
Ziemiórki – mój największy wróg
To ziemiórki, nie owocówki
Myślę, że minęło ponad półtora miesiąca, zanim zorientowałam się, że to co lata koło moich doniczek, to ziemiórki. Najpierw nie zwracałam uwagi na małe czarne muszki, przy moich ziołach. Było lato, więc myślałam, że to wszędobylskie owocówki. Brałam pod uwagę też młode komary, które lubią wylęgać się w wilgoci. Zmyliło mnie jeszcze to, że wcześniej podlałam zioła biohumusem, a to rodzaj nawozu, więc myślałam, że jakieś muszki lecą do g…a. Ale niestety to były ziemiórki.
Ziemiórki – małe czarne muszki
Ale co to takiego te ziemiórki? W skrócie, to małe czarne muszki podobne do owocówek, ale chudsze. Mnie przypominają też młode komary. Dorosłe ziemiórki czyli muszki, żyją około tygodnia i tylko po to, żeby złożyć blisko 100 jaj (czytałam, że nawet 300), w mokrej ziemi. Cały cykl życia ziemiórek trwa około miesiąca. Najdłużej, bo 3 tygodnie żyją larwy, które wylęgają się z jaj. I to one są najgroźniejsze.

Ale skąd te ziemiórki?
Najczęściej ziemiórki można przywlec do domu z doniczką kupioną w jakimś sklepie. Ja jestem pewna, że moje przyniosłam w doniczce z zakupionym rozmarynem. To właśnie przy nim najwcześniej pojawiły się muszki. Kupiłam go, bo mój wysiany, był mały i wolno rósł. W dodatku, nieświadoma ryzyka, kupowałam potem jeszcze doniczki z bazylią i miętą. Bardzo chciałam mieć zioła w doniczkach w kuchni, a moje wysiane samodzielnie, chorowały.
Gdzie jeszcze spotkałam ziemiórki?
Kiedyś gdzieś przeczytałam coś w rodzaju “ziemiórki wiosną siedzą na szybie od zewnątrz i czekają aż otworzę okno”. Pamiętam, że mnie to rozbawiło i traktowałam to jako formę żartu. Teraz wiem, że ziemiórki żyją nie tylko w doniczkach w domu (w sumie to logiczne, bo na zewnątrz jest pełno miejsc z wilgotną ziemią). Gdy walczyłam z nimi i miałam na ich punkcie małą obsesję, widziałam je wszędzie. Na piętrze domu, gdzie nie mam ani jednej doniczki, w łazienkach, a nawet wewnątrz samochodu.

Larwy ziemiórek mieszkają w ziemi
Gdy kolejny raz siałam zioła (bo pierwsze nie przetrwały), wykorzystałam część ziemi z doniczek. W ten sposób na pewno przeniosłam ziemiórki do nowych ziół. W sumie nieźle załatwiłam zioła na starcie, ale myślałam, że ta ziemia jest w porządku. Wykorzystałam tylko tą, w której nie było za dużo korzeni z poprzednich ziół, np. po bazylii i rozmarynie.
Trzeba też uważać, przy zakupie ziemi, bo w niej też mogą być larwy. Można wprawdzie przyjrzeć się, czy koło doniczek lub ziemi w sklepie nie latają muszki, ale jak nie latają, to i tak nie daje nam gwarancji, że nie kupimy też ziemiórek. Najlepiej zakupioną doniczkę lub ziemię, poddać kwarantannie i obserwować. Muszę dodać, że ziemiórki bardzo lubią ziemię torfową i tam najczęściej można je spotkać. Sprzyja im też ciepłe i wilgotne miejsce.

Czy ziemiórki są szkodliwe?
Szkodliwe są tylko larwy, które rozwijają się w ziemi. Najpierw się ich nie bałam, bo czytałam, że dopóki ziemia jest mokra, to larwy ziemiórek żywią się materią w niej zawartą. Dopiero, gdy przesuszy się ziemię, larwy dobierają się do innych mokrych części, a to przeważnie są korzonki roślin. Na początku pozwalałam żyć “moim” ziemiórkom, bo przecież nic złego nie robią, a każdy chce żyć.
Potem zaczęłam kojarzyć, że może to ziemiórki są winne temu, że moje zioła w doniczkach chorują. Zaczęłam bardziej zgłębiać temat i dowiedziałam się między innymi, że ziemiórki sprawiają, że rośliny są mniej odporne na różne choroby, bakterie i wirusy. Najbardziej narażone są młode rośliny, które mają delikatne, nie zdrewniałe korzonki. Ziemiórki je podgryzają i doprowadzają do żółknięcia, brązowienia, a w efekcie zamierania nawet całych roślin. I to by się zgadzało!
Ziemiórki, a więc wojna!
W następnym wpisie przeczytacie, jak walczyłam z plagą ziemiórek w doniczkach z ziołami. Czy metody, które stosowałam były skuteczne? Czy coś polecam? Jak to się skończyło? Jesteście ciekawi? Przeczytajcie…
Małe wyjaśnienie chronologiczne
Trudno tak teraz pisać o tym co było rok temu. Przecież nie planowałam, że będę o tym pisała i nie robiłam notatek. Będę opisywała wzrost moich ziółek, tak jak pamiętam, niekoniecznie chronologicznie. Nie zwracajcie też uwagi na czas, w jakim piszę. Wszystkie te wpisy, będą dotyczyły przeszłości, a ja będę niekiedy używać czasu bieżącego. Mam nadzieję, że to nie będzie Wam przeszkadzało, ważne jest chyba to, co chcę opisać.
Ana

