trzy miesiące doniczki z ziołami
Ziołowe rozczarowanie

Trzy miesiące i po ziołach w doniczkach?

Roślina jednoroczna żyje trzy miesiące? 

Moje zioła w doniczkach skończyły trzy miesiące. Mam wrażenie, że zioła też się skończyły. Jeszcze dwa tygodnie temu, pisałam o zastosowaniu świeżych listków moich ziół. Wspominałam, że ładnie rosną, a dziś znowu przeżywam ziołowe rozczarowanie.

Niektóre zioła nadal ładnie rosną, ale część jakby obumarła. Wiem, że zioła mają określony okres wegetacji, ale dla mnie roślina jednoroczna powinna żyć dłużej niż trzy miesiące. No chyba, że się mylę, dlatego chcę opisać co się dzieje z moimi ziołami, może mi pomożecie.

Tymianek rósł tylko trzy miesiące 

Pierwszy zaniemógł tymianek, parę dni po tym, jak zrobiłam mu zdjęcie do ostatniego wpisu, zaczął usychać. Próbowałam go ratować, odrywając suche listki. Przeniosłam go też na parapet, bo myślałam, że nagle zaczął upominać się o słońce. Niestety nic nie pomogło. Po kilku dniach obcięłam suche badylki tymianku przy samej ziemi, licząc na to, że wypuści nowe listki. Taka sytuacja już się zdarzyła w okresie zimowym. Tym razem niestety nie pomogło i z przykrością muszę stwierdzić, że mój tegoroczny tymianek żył tylko trzy miesiące. Nie zdążyłam go nawet spróbować.

trzy miesiące tymianku

Natka pietruszki woli rosnąć na dworze

Kolejna była pietruszka. Nagle zaczęła żółknąć i usychać. Na jej listkach zaczęły pojawiać się białe kreseczki. Wcześniej też już miałam takie sytuacje i nie wiem co się stało. Dotyczy to niestety obydwu doniczek z pietruszką, jakie mam w domu. Jednej już nie uratowałam, druga jeszcze walczy. Ta, która już się poddała, miała ograniczony dostęp do światła, ale ta druga, stoi na parapecie, od wschodnio-południowej strony.

Mam wrażenie, że pietruszka nie lubi rosnąć w doniczce w domu. W tamtym roku, pod koniec lata, wysiałam tą samą pietruszkę do dużej doniczki na dworze. Pięknie przezimowała i teraz korzystam z jej dorodnej natki. A w doniczkach na parapetach, nie mogę sobie poradzić. Zresztą na temat pietruszki w doniczce, zrobię osobny wpis. Jest mi naprawdę szkoda, bo bardzo lubię natkę pietruszki, o czym często wspominałam. Pietruszka jest dwuletnia, a moja rosła trzy miesiące.

pietruszka trzy miesiące

Uczę się hodować oregano

Choruje również oregano. To kolejne zioło, którego nie zdążyłam jeszcze spróbować. Wprawdzie podskubywałam parę listków, ale było za młode, na większe zbiory, a teraz choruje. Oberwałam suche listki i wyrwałam ususzone łodyżki. Na razie je obserwuję i mam nadzieję, że odbije. Gdy się okaże, że jest przerzedzone, to trochę dosieję. Jeśli jednak, okaże się, że nie da rady, będę musiała zasiać je na nowo.

Pierwszy raz posiałam oregano i nie wiem jeszcze jak powinno rosnąć. Cały czas się uczę, myślę, że za kolejne trzy miesiące będę wiedziała jeszcze więcej. Wprawdzie doczytałam, że zarówno majeranek, tymianek jak i oregano powinno się przyciąć przy samej ziemi, co spowoduje ponowny wzrost. Prawdopodobnie spróbuję też tego, bo z tymiankiem w tamtym roku się udało.

oregano trzy miesiące

Majeranek cieszył mnie przez trzy miesiące 

Najbardziej szkoda mi majeranku, byłam taka szczęśliwa, jak mi urósł. Jeszcze ostatnio się nim chwaliłam. Ale tu jest inna historia. Majeranek zakwitł. A wiem, że nie powinno się dopuszczać do kwitnienia ziół, jeśli nie potrzebujemy nasion. Roślina skupia się wtedy na kwiatostanie, a nie na liściach, na których nam najbardziej zależy. Kwitnienie rośliny bardzo ją osłabia. Ponieważ majeranek, posiałam po raz pierwszy, byłam ciekawa, jak zakwitnie i co się stanie, gdy nie zerwę kwiatów. Trochę zaryzykowałam.

Z jednej strony żałuję, z drugiej, dowiedziałam się czegoś ciekawego. Zauważyłam, że wprawdzie listki usychają (wyglądały jakby miały jakiś białawy nalot w kropki), ale pod nimi wyrastają nowe, bardziej rozgałęzione. Podobna sytuacja była z tymiankiem posianym w tamtym roku. Ciekawa jestem co będzie dalej. Czy nowe listki majeranku zmienią wygląd? Te pierwsze były bardziej podłużne, te nowe wyglądają na okrągłe. Majeranek, który widuję na zdjęciach, też ma bardziej okrągłe listki.

nowe listki majeranku

Jeśli chodzi o tymianek, to nowe wypuszczone, przez niego listki też były całkiem inne. Prawdę mówiąc, bardziej mi się podobały.

tymianek nowe listki

Zakwitła bazylia cytrynowa 

Co do kwiatostanów, to zakwitła też moja bazylia cytrynowa. Potrzebowała na to dwóch miesięcy. Teraz ma trzy miesiące i nadal kwitnie. Akurat na tej bazylii, tak bardzo mi nie zależy, trzymam ją z ciekawości. Po pierwsze dlatego, że słabo wzeszła, na początku tak naprawdę tylko dwie sadzonki. Potem jeszcze dosiałam, ale nadal szału nie ma. Bardzo szybko poszła do góry, fakt, że prawie wcale jej nie obrywałam.

Posiałam ją pierwszy raz i chciałam ją bardziej poznać. Ma przepiękny cytrynowy zapach, zwłaszcza, jak potrze się jej listki. Wygląda bardziej jak pokrzywa lub mięta. Teraz, gdy już zrobiłam zdjęcie dla Was, oskubię jej listki i dodam np. do wody lub herbaty. Myślę, że tam sprawdzi się najbardziej. Posiałam już nową bazylię cytrynową do doniczki na balkonie, ale jeszcze nie wzeszła.

Trzy miesiące z bazylią właściwą

Trzy miesiące rosła też ładnie bazylia właściwa. Potem na jej listkach zaczęły pojawiać się ciemne przebarwienia. Niektóre zwłaszcza mniejsze siewki, zaczęły więdnąć. Tak samo było w tamtym roku. Jak dla mnie bazylia wysyłała sprzeczne sygnały. Ciemne przebarwienia, mogły świadczyć o przelaniu roślinki i nadmiernej wilgoci. Z drugiej strony część wyglądała jakby miała za sucho.

Niektórych niestety nie udało mi się uratować, ale część dzielnie walczy. Bazylia w doniczce, jest teraz bardziej przerzedzona, ale nie będę jej dosiewać. Nowe rosną w kilku kolejnych doniczkach, ale nadal są jeszcze małe, czekam aż bardziej podrosną. 

bazylia trzy miesiące

Trzy miesiące walczyłam z ziemiórkami

Przez trzy miesiące, czyli od samego początku, podlewałam moje zioła w doniczkach roztworem wody utlenionej. Najpierw miało to pomóc moim roślinkom wykiełkować i szybciej rosnąć, potem uchronić je przed inwazją ziemiórek, które przyleciały z dworu.

Woda utleniona na pewno nie zaszkodziła ziołom, bo jest bezpieczna, znajduje się też w deszczówce. Wprawdzie ostatnio jednorazowo zwiększyłam proporcje do 1-3, ale przez dłuższy czas podlewałam je roztworem 1-4 i było dobrze. Uważam więc, że akurat to nie miało większego wpływu na stan moich ziół, tym bardziej, że nie wszystkie chorują.

A co z ziemiórkami? Znowu, nie zapeszając wydaje mi się, że ich nie ma. Tak naprawdę, to czasem je widuję, albo mi się wydaje. Chodzi o to, że jestem przewrażliwiona i odnajduję w domu coraz nowe gatunki muszek. Ciągle coś gdzieś lata, często koło moich ziół. Nie zawsze zdążę się przyjrzeć, czasem ucieknie, czasem coś “trzasnę”. 

muszka ziemiórka

Dwa rodzaje muszek lata koło ziół

Najbardziej zainteresował mnie jeden gatunek muszek. One pewnie zawsze były w moim domu i nie tylko, ale dopiero znajomość z ziemiórkami, sprawiła, że je zauważyłam. Nie wiem co to jest, ale na pewno nie ziemiórki, no chyba, że inny gatunek.

Widuję je najczęściej w okolicy otwartego okna, niekoniecznie z doniczkami na parapecie. Ewidentnie lecą do światła, najwięcej widzę ich wieczorem. Nie są tak płochliwe jak ziemiórki i lubią też chodzić, nie tylko latać. Dość cierpliwe pozują do zdjęć, dlatego mam okazję Wam pokazać. Mam nadzieję, że wiecie co to jest i czy może szkodzić ziołom i nie tylko. Czy to szkodniki, czy coś pożytecznego? Nie umiałam znaleźć żadnej informacji na ich temat. Jest ich dość dużo, na wszelki wypadek, robię przynajmniej częściową “selekcję”.

mała muszka

Jest jeszcze inny rodzaj muszek, te już nie są tak cierpliwe i trudno było zrobić zdjęcie. Wydaje mi się, że to ćmianki, tak przynajmniej przeczytałam u wujka Google. Widuję je w łazienkach i w kuchni. Znajduję też przy doniczkach, czasami siedzą na  jakiejś roślince. Mam wrażenie, że one bardzo lubią wilgoć. Nie wiem, czy szkodzą czy pomagają. Tych muszek, jest bardzo mało, ale i tak jestem ciekawa co to jest.

muszka ćmianka

Oba gatunki muszek, które opisałam, widuję przy moich doniczkach tak samo często, jak owocówki, komary czy inne skrzydlate stworzenia. Mam nadzieję, że nie muszę się nimi przejmować.

Chyba przelałam moje zioła

Wydaje mi się, że moje zioła zachorowały z powodu przelania. Może to nie jest jedyny powód, ale na pewno biorę go pod uwagę. Lato tego roku jest dość chłodne, a ja podlewam zioła co 1-2 dni. Chociaż bywa, że danej doniczki nie podlewam nawet przez kilka dni.

Za to raz w tygodniu funduję im niezłą dawkę wilgoci. Chodzi o to, że jak podlewam roztworem wody utlenionej, to chcę żeby cała ziemia w doniczce była odpowiednio polana. Wtedy leję więcej wody niż przy normalnym podlewaniu. I bywa, że ta woda robi błotko, a przez pogodę nie może szybko odparować.

Postanowiłam zakończyć już podlewanie ziół roztworem wody utlenionej, dzisiaj zrobiłam to ostatni raz. Jeśli ziemiórki się pojawią w większej ilości, wrócę znowu do wody utlenionej. Może spróbuję znów podlewania ziół do podstawek. Do tej pory tak nie robiłam w tym roku, bo chciałam pożegnać ziemiórki.

Zastanawiałam się też, czy może zioła mają się gorzej, bo brakuje im słońca. Część doniczek od miesiąca wisi w kuchni, gdzie mają ograniczony dostęp do słońca. Ale to raczej nie ma wpływu, bo chorują też zioła na parapetach, a część z tych w kuchni, ma się świetnie, pomimo braku światła. 

A może się czepiam i po prostu niektóre zioła żyją tylko trzy miesiące, bo taki jest ich okres wegetacyjny? Z tym, że tu też nie do końca się zgodzę, bo np. pietruszka jest rośliną dwuletnią. Mam nadzieję, że moje zioła nadal będą cieszyły moje oczy i podniebienie… I nie pozostanie mi tylko ziołowe rozczarowanie.

Ana

Może zechcesz komuś polecić...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *