zielona gąsienica na ziołach
Ziołowe rozczarowanie

To szkodnik, czy przyjaciel siedzi na moich ziołach?

A co to siedzi na moich ziołach?

Od kiedy próbuję hodować zioła w doniczkach, co jakiś czas pojawia się na nich jakiś szkodnik. Ponieważ codziennie zaglądam do moich ziół, jestem w stanie szybko zauważyć szkodniki jak i różne zmiany np. pleśń w doniczkach. Zanim zaczęłam przygodę z hodowlą ziół doniczkowych, niewiele wiedziałam o samej uprawie jak i o szkodnikach. Nadal nie jestem ekspertem i cały czas się uczę, a zioła nie rosną tak jakbym chciała. 

Tym razem chcę skupić się na gościach odwiedzających moje zioła, a w tym roku było ich wyjątkowo dużo. Jestem zaskoczona, bo moje zioła rosną w domu i kiedyś myślałam naiwnie, że w domu nic im nie grozi. Bardzo zaskoczyło mnie ile różnych stworzeń znajdowałam na ziołach lub w ich okolicy. Niektóre z nich widziałam po raz pierwszy w życiu, albo przynajmniej wcześniej były dla mnie obojętne. Niektóre zdążyłam już poznać w poprzednich latach i wiedziałam, że ich obecność nie wróży niczego dobrego. Ale w większości przypadków z tego sezonu zastanawiałam się, czy to szkodnik, czy przyjaciel siedzi na moich ziołach. 

Pokażę Wam zdjęcia i pokrótce opiszę każdego “gościa”. Napiszę też jak zachowałam się w przypadku każdego z nich. Niestety nie każdy szkodnik został przeze mnie zidentyfikowany i tutaj trochę liczę na Waszą pomoc, czyli pobawmy się detektywów. 

co to za owady siedzą na roślinach

Larwy ziemiórki szkodzą roślinom

Pierwszy szkodnik to oczywiście ziemiórka. Niestety mam z nią do czynienia bardzo często i mam jej dosyć: “Ziemiórki – mój największy wróg”. Chociaż muszę przyznać, że jestem coraz bardziej pogodzona z faktem, że ziemiórki co roku będą buszowały w moich doniczkach z ziołami, a ja będę z nimi walczyć. Jedynym sposobem, żeby ziemiórki się nie pojawiały jest siedzenie przy ciągle zamkniętych oknach, a to żaden sposób. Tak więc nadchodzi wiosna, robi się cieplej, otwieram okna i tylko czekam aż przyleci jakiś nieproszona mała czarna muszka. Zawsze mam nadzieję, że to nie będzie samica.

Ziemiórka to na pewno szkodnik, nie przyjaciel. Niby dorosła ziemiórka nie jest groźna dla roślin, chociaż w sumie nawet nie wiem co ona je. Dorosła ziemiórka żyje około tygodnia i potrzebuje wilgotnej ziemi, żeby złożyć jaja. Z jaj wylęgają się larwy i to dopiero jest żarłoczny szkodnik. Wprawdzie spotykałam się często z opinią, że larwy ziemiórek nie są szkodliwe i żywią się tylko materią ziemi i resztkami roślin. Jednak za każdym razem, gdy ziemiórek jest więcej, moje zioła chorują. Ziemiórki zwłaszcza w przesuszonej ziemi szukają wilgoci i znajdują ją w korzonkach roślin. Podgryzając rośliny osłabiają je i narażają na choroby. Dla mnie zarówno larwa jak i dorosła ziemiórka to szkodnik, którego znam najlepiej i o którym ciągle piszę. 

Ziemiórki bardzo szybko się rozmnażają i łatwo przemieszczają na inne doniczki. Dlatego ważne jest, żeby zacząć działać jak najszybciej. Jak ja radzę sobie z ziemiórkami opisywałam w “Ziemiórki, a więc wojna! Sposoby ekologiczne i biologiczne”. Tym razem nie napiszę więcej na temat ziemiórek, bo czuję jak podnosi mi się ciśnienie.

ziemiórka szkodnik w doniczce

Nieznane muszki z długimi wąsami

Za to jeśli już jesteśmy przy muszkach, to chętnie wspomnę o pladze bardzo dziwnych muszek, które w tym roku widziałam po raz pierwszy. Już o nich pisałam i pokazywałam Wam zdjęcie, ale nadal nie wiem co to jest. Muszki te nie są zbytnio płochliwe i raczej wolno się poruszają. Najbardziej zaskakujące jest to, że widzę je tylko w dzień i to raczej słoneczny, wieczorem jakby zanikają. Występują w dość licznych stadach. Bardzo często siedzą na framugach okien lub łażą po ścianach w ich pobliżu. Raczej nie widzę ich na ziołach i tylko czasem zdarza mi się zobaczyć jakąś muszkę na ziemi w doniczce. 

owady muszki z długimi wąsami

Jak na razie nie znalazłam żadnych informacji na ich temat, więc nie wiem czy to szkodnik, czy przyjaciel. Nie wiem też czy mają coś wspólnego z ziołami, ale dopóki widzę “gości” w okolicy doniczek to myślę, że to nie przypadek. Bardzo chciałabym wiedzieć co to jest, skąd się bierze, czy to szkodnik i jak ewentualnie się go pozbyć. “Moje muszki” w pewnym momencie same zniknęły, zanim zdążyłam je bliżej poznać. Póki co bardzo się z tego cieszę, ale obawiam się, że w przyszłym roku znowu się pojawią. Pokażę Wam zdjęcie pojedynczej sztuki, może wiecie co to jest. Liczę na Waszą pomoc.

owad muszka długie wąsy czułki

Ochotka nie jest szkodliwa

Kolejne muszki, które znajdowałam w okolicach moich ziół doniczkowych to ochotki. O ile dobrze udało mi się je namierzyć. Mogłam się im przyjrzeć dopiero po powiększeniu zdjęcia, na którym je uwieczniłam. Na początku myślałam, że to komary, ale dopiero gdy zaczęły podwijać odwłok, zaczęłam się im bardziej przyglądać. Znajdowałam je w różnych pomieszczeniach w domu. Najczęściej były przyczepione do firanek, okien, doniczek i bardzo rzadko samych ziół. Na wszelki wypadek musiałam sprawdzić czy ochotka to szkodnik, czy przyjaciel. Ponieważ nie jestem nawet pewna, czy “mój gość” to ochotka, to ograniczę się do kilku informacji. Więcej na temat ochotek możecie przeczytać w jednym z artykułów jaki znalazłam.

Dla mnie najważniejsze jest to, że dorosłe ochotki prawie nic nie jedzą, a jeśli już to żywią się produktami bogatymi w cukier np. odchodami much, spadzią, nektarem i pyłkiem. Czyli u mnie nie znajdą ani nektaru, ani pyłku (bo nie dopuszczam do kwitnienia ziół), a resztę mogą jeść. Natomiast larwy ochotki żyją przeważnie w zbiornikach wodnych (u mnie co najwyżej na podstawce z wodą) lub mulistej ziemi. Żywią się szczątkami materii roślin i zwierząt. Uznałam więc, że ochotka może sobie u mnie mieszkać, bo to przyjaciel, a nie szkodnik moich ziół. No chyba, że okaże się, że tak jak larwa ziemiórki, też nie żywi się tylko resztkami i kosztuje moich ziół. To wtedy pogadamy!

nieszkodliwa ochotka w domu

Zmiennik z serduszkiem to szkodnik roślin 

Gościem na moich ziołach, a dokładnie na oregano był też bardzo ładny owad. Miał około centymetra długości, był w kolorze beżowym i na złożonych skrzydłach miał narysowane serduszko. Na początku go zignorowałam, pomyślałam, że usiadł tylko na chwilę i zapewne zaraz odleci. Ale gdy widziałam go kilka dni pod rząd, zaczęłam zastanawiać się co on je, bo przecież ja go nie karmię. Uznałam naiwnie, że skoro jest śliczny i wygląda słodko, to raczej  przyjaciel.

zmiennik owad z serduszkiem

Któregoś dnia na tym samym oregano usiadła ziemiórka i zastanawiałam się, czy śliczny owad poluje na nią, czy na moje zioła, bo miał bardzo złowieszczą i drapieżną minę. Z przodu już nie wyglądał tak ślicznie, a ja zaczęłam szukać informacji na jego temat.

skrzydlate szkodniki roślin

Otóż piękny owad z serduszkiem to zmiennik, popularny szkodnik roślin wysysający ich soki z liści, kwiatów, pąków i owoców. Swoim obżarstwem sprawia, że często na roślinach pozostają małe dziurki, których na szczęście nie zauważyłam na oregano. Zmiennik roznosi też choroby bakteryjne i wirusowe, może doprowadzić do zamierania pąków i zniekształceń owoców. To szkodnik często spotykany w ogrodach, gustuje zwłaszcza w ogórkach, kapuście i fasoli. 

Szczerze powiedziawszy nie wiem gdzie podział się zmiennik, bo zanim dowiedziałam się, że to szkodnik, to już go nie było. Może sam odleciał, bo podobno jest bardzo płochliwy. Na innym parapecie na majeranku zobaczyłam też bardzo maleńkiego owada, podobnego do zmiennika. Być może to jego larwa, bo te widziane w internecie wyglądały podobnie. Mojej larwie też mogłam przyjrzeć się dopiero po powiększeniu zdjęcia, ale i tak dobrze nie widać. Jednak ja tłumaczę sobie, że to larwa zmiennika, ani nie kolejny niezidentyfikowany przeze mnie szkodnik ziół.

maleńki szkodnik na ziołach

Mszyca – szkodnik wysysający soki roślinne

Moje zioła odwiedził też jeszcze inny namolny, skrzydlaty (lub nie) szkodnik, a mianowicie mszyca. Mszycom poświęciłam już osobny artykuł: “Mszyce – jak pozbyłam się ich oraz mięty i tymianku”, do którego serdecznie zapraszam. Dlatego, żeby się nie powtarzać, napiszę tylko parę informacji w pigułce. 

Mszyce występują w wielu gatunkach i kolorach. Z reguły żyją w licznych grupach, tworzących kolonie. Niestety mszyce bardzo szybko się rozmnażają. W jednej kolonii mogą znajdować się mszyce w różnym wieku i w różnej wielkości. Część z nich ma skrzydła, a część nie, ale tej kwestii nadal nie ogarniam, bo to jakieś skomplikowane. Dla mnie ważne jest to, że mszyca to szkodnik, który wysysa soki z roślin. Często żeruje na spodzie liści, doprowadzając do ich skręcania i zasychania. Chętnie też oblepia łodygi oraz pąki kwiatów. Mszyca przenosi wiele chorób, osłabiając roślinę. Zdarza się, że zaatakowana roślina zamiera.

Mszyca ma naturalnych wrogów i przyjaciół. Za największego wroga mszyc uważa się biedronki, dla których mszyce są podstawowym pokarmem. Ale mszyce to również niezbędny pokarm dla larwy złotooka, czy innych drapieżników, np. szczypawicy. Często w pobliżu mszyc można zobaczyć mrówki, które żywią się spadzią produkowaną przez mszyce. Dlatego mrówki chronią kolonie mszyc, traktując ich jak przyjaciół. Na szczęście mszyce na moich ziołach pojawiają się dość rzadko. 

Tym razem namierzyłam “śliczną” rodzinkę mszyc na jednym z listków pietruszki. Obejrzałam dokładnie wszystkie listki pietruszki i sąsiednie zioła w doniczkach. Więcej mszyc nie widziałam. Po sesji zdjęciowej, która była długa i trudna, bo to bardzo mały szkodnik, oberwałam zaatakowany listek i wyrzuciłam. Swoją drogą te mendy mszyce mają szczęście, że zaatakowały tylko jeden listek, bo ja za bardzo lubię natkę pietruszki, żeby ją tak wyrzucać. 

szkodnik kolonia mszyc

Gąsienica to bardzo żarłoczny szkodnik 

I to by było na tyle, jeśli chodzi o skrzydlate szkodniki, chociaż te o których teraz napiszę, w późniejszym stadium też mają skrzydła. A chodzi mi o gąsienice, które co roku znajduję na moich ziołach. Z reguły zaczynam szukać ich dopiero gdy zauważam nadgryzione liście. Gąsienice to bardzo żarłoczne szkodniki, często występują licznie. Gdy są maleńkie, przeważnie zielone, trudno je dostrzec. Zdarza się, że jest ich tak dużo, że nawet nie próbuję ratować ziół, tylko od razu wyrzucam całą zawartość doniczki. Opisywałam to już w “Sio z moich ziół! Pierwsze szkodniki – gąsienice”. 

Najczęściej jednak mam do czynienia z jedną, opasłą, zieloną gąsienicą. Z reguły zdąży zjeść mi całkiem sporo bazylii, zanim ją znajdę, bo tak świetnie się kamufluje. Takie pojedyncze sztuki, po uwiecznieniu na zdjęciu są usuwane za pomocą ręcznika papierowego i wynoszone do ogrodu. A niech tam sobie żyją.

zielona gąsienica żarłoczny szkodnik roślin

Gąsienica to szkodnik, którego można też poznać po małych czarnych kropeczkach wokół doniczki. Są to jej odchody i wskazują na to, że gdzieś należy szukać intruza. A gąsienice naprawdę potrafią się schować lub udawać gałązkę. Widzicie gdzie na zdjęciu schował się ten zielony szkodnik? Na zdjęciu możecie też zobaczyć odchody gąsienicy, o których pisałam. Nie zwracajcie uwagi na stan rukoli, bo to już jej ostatnie stadium, co najlepsze zostało już zjedzone. 

Na szczęście jakoś sobie radzę z gąsienicami, jedynie te małe i liczne mnie przerażają i póki co nie znam innego sposobu, żeby się ich pozbyć, jak wyrzucenie wszystkiego.

ukryta gąsienica i jej odchody

Szczypawica i pomaga i szkodzi roślinom

Został mi do opisania jeszcze jeden szkodnik, którego widokiem byłam najbardziej zaskoczona. Tym razem chodzi mi o szczypawicę. W pierwszej chwili pomyślałam, że po prostu zabłądziła, bo kompletnie nie kojarzyła mi się z roślinami, tylko z wilgocią. Gdybym zobaczyła ją w podstawce, to jeszcze by mnie nie zdziwiło, ale ta siedziała na gałązkach tymianku. Zawsze pod ręką nam telefon, żeby robić zdjęcia właśnie w takich sytuacjach, chociaż nie zawsze są wyraźne. Wiem, że szczypawica jest szybka, a dodatku to robak, który trochę mnie obrzydza i przeraża. Dlatego po błyskawicznej sesji zdjęciowej, nastąpiła jeszcze szybsza akcja pozbycia się szczypawicy. Złapałam ją przez ręcznik papierowy i wyrzuciłam na dwór.

Dopiero potem postanowiłam sprawdzić, czy szczypawica to przypadkiem nie szkodnik, no bo co mogła robić na ziołach. Okazało się, że szczypawica, to zarówno przyjaciel jak i szkodnik roślin. Jest drapieżnikiem, który żywi się małymi owadami, w tym szkodnikami roślin np. mszycami. W tym przypadku pełni rolę przyjaciela. Ale szczypawica, to również szkodnik roślin, bo czasem lubi wgryzać się w ich soczyste części, listki i gałązki. Lubi też nadgryzać owoce i faktycznie czasem ją tam znajdowałam. 

Uznałam, że jako przyjaciel roślin niech żyje sobie na dworze, bo jak w domu ma zachowywać się jak szkodnik, to poradzę sobie bez niej. Teraz, gdy zobaczę szczypawicę na moich ziołach, na pewno szybko się jej pozbędę.

szczypawica to szkodnik i przyjaciel roślin

Złotook – piękny przyjaciel roślin

Ostatnio mój parapet odwiedził również złotook. Niektórzy myśląc, że to szkodnik wyrzucają go na dwór lub co gorsza zabijają, ale złotook to zdecydowanie przyjaciel, a nie szkodnik roślin. Ten, który do mnie zawitał był bardziej śpiący niż głodny i kompletnie nie był zainteresowany sprawdzeniem czy na moich ziołach jest jakiś szkodnik np. mszyca. Niemrawo już prawie śpiąc gramolił się po oknie, szukając jakiejś fajnej miejscówki we framudze okna, gdzie mógłby się wyspać w trakcie zimy. Pozwoliłam mu na to. Może gdy wiosną się obudzi, będzie głodny i zanim odleci sprawdzi, czy na ziołach nie siedzi szkodnik idealny na pierwsze śniadanie.

Tak na koniec muszę jeszcze wspomnieć, że kiedy na parapecie lub w pobliżu okna widzę pająka, też traktuję go jako przyjaciela. Ponieważ z powodu żartu z dzieciństwa nie zabijam pająków, liczę na współpracę. Mam nadzieję, że w jego sidła wpadnie chociaż jeden szkodnik dziennie, najlepiej ta franca ziemiórka.

Napiszę jeszcze kilka słów na temat kota, który może podskubywać zioła w kocim ogródku. Ale czy wtedy to też będzie szkodnik? Jeśli jednak, jak mój kot będzie robił z doniczki kuwetę, to będzie szkodził roślinom. Tylko, że i tak nawet wtedy wolimy traktować go jako przyjaciela i gdy przejdzie nam złość, będziemy się do niego przytulać, zaspokajając naszą potrzebę przytulania. Ale to już całkiem inna historia…

Ana

Może zechcesz komuś polecić...

4 komentarze

  • Marek

    Dzień dobry! Od ubiegłego roku też mamy problem z “nieznanymi muszkami z długimi wąsami”. Czy udało się Pani je zidentyfikować lub znaleźć sposób żeby je odstraszyć?

    • anana

      Witam! Nadal liczę na to, że ktoś wie co to jest i da mi znać, sama też szukam informacji. Najgorsze jest to, że nie wiem czy muszki z długimi wąsami to szkodniki, czy coś pożytecznego.

  • ddziektarz

    te owady z długimi “czułkami” to również ochotki, prawdopodobnie coś z plemienia Tanytarsini. A te “czułki” to nie są czułki, tylko wydłużone przednie odnóża 🙂

    • anana

      Dzięki za odpowiedź, bo cały czas szukam informacji na ich temat. Fajnie, że mam jakiś trop i będę mogła dowiedzieć się więcej. W tym i tamtym roku te muszki mnie nie odwiedziły. Jeszcze nie wiem czy to dobrze. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *