słodycze na diecie
Dieta ONZ

Słodycze na diecie? – Jedz, ale trzymaj się tych zasad!

Czy dieta odchudzająca wyklucza słodycze?

Decydując się na dietę odchudzającą, bierzemy pod uwagę, że będziemy musieli godzić się na pewne ograniczenia. Od razu zakładamy, że nie możemy liczyć na słodycze na diecie, ponieważ nie znajdziemy ich w żadnym dietetycznym jadłospisie. Ale musimy pamiętać, że większość ludzi częściej lub rzadziej ma chęć na coś słodkiego. A że jesteśmy tylko ludźmi, to czasem ulegamy tym pokusom. Czy to automatycznie przekreśla naszą dietę? Czy fakt, że chcemy schudnąć oznacza całkowity brak słodyczy? 

Jeśli wiemy, że nasza dieta może potrwać krótko, bo mamy niewielki nadbagaż kilogramów, to łatwiej nam jest wyeliminować słodycze na diecie. Ale jeśli wiemy, że nasza dieta może potrwać kilka miesięcy, to brakiem słodyczy, możemy być sfrustrowani już na jej początku.

babeczka pomarańczowa

Słodycze na diecie, nie są takie złe

Chcę pokazać, że słodycze na diecie, nie są takie złe, ale żeby nie było tak kolorowo, musimy pamiętać o paru rzeczach. Postanowiłam zebrać je wszystkie razem i napisać, jakich zasad powinniśmy się trzymać, sięgając po słodycze na diecie. Następnym razem podpowiem, jak wybrać zdrowe słodycze odpowiednie na dietę i nie tylko. Uprzedzam, że czytając te artykuły, możecie mieć ochotę na coś słodkiego. Będziecie mieli okazję wypróbować na ile silna jest Wasza wola.

Gdy próbujemy schudnąć chcemy, żeby słodycze na diecie nie spędzały nam snu z oczu i nie były pożywką dla wyrzutów sumienia. Ale jeśli ciągnie nas do słodyczy i chcemy po nie sięgać, to musimy trzymać się pewnych zasad. Nie oceniam, która z nich jest najważniejsza, myślę, że do niektórych trzeba podchodzić indywidualnie. Zdaję sobie sprawę, że większość z tych zasad znacie i wydadzą się Wam znajome “ooo, dokładnie tak jak u mnie”. Ale to bardzo dobrze, że się z nimi utożsamiacie. Świadomość, że inni mają podobnie, daje poczucie wspólnoty i pomaga łatwiej przejść przez dietę. Jeśli wybieramy odpowiednie słodycze na diecie i trzymamy się zasad ich jedzenia, możemy pozwolić sobie na trochę grzesznych ustępstw, które nie wpłyną bardzo na nasze odchudzanie. 

truskawki i słodycze na diecie

Dieta nie może być torturą

Zasada pierwsza – dla mnie najważniejsza: dieta ma być przyjemna, żeby nas nie nie zniechęciła. Nie możemy traktować jej jak narzuconego rygoru. Dieta, nie może powodować strasznych wyrzutów sumienia. Nie może być tak, że jak zjemy coś zakazanego np. słodycze na diecie, to poczujemy się beznadziejnie. Zostaniemy z myślą “znowu mi się nie udało, nie potrafię się opanować, jestem do niczego”. Najgorzej gdy stanie się tak już na początku diety, kiedy i tak jest nam trudno się przestawić.

Myślimy sobie wtedy “nigdy nie schudnę, zawsze już będę słoniem” i rzucamy się na całe jedzenie jakie mamy w domu zajadając smutki. W ten sposób kończymy dietę odchudzającą. A wystarczy pomyśleć “trudno, wiem, że to było złe, ale jestem tylko człowiekiem, jutro będzie lepiej, nie będę tego roztrząsać”. I kontynuować dietę, tak jakby nic się nie stało. Takie rozgrzeszenie podnosi nas na duchu i motywuje do większego starania w następne dni, bo przecież musimy sobie udowodnić, że damy radę.

Słodycze na diecie w odpowiednich proporcjach

Zasada druga – zachowajmy odpowiednie proporcje zjadanych posiłków. Zakłada się, że podczas diety 90% posiłków powinno pochodzić z produktów zdrowych i dietetycznych. Natomiast 10% może pochodzić z produktów zakazanych, często wysoko przetworzonych. Jeśli takie proporcje są dla Was zbyt rygorystyczne, możecie na początek zastosować wersję łagodniejszą, czyli 80% do 20%.

Ważne, żeby za bardzo się nie rozpędzić i nie skończyć np. z proporcją 50% do 50%. Po prostu musimy trochę sobie zaufać. Myślę, że sama świadomość, że możemy jeść chociaż trochę “grzesznie”, sprawia, że dieta wydaje się bardziej przyjazna. Wcale nie musimy korzystać z tej zasady i jeść tylko zdrowo i dietetycznie, ale z tyłu głowy pamiętajmy, że mamy taką awaryjną furtkę.

owocowe słodycze na diecie

Słodycze na diecie, tylko w ustalone dni

Zasada trzecia – ustalmy z góry ile razy w ciągu tygodnia sięgniemy po słodycze na diecie i starajmy się tego trzymać. Możemy ustalić  konkretne dni i po prostu na nie czekać. Ja tak mam, ustaliłam, że jeśli mam jeść słodycze na diecie, to tylko w sobotę i niedzielę. Wtedy jestem w domu pełnym pokus i trudniej mi wytrzymać bez słodyczy. O ile w tygodniu piję kawę w pracy i do niej mogę zjeść np. sałatkę, o tyle kawa w domu wchodzi tylko z czymś słodkim.

Może zdarzyć się, że nadejdzie ten “wielki słodyczowy dzień” a my wcale nie będziemy mieli ochoty na słodkie. To też dobrze, przecież nie będziemy się zmuszać. Tak samo jest z dniem oszukańczym na diecie ONZ (Odchudzanie Na Zawołanie). Czekamy na niego 9 dni i czasem jak przychodzi, nie mamy ochoty na nic grzesznego.

Mnie osobiście bardzo pomaga, taka myśl, że jak cały tydzień będę grzeczna, to w sobotę czy niedzielę sięgnę w nagrodę po słodycze. Oczywiście, jeśli wiemy, że do naszego wielkiego dnia zostały jeszcze trzy lub cztery długie dni, to nie męczmy się i zjedzmy słodycze na diecie w inny dzień. Jednocześnie w mózgu zakodujmy, że ten “słodki dzień” w tym tygodniu już był i nie powielajmy go znowu.

okrągłe ciastka

Zjedzmy słodycze na diecie, które za nami chodzą

Zasada czwarta – jedzmy to, co za nami chodzi. Jeśli mamy ochotę na konkretne słodycze na diecie, np. pianki, to zjedzmy pianki, oczywiście tylko parę sztuk. Myślenie, że pianki są nieodpowiednie na dietę i że lepiej będzie zjeść sucharka z dżemem, spowoduje, że zjemy jedno i drugie. Może się zdarzyć, że sucharek z dżemem nam wystarczy, ale często ochota na daną grzeszną rzecz jest tak wielka, że nie przestaniemy o niej myśleć dopóki jej nie zjemy. Czasem niech to będzie “jeden gryz” ale dokładnie tego czego chcemy.

Wiadomo, że nie każdą rzecz da się tak zjeść, bo jeśli np. mamy ochotę na pączka, to przecież nie ugryziemy raz, by resztę wyrzucić. Może wtedy warto podzielić się z kimś innym. Ewentualnie poszukać najbardziej podobnego zamiennika.

ugryziony pączek donut

Nie czekajmy na słodycze na diecie

Zasada piąta – nie zwlekajmy do późnych godzin wieczornych. Jeśli mamy ochotę na słodycze na diecie i czujemy, że ochota ta nie mija, nie czekajmy za długo. Musimy mieć świadomość, że wcześniej czy później w końcu zjemy te słodycze. Oczywiście nie chodzi o to, żeby rzucać się na słodkie od razu, gdy tylko przyjdzie pierwsza grzeszna myśl.

Odczekajmy trochę, zajmijmy się czymś miłym, co może odsunie myśli od słodyczy. Ale jeśli zorientujemy się, że nie możemy przestać myśleć o naszym małym grzechu, to nie ma co zwlekać. Wieczorem trudniej nam będzie spalić nadprogramowe kalorie, a im dłużej zwlekamy, tym prawdopodobniej więcej zjemy. Wcześniej może wystarczyłaby nam jedna czekoladka, ale długie czekanie chcemy wynagrodzić już kilkoma sztukami, a nie tylko jedną.

niezdrowe słodycze na diecie

Słodycze na diecie, po wysiłku fizycznym

Zasada szósta – słodycze na diecie jedzmy po wysiłku fizycznym. Mogą to być ćwiczenia fizyczne, spacer czy po prostu sprzątanie. Podczas tych czynności spalamy kalorie i po wysiłku fizycznym możemy trochę zgrzeszyć. Słodycze na diecie mogą być taką naszą nagrodą za ten wysiłek.

Czemu lepiej zjeść słodycze po wysiłku fizycznym, a nie przed? Bo jesteśmy ludźmi i jeśli obiecamy sobie “dobra, zjem tylko ten batonik i pójdę poćwiczyć”, to może się skończyć tylko na zjedzeniu batonika. Natomiast, jeśli pomyślimy “ idę pobiegać, a jak wrócę, usiądę i zjem kilka ciasteczek owsianych”, to pójdziemy pobiegać, wiedząc, że będzie czekała na nas nagroda. Może nawet zdarzyć się tak, że wysiłek fizyczny poprawi nam humor i poczujemy się tak dobrze, że nie będziemy już mieli ochoty na słodkie.

Jedząc słodycze na diecie, delektujmy się

Zasada siódma – gdy już jemy słodycze na diecie, delektujmy się. Jedzmy pomału, nasyćmy się najpierw wyglądem, zapachem i dopiero potem smakiem. Nie wrzucajmy szybko słodyczy do ust, po to, żeby jak najszybciej połknąć i zagłuszyć wyrzuty sumienia. Za chwilę sięgniemy po kolejny kawałek, bo nasz mózg nawet “nie załapał”, że coś dostał.

Celebrujmy daną chwilę przyjemności, żeby ten błogi stan na dłużej nam wystarczył. Najlepiej gdy to będzie nasza mała przerwa na relaks połączony z przyjemnością. Po takim jedzeniu słodyczy, powinniśmy pomyśleć, “o tak, tego mi było trzeba i nie będę mieć wyrzutów sumienia, teraz z nowym zapałem wrócę grzecznie na dietę”.

relaks kawa ciasto

Czy to jeszcze dieta odchudzająca?

Zasada ósma – zachowajmy umiar! Nie może być tak, że raz pozwolimy sobie na słodycze na diecie, zobaczymy, że nic złego się nie stało i zaczniemy sięgać po nie coraz częściej. W końcu zorientujemy się, że słodycze na stałe zagościły w naszym jadłospisie. Nawet, nie zauważymy, kiedy to już nie będzie dieta, tylko wielkie kaloryczne obżarstwo.

Oczywiście odpowiednio dobrane słodycze na diecie, jedzone nawet kilka razy w tygodniu, nie zabiją naszej diety. Ale musimy wiedzieć, kiedy i na jakich ilościach poprzestać. Nie chodzi o to, żeby jeść słodycze na diecie, bo wolno, tylko o to, żeby je jeść wtedy, kiedy wiemy, że bez nich możemy dłużej nie wytrzymać na diecie. Nie chcemy przecież zaprzepaścić tego, co już osiągnęliśmy.

słodycze na diecie mała porcja

Przekazałam Wam osiem zasad, które powinny być pomocne, kiedy będziecie chcieli sięgnąć po słodycze na diecie. Trzymając się ich i jedząc z umiarem odpowiednie słodycze, możemy pozwolić sobie na małe odstępstwa od diety, bez wielkich wyrzutów sumienia. Napiszcie w komentarzach, czy widzieliście siebie w opisanych sytuacjach. Czy te zasady mogą się Wam przydać? A może macie inne sposoby na umiarkowane sięganie po słodycze na diecie?

Ana

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *