pierwsze listki w doniczce
Ziołowe rozczarowanie

Pierwsze listki – pierwsze zdziwienia

Pojawiły się pierwsze listki

Zaglądałam do moich doniczek z ziołami codziennie, gadałam do nasionek i podlewałam w razie potrzeby. Zaczęły pojawiać się pierwsze listki. Jejku, jak się cieszyłam. Wiedziałam, że różne zioła mają różne tempo wzrostu, więc czekałam cierpliwie. Nie pamiętam, co wzeszło najpierw, ale pamiętam, że zdziwiły mnie niektóre rzeczy. 

pierwsze listki bazylii

Pierwsze listki bazylii

Bazylia, wysiana z jednej paczki nasion, wyglądała jakby w doniczce rosły różne rośliny. Jedne, długie i cienkie, u których pierwsze listki były na wysokości ok 5-8 cm, inne grube przysadziste, z listkami przy samej ziemi. Nie wiem, czemu tak było, czy w paczce były nasiona różnych odmian, czy może jedne z tych nasion były mniej wartościowe. W każdym razie, gdy bazylia podrosła, te długie “żyrafy”, były na przegranej pozycji, bo ich wysokie i wiotkie łodyżki, nie mogły utrzymać ciężaru listków i bazylia się kładła. Poza tym, nie wyglądało to atrakcyjnie.

Zaskakujący koperek

Bardzo zaskoczył mnie koperek. Naprawdę żałuję, że nie zrobiłam zdjęć. Wyglądał mniej więcej tak: 5-6 cm cienkiej jak igła łodyżki, 2 pierwsze listki, 4-5 cm łodyżki, 2 listki drugie, znów 4-5 cm łodyżki, 2 listki trzecie, 2-3 cm łodyżki i kwiat. OOOOOO!!! Nie wiem o co chodziło. Czytałam, że tak wyciągają się pędy zwłaszcza młodych roślin, gdy brakuje im słońca. Moim roślinkom na pewno słońca nie brakowało, bo stały na zachodnim parapecie, ze słońcem w kwietniu od ok. 13-ej do ok. 20-ej.

wschodzące rośliny

Tymianek właściwy czy cytrynowy

Tymianek w doniczce wyglądał  inaczej niż na zdjęciu z opakowania. Potem nieraz zauważyłam, że zdjęcie z opakowania nasion, nie odpowiada gatunkowi rośliny jaki wyrósł. W każdym razie, kupiłam tymianek właściwy, tak sugerowała nazwa i zdjęcie, a wyrósł mi najprawdopodobniej tymianek cytrynowy, który mniej mi się podoba. Ale kochałam wszystkie moje “dzieci”. 

Czy to na pewno szczypiorek?

Szczypiorek, to jedna wielka porażka. Wyglądał jak trawa nad morzem, oczywiście na opakowaniu inaczej. Potem podobne szczypiorki widziałam w doniczkach w marketach, czyli takie istnieją. Postanowiłam nigdy więcej nie kupić nasion szczypiorku. Będę go hodować z dymki albo zwykłej cebuli, ale o tym kiedy indziej.

Mięta i jej maleńkie listki

Mięta, jakie toto miało małe listki, największe jak paznokieć na kciuku. Byłam załamana, teraz jak patrzę na moją dzisiejszą miętę, to tamte listki były wielkie. Czytałam w necie, że mięta w doniczce często ma mniejsze listki, niż ta w ogrodzie, zwłaszcza zimą, co zauważyłam również w marketach.

pierwsze listki młodych roślin

Pietruszka uciekła na środek

Pietruszka, niby ładnie rosła, chociaż też niektóre pędy miała wyciągnięte. Tutaj zaskoczyło mnie to, że pietruszka rosła jakby w zbitej kępie na środku doniczki. Dookoła niej było ok. 3 cm pustej ziemi, nie widziałam też w tym miejscu żadnego nasionka. Emigrowały na środek czy co, przecież siałam je równomiernie. 

Ciepłolubny rozmaryn

Rozmaryn, faktycznie rósł bardzo wolno, ale ładnie. Wykiełkowała większość ziarenek. Zanim je wysiałam, byłam trochę zaskoczona, bo producent zalecał trzymanie nasion w lodówce przez parę dni przed wysianiem. Nie wiedziałam, że niektóre nasiona mają takie wymagania. Zdziwiło mnie to tym bardziej, że rozmaryn lubi ciepło i słońce.

młoda roślina

Zaskoczyło mnie też to, że roślinki w doniczkach rosły jakby kępkami. Starałam się siać je w równych odstępach, co nie zawsze się udawało, bo niektóre nasionka są naprawdę maleńkie. Wyrastały blisko siebie, po kilka sztuk, potem dużo wolnego miejsca i znowu kilka sztuk. Chyba tą trudną umiejętność siania będę musiała jeszcze opanować…

Małe wyjaśnienie chronologiczne 

Trudno tak teraz pisać o tym co było rok temu. Przecież nie planowałam, że będę o tym pisała i nie robiłam notatek. A już najbardziej żałuję, że nie robiłam zdjęć. Będę opisywała wzrost moich ziółek, tak jak pamiętam, niekoniecznie chronologicznie. Nie zwracajcie też uwagi na czas, w jakim piszę. Wszystkie te wpisy, będą dotyczyły przeszłości, a ja będę niekiedy używać czasu bieżącego. Mam nadzieję, że to nie będzie Wam przeszkadzało, ważne jest chyba to, co chcę opisać.

Ana

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *