
Pamiętnik odchudzania z dietą ONZ – relacja z 10 Tury
Skuteczna dieta Odchudzanie Na Zawołanie
Za mną już 10 tura z dietą Odchudzanie Na Zawołanie. Czas więc na kolejną relację z postępów w diecie. Ostatnią turę zakończyłam 07.05.2021, potem miałam dwa dni oszukańcze i dzisiaj zaczęłam pierwszy dzień z 11 turą diety ONZ. Przypominam, że więcej informacji o diecie, znajdziecie w mojej kategorii Dieta ONZ. Natomiast jeśli nie znacie diety Odchudzanie Na Zawołanie i chcecie ją szybko poznać, to zapraszam do przeczytania “Dieta ONZ – ale o co chodzi? Zasady i schemat diety”. Zachęcam też do zapoznania się z wcześniejszymi relacjami z odchudzania z dietą ONZ, w których oprócz efektów diety i jadłospisów, podaję inne ważne informacje. Jak zwykle zapraszam też do komentowania i zadawania pytań. Na wszystkie chętnie odpowiem i będę wsparciem dla innych osób, które też toczą walkę z kilogramami.
Jeśli chodzi o dietę ONZ to uważam, że mam duże doświadczenie, bo jak już wspominałam “Odchudzanie Na Zawołanie, to moja ulubiona dieta”. Wracam na nią często i zawsze jest dla mnie skuteczna. Tylko, że ja nie jestem osobą wiecznie jedzącą zdrowo i dietetycznie. Czasem muszę odpuścić, dlatego “kilogramy wracają na mnie”, a ja wracam na dietę ONZ. Ale lubię tą dietę i zawsze chętnie ją stosuję. Jednak jeśli ktoś nie lubi takiej wagowej huśtawki (tak wiem, że to nie jest zdrowe, ale jest ludzkie), to może przypilnować wagi po diecie i nie pozwolić na efekt jojo. Były takie momenty, że mi też zależało na utrzymaniu wagi i wiem, że to możliwe. Ale ostatnio wolę miesiące zdrowego odchudzania i niezdrowego objadania. Może gdyby odchudzanie było dla mnie bardziej uciążliwe, to bardziej pilnowałbym osiągniętej wagi.
Efekty diety ONZ w turze 10
A teraz przechodząc do konkretów. W relacji z 9 tury diety ONZ napisałam, że czekam na spóźniającą się miesiączkę i turę zakończyłam z wynikiem 68 kg. Potem zrobiłam jeden dzień oszukańczy, który jest ważny w trakcie diety i nie powinno się go pomijać. Jednak po takim dniu waga prawie zawsze trochę wzrasta. U mnie wzrosła o 0,40 kg, czyli turę 10 zaczynałam z wagą 68,40 kg.

Dla tych, którzy nie wiedzą lub nie pamiętają chciałam przypomnieć, że mam 49 lat i od co najmniej dwóch lat miewam nieregularne miesiączki. Niestety takie hormonalne zachwianie nie jest korzystne i często powoduje nadwagę. Dlatego odchudzanie w tym wieku, nie jest łatwe. Pisałam o tym w pierwszej części pamiętnika: “Pamiętnik odchudzania z dietą ONZ – wprowadzenie i Start!”. Opisywałam wtedy swoje obawy, że może właśnie teraz kiedy odchudzam się na Waszych oczach, mogę mieć problemy z powodu nieregularnych miesiączek.
Przez trzy miesiące odchudzania, miesiączka przychodziła w miarę regularnie. Ale ostatnio spóźniła się o 15 dni i dostałam ją dopiero na pierwszym dniu oszukańczym, po zakończonej 10 turze. Czyli całą ostatnią turę waga prawie stała w miejscu, ja chodziłam wkurzona i domownicy mnie unikali. Za wszystko przepraszam i od trzech dni jestem aniołem. Widząc mój zły nastrój, nawet ta @ miesiączka, była mniej denerwująca i łaskawie pozwoliła mi trochę schudnąć. Turę 10 skończyłam z wagą 67,20 kg, czyli odejmując nadwyżkę z dnia oszukańczego, schudłam 0,80 kg. Tak wiem, szału nie ma, ale liczyłam się z tym przy zaburzeniach hormonalnych, chociaż trzeba przyznać, że święta też nie byłam, o czym za chwilę. Podsumowując moje dotychczasowe odchudzanie to, od 25.01.2021 do 07.05.2021 robiąc 10 tur diety ONZ schudłam 13,70 kg.

(Nie)restrykcyjne pilnowanie diety
Wiem, że może to wyglądać przerażająco, że trzeba zrobić aż tyle tur diety, żeby osiągnąć taki efekt. Niestety to nie jest tak jak zapewnia autor diety, że w trakcie tury schudniemy 3 kg i wiem to, nie tylko ze swojego doświadczenia. Wszystko zależy też od tego jak bardzo pilnujemy się diety. Jeśli chodzi o mnie w sprawie grzeszenia na diecie, to nie raz już pisałam, że święta nie jestem. Dla mnie dieta ma być przede wszystkim przyjemna, nawet gdyby miała trwać dłużej. Dieta nie może być torturą, bo szybko ją skończę bez żadnych efektów. Dlatego grzeszę, raczej w ramach rozsądku, ale jednak grzeszę.
Niezmiennie w każdy weekend jem duże lody koktajlowe, które nie są posiłkiem dietetycznym. Do tego dochodzą oczywiście inne odstępstwa od diety. W Święta Wielkanocne przerwałam dietę, żeby najeść się głównie ciasta. Zresztą w tej turze było podobnie. Ponieważ w jej środku wypadała majówka, a moja rodzina uznała, że to “wielkie święto” i nakupiła ciasta, to znów podjadałam, no bo czemu nie. Za chwilę wszystko zobaczycie w moim jadłospisie. Ogólnie mam wrażenie, że ostatnio coraz częściej pozwalam sobie na słodycze. Będę szczera, że nie zawsze są to słodycze odpowiednie na dietę. W dodatku nie zawsze trzymam się zasad jedzenia słodyczy na diecie.
Nie wiem, czy to dlatego, że odchudzam się już czwarty miesiąc, czy dlatego, że nadarzają się okazje, czy mogę zwalić to na opóźniającą się miesiączkę. W wczorajszy dzień oszukańczy, prawie wszystko co jadłam było słodkie, nawet na obiad zrobiłam żeberka w miodzie. Wszystko zwalam na miesiączkę, która przyszła dzień wcześniej. Ale obiecuję, że od dzisiaj, czyli pierwszego dnia 11 tury zepnę pośladki i bardziej się zmobilizuję. Napiszę Wam tylko jeszcze, że mi takie tempo odchudzania pasuje. Czuję się bardzo dobrze, bo wiem, że i tak schudnę chociaż trochę wolniej, ale bez zbędnego rygoru. Takie tempo chudnięcia lepiej też wpływa na stan skóry, która musi się ściągnąć po odchudzaniu, a w moim wieku, nie jest już taka elastyczna. Kurcze, jak to brzmi zwłaszcza, że w duszy, nie przesadzając 30-tka.

Przyprawy na diecie odchudzającej
Za chwilę podam Wam mój jadłospis w 10 turze diety ONZ. Sami zobaczycie, że trochę pogrzeszyłam zwłaszcza w majówkę. Przypominam, że nie podaję wielkości porcji oraz kaloryczności posiłków. W diecie ONZ, ani ilość, ani kaloryczność, nie są ważne. Należy jeść posiłki z określonych grup pokarmowych w ilościach zapewniających zaspokojenie głodu, ale nie przejedzenie. Ja jem na talerzykach deserowych lub w małych miseczkach, ponieważ jemy oczami i mózg myśli, że dostał większą porcję.
Chciałbym jeszcze napisać parę słów na temat przypraw na diecie odchudzającej. Ogólnie wiadomo, że nadużywanie soli nie jest zdrowe i oświadczam, że naprawdę mało jej używam. Natomiast nie wyobrażam sobie jedzenia nieosolonego i niedoprawionego niczym posiłku, więc stawiam na dobry smak. Nadal pamiętam jak miałam na innej diecie zjeść kawałek gotowanej wołowiny bez soli i przypraw. Smakowała tak obrzydliwie, że do dzisiaj pamiętam ten smak. Oprócz soli istnieją też inne przyprawy, które bardzo zmieniają smak, aromat a nawet kolor potraw i warto z nich korzystać.
W tej turze jakoś tak wyszło, że używałam bardzo dużo przypraw. Jak już nie raz pisałam bardzo lubię używać mieloną paprykę słodką, która często jest podstawą i do niej dodaję inne przyprawy i zioła. Ostatnio polubiłam też paprykę słodką wędzoną. Rzadko używam pieprzu, wolę zastąpić go papryką ostrą. Chętnie używam suszonych pomidorów z czosnkiem. Moje ulubione zioła to: majeranek, tymianek, rozmaryn, oregano, kurkuma i imbir. Często używam gotowych mieszanek do sałatek, mięs lub ryb, ale lubię też tworzyć własne kompozycje. Ponieważ bardzo często gotuję na oko, bywa, że nie potrafię powtórzyć tego samego dania, dokładnie tak samo. Na szczęście przeważnie większości smakuje, dlatego uważam, że dodawanie przypraw zwłaszcza na diecie odchudzającej jest bardzo ważne. Przyprawy nie tylko dodają smaku dietetycznym posiłkom, ale również pomagają schudnąć. Najlepsze w tym są przyprawy ostre, które rozgrzewają organizm np. cynamon, kurkuma, imbir i chili.

Jadłospis diety ONZ tura 10
Dzień pierwszy
- W – sałatka z sałaty lodowej, papryki czerwonej, kukurydzy i fasolki konserwowej z łyżeczką sosu majonezowego
- W – jabłko
- W – sałatka j.w.
- WB – pałka z kurczaka z sałatką meksykańską + naleśnik z żurawiną i syropem klonowym
Dzień drugi
- W – sałatka j.w.
- W – pomarańcza
- W – sałatka j.w.
- B – mięso gotowane w botwince
Dzień trzeci
- W – owsianka na mleku z bananem i masłem orzechowym + babeczka (córka upiekła)
- W – zapiekanka ziemniaczana z warzywami
- B – kawałek sernika (majówka)
- B – kotlet mielony

Dzień czwarty
- B – jajecznica na szynce + kawałek sernika
- W – frytki z piekarnika (niby fit) + ciasto drożdżowe
- B – kurczak a’la gyros (pikantny)
- GRZECH – lody słony karmel (nie było moich)
Dzień piąty
- B – 2 parówki + baton migdały w miodzie
- WB – gulasz z ryżem i warzywami ***przepis*** + babka
- B – jogurt naturalny z orzechami
- GRZECH – lody słony karmel (moje lepsze)
Dzień szósty
- B – a’la serniczek (twaróg, miód, orzechy)
- W – suszone śliwki i morele
- B – a’la serniczek
- B – 2 skrzydełka gotowane z zupy pomidorowej

Dzień siódmy
- W – owsianka z owocami kandyzowanymi (bo się walały)
- W – gruszka
- B – serek wiejski
- B – jajecznica na szynce i orzechach włoskich
Dzień ósmy
- W – tortilla z warzywami
- W – jabłko
- W – sałatka jarzynowa z chlebkiem chrupkim
- B – filet z kurczaka + orzeszki solone
Dzień dziewiąty
- W – bułka orkiszowa z surówką Colesław
- W – pomarańcza
- W – bułka j.w.
- WB – ryba z warzywami z piekarnika
Koniec tury 10 i dwa dni oszukańcze.

Gulasz z warzywami
Dzisiejszy przepis to znowu efekt czyszczenia lodówki. Chętnie dodałabym więcej składników, a dokładniej mówiąc w większych ilościach. Niestety do gulaszu trafiło to co znalazłam w lodówce. Dlatego nie patrzcie tak dokładnie na składniki, bo z tym może być różnie. A oto co znalazłam:
- 1 kg mięsa z łopatki
- 1 cukinię
- 3 średnie marchewki
- 1 pietruszkę
- kawałek selera
- więcej niż pół papryki czerwonej
- kawałek pora
- puszkę krojonych pomidorów
potrzebowałam jeszcze
- olej do smażenia
- przypraw do smaku

Zaczęłam od pokrojenia mięsa na mniejsze kawałki. Następnie do miski z mięsem wsypałam gotową ulubioną przyprawę do mięs. Dobrze wymieszałam i odstawiłam na chwilę, aby mięso ładnie przyjęło przyprawę. Po około 30 minutach, na głęboką patelnię wlałam olej tak, żeby cienko przykrył dno patelni. Na rozgrzany olej wrzuciłam mięso i podsmażałam, często mieszając. W międzyczasie umyłam i pokroiłam warzywa wszystkie oprócz cukinii. Marchewkę, pietruszkę i por pokroiłam w talarki, a paprykę i seler w paski.
Kiedy mięso było już podsmażone, wyjęłam je do miski, a na olej na którym się smażyło wrzuciłam marchewkę, pietruszkę i seler. Te warzywa potrzebują więcej czasu, dlatego idą na pierwszy ogień. Jeśli na patelni jest za mało oleju, to albo go dolewam albo wlewam wodę. Kiedy już trochę podsmażę warzywa, dodaję do nich por i paprykę. Cukinię zostawiam na koniec. Jeśli uznam, że wszystkie warzywa się podsmażyły, dodaję do nich mięso, wlewam wodę i przykrywam. Mięso z warzywami duszę aż będą miękkie. W międzyczasie dodaję moje ulubione zioła i przyprawy: paprykę słodką, majeranek, tymianek lub po prostu mieszankę ziół prowansalskich. Tym razem dorzuciłam też gałązki świeżego rozmarynu.
Pod koniec duszenia dodałam puszkę pomidorów i cukinię pokrojoną w półplasterki. Przed podaniem całość posypałam listkami świeżej bazylii. Muszę tylko jeszcze wspomnieć, że ponieważ mam w domu wegetariankę, część warzyw odkładam i smażę na osobnej patelni, żeby “nie skazić ich mięsem”. Gulasz podałam z ryżem.

Ryż gotowany na bulionie
Jeśli chodzi o ryż, to lubię dodać mu trochę smaku i koloru. Bardzo często ryż gotuję na wodzie, która została mi gotowaniu warzyw np. brokułów czy kalafiora. Kiedy nie mam takiej wody, to ryż gotuję na bulionie warzywnym. Do gotującej się wody dodaję bulion i wsypuję suszone warzywa (kupuję gotową włoszczyznę). Lubię też wodę na ryż doprawić kurkumą lub curry. Wtedy ryż ma lekko żółty kolor. Niestety nie zawsze mogę tak zrobić, bo gotuję też dla moich Rodziców. A oni ludzie starej daty (79 i 84 lata), boją się takich wynalazków i nie chcą tego jeść. Nie potrafię wytłumaczyć im, że nie barwię ryżu sztucznymi barwnikami, tylko naturalną przyprawą.
Zazwyczaj daję odrobinę curry, żeby barwa nie była zbyt widoczna. Tak samo ostrożnie muszę dodawać warzywa do ryżu, bo Rodzice wolą czysty ryż. Jak widzą tylko fragmenty warzyw, to nie wiedzą co jedzą i są nieufni. Na szczęście reszta rodziny uwielbia żółty ryż z dużą ilością warzyw. Moja wegetarianka, jest zachwycona i nakładając sobie ryż na talerz, dodatkowo go uatrakcyjnia. Bardzo dobrze, że tak robi, bo posiłki “Jemy oczami, czyli niech się dzieje na talerzu”.

Mam nadzieję, że pysznie zakończyłam tą relację. Gorąco zachęcam Was do wykorzystywania przypraw w diecie. Sami pokombinujcie co Wam bardziej pasuje. Odpowiednio doprawiony posiłek, w dodatku ciekawie podany, nawet w wersji dietetycznej, zjecie ze smakiem. A dieta wyda się o wiele przyjemniejsza.
Ana


2 komentarze
Mazia
Witaj! Jak dla mnie swietny efekt! Gratuluje 🙂 tez wracam do onz po kilku latach. Wlasnie koncze 1 ture, jutro ostatni dzien. Mam do Ciebie kilka pytan bo sledze od 8 dni Twoj blog :). Niestety jestem przed miesiaczka i troche boje sie zwazyc.. ile dni po @ schodzi z Ciebie ta woda? Myslisz ze osiagne efekt jakikolwiek? I czy jest sens sie wazyc w dzien przed @? Mam obawy ze waga pokaze to samo co przed.. choc trzymam sie bardzo rygorystycznie diety, do tego 2 x chodze. Jednak pierwszy raz na onz jem tak zeby sie najesc, nie zaluje sobie porcji, jem naprawde duzo, moze jednak nie bedzie przez to efektu? Kiedys mialam ladne wyniki jednak jadlam skrajnie malo.. typu 3 jablka dziennie+jajecznica z 2 jajek.. powiedz jak u Ciebie wygladaja porcje? Wiem ze nie liczysz kalorii -bo takie jest zalozenie ale choc +/-jestes w stanie okreslic ile ich jesz i czy to bardzo nie szkodzi? Wybacz za wywod, bardzo Cie pozdrawiam i licze na odpowiedz.
anana
Witaj! Cieszę się, że mi napisałaś, że też się odchudzasz, dla mnie to motywacja, bo jest raźniej. Jeśli chodzi o @, zauważyłam, że mam dwa zrzuty wody. Pierwszy raz, mniej więcej w drugim dniu @, a drugi raz w ostatni dzień lub dzień po @. Matko, ile ja wtedy sikam. Czuję, że cała się kurczę. Łatwiej mi zginać kolana i nie mam opuchniętych kostek. Co do wagi, ja bym się zważyła, miej tylko z tyłu głowy, że wynik może być wyższy. Pocieszę Cię, że po pierwszej turze chudnie się raczej dużo, bo i tak schodzi woda z organizmu pomimo @. Dlatego myślę, że na pewno schudłaś, a to może być motywacją na kolejne tury. Możesz jeść tyle, żeby się najeść, ale nie przejeść. Skrajne ograniczanie ilości też nie jest dobre, bo organizm zacznie magazynować na później. Jeśli czujesz, że za dużo zjadłaś, wypij herbatkę na trawienie albo chociaż zieloną. Co do kalorii, to kompletnie nie mam pojęcia ile u mnie wychodzi. Może zasugeruj się moim jadłospisem i zdjęciami posiłków, robionych na talerzykach deserowych. Ja też na jeden raz zjadam jajecznicę z dwóch jajek, ale zawsze coś do niej dodaję np. szynkę, mięso, fasolkę albo orzechy, więc jest więcej. Rzadko jestem w stanie zjeść cały serek wiejski naraz, jest dla mnie za duży. Największe posiłki jem na WB, często dojadam jeszcze jogurtem z musli. Jak będziesz miała jeszcze pytania, to pisz śmiało i pamiętaj trzymam za Ciebie kciuki.:)