wodą utlenioną na ziemiórki
Ziołowe rozczarowanie

Wodą utlenioną miałam zlikwidować ziemiórki

Poczęstowałam ziemiórki wodą utlenioną

Przez trzy miesiące podlewałam moje zioła wodą utlenioną, która miała pomóc mi zlikwidować ziemiórki. Dokładniej mówiąc był to roztwór 3% wody utlenionej, w proporcji 1-4 w stosunku do zwykłej odstanej wody. Tak rozcieńczoną wodą utlenioną podlewałam zioła w doniczkach raz w tygodniu. Zauważyłam, że ziemiórek było o wiele mniej i były jakby “niemrawe”. Liczyłam na to, że podlewając cierpliwie zioła w ten sposób, całkowicie zlikwiduję ziemiórki.

Ostatnio pisałam, że ziemiórek już nie ma, naprawdę dłuższy czas ich nie widziałam. Wspominałam też, że widuję inne muszki, które pokazałam na zdjęciach. Może to był inny gatunek tych paskud? Ponieważ nie widziałam już ziemiórek, postanowiłam zaprzestać podlewania moich ziół wodą utlenioną. Potem zauważyłam, że niektóre zioła chorują i umierają prawie z dnia na dzień. Oczywiście szukałam przyczyny.

Okazało się, że wystarczyło nie stosować wody utlenionej przez trzy tygodnie i ziemiórki się pojawiły. Nie wiem, czy do końca ich nie wytępiłam, czy znowu przyleciały z dworu. W każdym razie były i to w dość znacznej ilości. W dodatku były “jakby bezczelne”, próbowały rozmnażać się na moich oczach (nigdy wcześniej tego nie widziałam w przypadku ziemiórek). Wyglądało to tak, jakby chciały mi zagrać na nosie i pokazać, że szybko się rozpanoszą. A moje zioła w doniczkach nie miały się najlepiej.

ziemiórki zlikwidować wodą utlenioną

Kosztowne podlewanie wodą utlenioną

Podlewanie ziół wodą utlenioną już mnie męczyło. Samo jej kupowanie było dość uciążliwe. Nie chciałam wyjść na wariatkę, kupując trzy wody utlenione tygodniowo, więc robiłam to w różnych aptekach. Wiem, że to może głupie, bo co kogo obchodzi, po co tak często kupuję wodę utlenioną, ale wiecie jak to jest. Dowiedziałam się, że niestety woda utleniona jest sprzedawana tylko w buteleczkach po 100 ml a szkoda, bo od razu kupiłabym litrową. Przy okazji zauważyłam, że ceny w aptekach często dużo się różnią. Najtaniej za trzy wody zapłaciłam 4,50 zł, a najdrożej 8,50 zł (szok). W ten sposób przeszliśmy do kosztów. 

Mam 20 doniczek z ziołami, do tego cztery doniczki z kwiatkami, które też podlewałam wodą utlenioną. Ważne jest, żeby podlewać tym roztworem wszystkie rośliny w domu czy na balkonie, bo ziemiórki się przeniosą. Na podlanie wszystkich doniczek, jednorazowo potrzebowałam około 2,5 buteleczek wody utlenionej. Dla łatwiejszego liczenia, zaokrągliłam to do dwóch buteleczek.

Licząc, że potrzebowałam dwóch butelek wody utlenionej tygodniowo i zakupiłam najtańszą  wodę, to wydawałam 3 zł. Mnożąc to przez 4 tygodnie i przez 3 miesiące, wydałam około 40 zł. W dodatku niewiele to dało, bo owszem ziemiórek było mniej, ale jednak całkiem nie zniknęły. Na pewno ziemiórek było mniej niż w tamtym roku, gdy metody tej próbowałam o wiele krócej. Wtedy stosowałam też inne sposoby mające na celu zlikwidowanie ziemiórek. Może gdybym cały czas podlewała zioła wodą utlenioną, to ziemiórki by zniknęły, ale chyba nie o to chodzi.

wodą utlenioną ziemiórki

Kłopotliwe podlewanie wodą utlenioną

Wspominałam też, że regularne podlewanie rozcieńczoną wodą utlenioną było dla mnie kłopotliwe. O ile zrobienie roztworu nie sprawiało problemu, to już odpowiednie podlewanie ziół, tak. Zależało mi na tym, żeby cała powierzchnia ziemi była podlana wodą utlenioną, a to mogło spowodować przelanie ziół. Do końca nie wiem, czy musiałam tak równomiernie podlewać, czy wystarczyłoby tylko trochę, ale robiłam tak na wszelki wypadek, żeby mieć pewność, że “poczęstowałam” wodą utlenioną wszystkie ziemiórki w doniczce.  

Bywało, że ziemia w niektórych doniczkach była już wilgotna zanim miałam podlać je roztworem. Za to inne zioła prawie usychały z braku wody. Nie chciałam bawić się w podlewanie roztworem różnych ziół w różne dni, dlatego niektóre z nich narażałam na przelanie. Przeważnie starałam się przesuszyć zioła przed podlewaniem ich wodą utlenioną, nawet przez kilka dni. Niestety nie wszystkie zioła mogłam tak traktować, np. bazylia czy koperek, mogłyby tego nie wytrzymać. Dlatego dla mnie podlewanie wodą utlenioną było kłopotliwe. Żartobliwie nazywałam to przemyślaną akcją logistyczną.

podlewanie wodą utlenioną na ziemiórki

Wodą utlenioną wzmocnimy rośliny

Na szczęście moje zioła rosły całkiem dobrze i myślę że woda utleniona im służyła. Nadtlenek wodoru, który się w niej znajduje, jest też naturalnym składnikiem deszczu. Dlatego zalecane jest podlewanie roślin wodą utlenioną, oczywiście rozcieńczoną. Pomaga to zwłaszcza młodym roślinkom, w rozwoju korzeni.

Woda utleniona odpowiednio napowietrza ziemię, pomagając korzonkom i całej roślince. Widziałam i słyszałam to, po każdym podlaniu ziół roztworem z wody utlenionej. Odgłos mniej więcej taki, jak świeżo nalanego napoju gazowanego. W dodatku było widać, jak ziemia “musuje” i pękają maleńkie pęcherzyki powietrza. Dodatkowo woda utleniona ma właściwości odkażające. Skutecznie usuwa grzyby i pleśń w doniczkach. Zapobiega gniciu korzeni. 

Jak już będę pewna, że zlikwidowałam ziemiórki, wrócę do podlewania moich ziół wodą utlenioną. Będzie to miało na celu ich wzmocnienie. W takim samym celu stosuje się inne nawozy naturalne, np. napar ze skrzypu i pokrzywy. Wtedy preparat taki można stosować co jakiś czas, np. co miesiąc.

podlewanie deszczem i wodą utlenioną

Nemycel – preparat na ziemiórki

Wracając do ziemiórek, postanowiłam nie bawić się dłużej w podlewanie ziół wodą utlenioną i kupiłam nemycel. Miałam już z nim do czynienia w tamtym roku. Wtedy był skuteczny i pomógł mi całkowicie zlikwidować ziemiórki. Rok temu producent zalecał podlanie roślin jednorazową dawką, ewentualnie rozłożenie dawki na dwa-trzy razy w odstępie tygodnia. Termin przydatności nemycelu wynosił około miesiąca, przy czym preparat trzeba przechowywać w lodówce. W tym roku, zauważyłam, że termin przydatności jest krótszy, bo około 2 tygodnie (również przechowywany w lodówce). Tym razem zalecane jest stosowanie jednej lub dwóch dawek nemycelu.

Pierwszą dawkę zastosowałam 6 sierpnia i już parę dni później prawie nie widziałam ziemiórek. Drugą dawkę zastosowałam po tygodniu. Na wszelki wypadek zostawiłam trochę nemycelu na trzecią dawkę i wykorzystałam go w ostatnim dniu przydatności. Codziennie zaglądam do moich ziół i już od co najmniej tygodnia nie widziałam żadnej ziemiórki. Żeby móc z pewnością powiedzieć, że ich nie ma, muszę jeszcze odczekać. Niby wystarczy miesiąc, od ostatniej widzianej muszki, bo tyle trwa cały cykl życia ziemiórek, ale ja wolę poczekać dłużej. Mam nadzieję, że za miesiąc oznajmię Wam z radością, że całkowicie pozbyłam się ziemiórek. Ale mam też świadomość, że latem przy otwartych oknach, mogę je znowu zobaczyć.

nemycel na ziemiórki

Sianie ziół w środku sezonu

Jeśli chodzi o moje zioła, to zanim zastosowałam nemycel, umarły kolejne roślinki. W efekcie straciłam połowę z moich ziół w doniczkach. Część na pewno straciłam przez ziemiórki, a część się po prostu skończyła. Niektóre zioła posiałam na nowo i do tych doniczek też podałam nemycel, żeby ziemiórki się nie rozpleniły. Między innymi dlatego zostawiłam trochę nemycelu na trzecią dawkę, żeby mieć w razie potrzeby siania nowych ziół. 

Muszę się Wam przyznać, że takie sianie ziół jakby w środku sezonu już mnie tak nie cieszy, wiosną to co innego. Nie wiem, czy to efekt oczekiwania, czy to, że wiosną się wszystko zaczyna… W każdym razie nie ma już tej magii. Niby wszystko robię tak samo jak na wiosnę, ale nie jestem już tak podekscytowana. Mam nadzieję, że wiosną znowu poczuję ten dreszczyk, którego mi teraz brakuje.

Przyznam się też, że nie moczyłam nasion przed posianiem i nie widzę różnicy w kiełkowaniu, chociaż pietruszka wschodzi wolniej. Całą resztę związaną z przygotowaniem do siania, czyli mycie doniczek, prażenie nowo zakupionej ziemi i keramzytu stosuję konsekwentnie. 

zioła w doniczkach

Nie zlikwidowałam ziemiórek wodą utlenioną

Jak widzicie, nie udało mi się zlikwidować ziemiórek wodą utlenioną. Sposób ten jest polecany na wielu stronach internetowych. Możliwe, że robiłam coś nie tak, chociaż nie sądzę. W tamtym roku, myślałam, że byłam zbyt niecierpliwa i dlatego mi nie wyszło. Po doświadczeniach z tego roku, wiem że podlewanie wodą utlenioną w celu pozbycia się ziemiórek, w moim przypadku nie zadziałało. Prawdopodobnie w przyszłości, gdy pojawią się ziemiórki (oby nie!) nie będę już stosowała tego sposobu.

Próbowaliście zlikwidować ziemiórki wodą utlenioną? Jak to robiliście i jak Wam poszło? Możecie pochwalić się sukcesem? A może macie inne skuteczne sposoby na ziemiórki? Napiszcie w komentarzach, porady te pomogą mnie i innym, którzy mają problem z ziemiórkami.

Ana

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *