w “Skąd się bierze pleśń w doniczkach?”.

prażenie ziemi doniczkowej na blaszce

Wolę zabezpieczyć się przed szkodnikami

Na wszelki wypadek stosuję prażenie ziemi doniczkowej. Dzięki temu zabiegowi pozbywam się zarodków pleśni i grzybów, a co dla mnie najważniejsze, różnych szkodników – robaków oraz ich larw i jaj. Niektóre szkodniki są “prawie niezniszczalne” ich jaja mogą pozostać w ziemi bardzo długo i “ożywić się” gdy nadejdą dogodne warunki. Tak jest np. z jajami skoczogonków. Dlatego nie wystarczy, że pozbyliśmy się dorosłych szkodników, trzeba też pozbyć się “czekających” jaj. Niektórzy uważają, że prażenie ziemi doniczkowej, za bardzo wyjaławia ziemię, więc wybierają między innymi, zamrażanie ziemi. Niestety jaja niektórych szkodników są odporne na niską temperaturę i mogą to przetrwać. 

Czy prażenie ziemi doniczkowej ją wyjaławia? Czy taka ziemia nadaje się do uprawy w doniczkach? I jak powinno odbywać się prażenie ziemi doniczkowej? To wszystko opiszę za chwilę. Wspomnę tylko, że już kilka razy prażyłam ziemię i moje zioła ładnie rosły, dopóki nie przyleciały te france ziemiórki i nie pojawiła się pleśń w doniczkach, z którą walczyłam domowymi sposobami: “Pleśń w doniczce – jak sobie z nią poradzić?”.

Niestety wiem już, że chociaż nie polubię się z ziemiórkami, jestem na nie skazana każdego roku, bo wlatują z ogrodu, a ja chcę latem otwierać okna. Do walki z ziemiórkami stosowałam wiele różnych metod ekologicznych, co opisałam w “Ziemiórki, a więc wojna! Sposoby ekologiczne i biologiczne”. Na tą chwilę jednak wybieram nemycel, chociaż to trochę droga zabawa, ale wiem, że skuteczna i szybka. Jest wprawdzie jeszcze parę pomysłów na ziemiórki, które znalazłam w internecie, ale jeszcze nie jestem pewna, czy będę ich próbować.

ziemiórka za oknem ziemiórki w ogrodzie

Jak prażyć ziemię doniczkową?

Ziemię doniczkową należy wyłożyć do niepotrzebnej blaszki, lekko zwilżyć i wymieszać. Nie należy jej przykrywać, ziemia powinna parować. W międzyczasie możemy przemieszać ją parę razy. Prażenie ziemi doniczkowej, powinno odbywać się w temperaturze 70-90 stopni Celsjusza. Taka temperatura zapewni odpowiednią sterylizację i uchroni ziemię przed całkowitym wyjałowieniem. Czas sterylizacji powinien wynosić około 30 minut. Ja bardzo staram się przestrzegać tych zasad.

Przy okazji wypiekam też piasek rzeczny, który przywożę znad Odry i w którym też coś może żyć. W osobnej blaszce wyprażam również zakupiony keramzyt, chociaż myślę, że w nim nie ma nic złego. Robię to tak przy okazji, na innym poziomie piekarnika. Kiedy chcę wykorzystać keramzyt wcześniej przeze mnie użyty, to raczej gotuję go w starym garnku, w zwykłej wodzie. Wypłukuję wtedy wszystkie drobinki ziemi, które wlazły w keramzyt.

wyparzanie ziemi w piekarniku

Inne sposoby odkażania ziemi doniczkowej

Osoby, które uważają, że prażenie ziemi doniczkowej w piekarniku, nie jest dla nich, wybierają inne formy sterylizacji ziemi. Spotkałam się z prażeniem ziemi w mikrofalówce, chociaż sama nigdy tego nie robiłam. Wspominam o tym, bo może będziecie chcieli skorzystać z takiego pomysłu i poszukacie więcej informacji na ten temat. Natomiast częstszym wyborem zastępującym prażenie ziemi doniczkowej, jest jej “gotowanie na parze”. Sama tylko raz tak zrobiłam, z przyczyn czysto praktycznych. W ten sposób mogę zdezynfekować ziemię, do góra dwóch doniczek. Na blaszkę do piekarnika, wchodzi mi więcej ziemi naraz.

Napiszę jednak, jak powinno wyglądać dezynfekowanie ziemi doniczkowej na parze. Ziemię należy wsypać do woreczka z tkaniny o rzadkim splocie, np. gazy i włożyć do garnka przystosowanego do gotowania na parze. Jeśli nie mamy takiego garnka, ja np. nie mam, to woreczek można położyć na durszlaku lub sicie, które wytrzyma gorącą temperaturę. Oczywiście durszlak lub sito kładziemy na garnku z gotującą się wodą. Potrzebujemy około godzinki na wolnym ogniu i mamy gotową ziemię doniczkową. Taki sposób jest o tyle fajniejszy, że ziemia nie jest za bardzo wysuszona, przez co lepiej nadaje się do użycia. Natomiast ja i tak wolę przesuszyć ziemię. Boję się, że w wilgotnej i ciepłej ziemi, szybciej rozwiną się zarodniki pleśni, które być może do końca nie zginęły. Poza tym dezynfekcja nie zabija wszystkich drobnoustrojów. Sterylizacja jest bardziej skuteczna.

dezynfekcja ziemi doniczkowej parą wodną

Prażenie ziemi doniczkowej, ma też wady

Najczęściej wskazywaną wadą, jaką daje prażenie ziemi doniczkowej, jest zapach. Niestety niektórzy uważają, że smród jest nie do wytrzymania, zwłaszcza gdy prażymy ziemię z dodatkiem kompostu. Ja unikam takiej ziemi, bo to właśnie w niej lubią żyć skoczogonki. Kupuję ziemię zwykłą uniwersalną, w dodatku najtańszą, skoro droższe się nie sprawdziły. Mnie zapach prażonej ziemi nie przeszkadza. Uważam nawet, że pachnie ciekawie, ale moja córka zamyka się w swoim pokoju, dopóki zapach nie zniknie. 

Kolejna sprawa, to brudny piekarnik. Spotkałam się z oburzeniem, jak potem w takim “skażonym” piekarniku upiec coś do jedzenia. Jeśli chodzi o wysypywanie się czegokolwiek, to nie ma to miejsca. Jeśli chcę przemieszać ziemię, to wyjmuję blaszkę z piekarnika, więc wszystko jest czyste. Natomiast jak wspominałam, prażenie ziemi doniczkowej, powoduje jej parowanie. Dlatego zawsze, gdy skończę prażyć ziemię, zostawiam ją w wyłączonym piekarniku i lekko uchylam drzwiczki. Gdy zakończę już cały proces prażenia ziemi, wnętrze piekarnika myję aromatyzowanym octem, np. z olejkiem z oregano. Zarówno ocet, jak i olejek mają działanie myjące i dezynfekujące. A przecież piekarnik, czasem i tak trzeba umyć. Potem wietrzę piekarnik, chociaż ocet bardzo szybko się ulatnia. Mnie raczej martwią inne wady, jakie daje prażenie ziemi doniczkowej.

prażenie ziemi doniczkowej uchylony piekarnik

Wysoka temperatura źle wpływa na jakość ziemi

Wysoka temperatura, niezależnie od wybranej formy sterylizacji sprawia, że ziemia staje się wyjałowiona. Taka ziemia traci ważne składniki mineralne i odżywcze, które są odpowiedzialne za prawidłowy wzrost roślin. Pozbywając się szkodników i patogenów, możemy zniszczyć też pożyteczne organizmy żyjące w ziemi. Wspominałam już, jak długo i w jakiej temperaturze powinniśmy wyprażać ziemię doniczkową. Chociaż trzymam się tych parametrów, to i tak nigdy nie wiem, na ile moja wysterylizowana ziemia jest wyjałowiona. Nie wiem też, czy nie zmieniło się jej PH. Gołym okiem tego nie sprawdzę i nie wiem jak inaczej miałabym to stwierdzić. Ponadto wyprażona ziemia, staje się bardzo wysuszona. 

Ponieważ ziemia po wyprażeniu, powinna “swoje odstać”, zostawiam ją na dwa tygodnie. W tym czasie ziemia wraca do równowagi. Aby zapewnić jej odbudowę mikroflory, polewam ją nawozem przeznaczonym do uprawy ziół i kilka razy mieszam. Nawóz dostarcza ziemi potrzebnych składników, takich jak azot, fosfor, czy potas. Taka ziemia jest przygotowana do wysiewu ziół i zawiera niezbędne składniki mineralne. Kiedy w tamtym roku, pierwszy raz tak przygotowałam ziemię doniczkową, moje zioła szybciej i bujniej rosły, niż wtedy, kiedy tego nie robiłam. Dlatego myślę, że robię to dobrze i moim ziółkom to się podoba.

prażenie ziemi doniczkowej przed wysiewem nasion

W tym roku mam już przygotowaną ziemię doniczkową, piasek i keramzyt. Poczekam teraz około dwa tygodnie i na nowo wysieję zioła. Niektóre np. miętę i rozmaryn przesadzę. Mam też sadzonki pietruszki, które zamieszkają w nowych doniczkach. Sama jestem ciekawa, co przyniesie ten nowy sezon, z czym przyjdzie mi się zmierzyć. Czy problemy, które spotkają moje zioła będą mi już znane, czy będę musiała nauczyć się czegoś nowego? Moje zmagania nadal będę opisywała w kategorii ZIOŁOWE ROZCZAROWANIE. Nazwałam ją tak, bo gdy zaczęłam hodować zioła w doniczkach okazało się, że to wcale nie jest takie łatwe i często przeżywam rozczarowanie. Każdy kolejny rok i każda kolejna próba sprawia, że czegoś się uczę. Może wreszcie kiedyś osiągnę to, na czym mi zależy i będę miała zdrowe zioła w doniczkach, przez cały rok.

Ana

Może zechcesz komuś polecić...

10 komentarzy

  • strona

    Ciekawy wpis. Bardzo przydatny,
    A czy wystawianie ziemi na mróz, żeby całkowicie zamarzła jest też skuteczne, żeby pozbyć się larw ziemiórek czy innych pasożytów? Ja w tym roku tak zrobiłam bo mam problem z ziemiórkami i teraz zastanawiam się, czy czasem ich jaj tylko nie “uśpiłam”.

    • anana

      Dziękuję za komentarz. Prawdę mówiąc nie wiem, czy mróz szkodzi ziemiórkom. Jaja niektórych szkodników jak np. skoczogonków i mszyc czekają na dogodne warunki i mróz może im nie przeszkodzić. Wiem, że niektórzy zamiast prażenia, mrożą ziemię, ale nie wiem na ile to pomaga. Myślę, że szkodniki mogą być odporne na mróz, bo przecież jest częścią natury i dużo owadów w ten sposób zimuje i budzi się na wiosnę.

  • Ewka

    Wystawienie ziemii na mróz niestety nie zabija jaj ziemiórek.
    Miałam ten sam problem. Ziemia całą zimę stała na dworze, w największe mrozy… I niestety dziś po przyniesieniu do domu okazało się że biegają w niej oszolomione ziemiórki 😁 zdecydowałam się na wyprażenie jej w piekarniku. Myślę że to jedyna słuszna opcja. Trzymajcie kciuki 🤞

    • anana

      Powodzenia 🙂 Myślę, że gdyby mróz zabijał jaja owadów, to wiele gatunków by już wymarło. Natura nie jest taka głupia… 🙂

  • Kasa

    Ja ostatnio ziemię przygotowana w doniczce do posadzenia wstawiam do mikrofali i tak trzy zdrowaśki odmawiam i gotowa!!! Zobaczę co wyrośnie ?

    • anana

      Też o tym słyszałam, ale nie próbowałam. Zakładam, że mikrofala też się sprawdzi. Ja wybieram piekarnik, bo wyprażam więcej ziemi naraz. Życzę udanych plonów, ja swoją ziemię upiekę jutro. 🙂

  • Justyna

    Dziękuję za bardzo konkretny wpis, wytłumaczenie i wskazówki, co robić. Walczę z tym od kilku miesięcy i już dwie rośliny wyrzuciłam, a one ciągle gdzieś latają. Wczoraj znalazłam kolejne gniazdo larw w innej doniczcce (u mnie były w dracenach, a teraz w skrzydłokwiacie) i chyba przyniosłam je z roślinką kupioną w Ikei 🙁

    • anana

      Proszę bardzo. Niestety szkodniki potrafią utrudnić nam życie. Jak dla mnie powinny wybierać łąki, a nie ciasne doniczki w naszych domach. 🙂

  • Pauli

    Mój jedyny sprawdzony do tej pory sposób na nieszczęsne ziemiórki to żółte tablice lepowe, wiem, że może mało ekologiczne, lecz nic innego nie zdało egzaminu 😓 Kiedyś się w końcu wyłapią te dziady na tych tablicach, a przez okna zawsze wlatują 😳 Teraz wyjechałam za granicę i zapomniałam zabrać tych tablic lepowych, a już wzbogaciłam się o dwie roślinki, z czego w jednej już czeka mnie walka z spleśniałą ziemią dla odmiany 🙄 Tu gdzie jestem na razie nie ogrzewają zbytnio pomieszczeń i nieszczęście gotowe. O prażeniu ziemi nie słyszałam wcześniej, tylko o gotowaniu, ale jak ma brzydko pachnieć to chyba się nie odważę 😅 Lecę czytać wpis o spleśniałej ziemi, pozdrawiam serdecznie 🤗

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Optimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.