
Robaki w doniczkach – czy kupiłam je z ziemią?
Skąd te robaki w doniczkach?
Moje nowo wysiane zioła są jeszcze za małe, żeby o nich pisać. Dlatego w międzyczasie opiszę mój kolejny problem z ubiegłego roku. Tym razem chodzi o robaki w doniczkach, które doprowadzały mnie do szału.
Ale po kolei, bo najważniejsze dla mnie, skąd się w ogóle wzięły te robaki w doniczkach. Czy kupiłam je w pakiecie z ziemią doniczkową, czy przywlekłam z piaskiem rzecznym (znad Odry), czy może jest inna przyczyna? Dla mnie to bardzo ważne, żeby na przyszłość wiedzieć, co robić. Na wszelki wypadek, żeby tym razem robaki w doniczkach się nie pojawiły, przed sianiem ziół na nowo, wyprażyłam ziemię, piasek i keramzyt.
Może się mylę, ale uważam, że robaki, czy ich jaja lub larwy, kupiłam razem z ziemią i to raczej w sklepie nasiennym. Dlatego w tym roku wybrałam zwykłą ziemię uniwersalną, dostępną w każdym markecie. Spróbuję to wyjaśnić, ale jeśli się mylę, to dajcie znać.
Ziemiórki – pierwsze robaki w doniczkach
Pierwsze robaki w doniczkach, jakie się pojawiły, to opisane we wcześniejszych wpisach, ziemiórki. W tym przypadku jestem prawie pewna, że przywlekłam je z nowo zakupionym rozmarynem. To koło tej doniczki, muszki pojawiły się najprędzej. Wcześniej miałam posiane zioła w siedmiu doniczkach, w zwykłej ziemi uniwersalnej i żadnych robaków w doniczkach, nie zauważyłam. Robaki nie pojawiały się również na podstawkach. Jednym słowem, nic nie latało i nie pełzało, oprócz gąsienic, ale te raczej nie wzięły się z ziemi.
Ziemiórka wleciała oknem
Muszę jeszcze dodać, że w tym roku jestem już pewna, że ziemiórki siedzą na oknach na zewnątrz i czekają, aż ktoś im otworzy. Sama widziałam, poleciałam po telefon, żeby zrobić dla Was zdjęcie, ale “modelki” już nie było. Parę dni potem byłam przerażona, bo znalazłam martwą ziemiórkę koło doniczek z nowo wysianymi ziołami. Czyli jakoś wleciała, nie będę miała ciągle zamkniętych okien.

Nie wiem, czy zdążyła złożyć jaja, ale obserwuję moje nowe “dzieci” codziennie. Na wszelki wypadek raz na tydzień podlewam je roztworem 3% wody utlenionej w proporcji 1-10. Gdyby się coś wykluło, to przy małej populacji, może takie podlewanie wystarczy. Jeśli ziemiórka zdążyła złożyć jaja, to za około tydzień zobaczę pierwsze muszki. A wtedy się załamię. Zioła wysiane po raz pierwszy w tamtym roku, straciłam raczej na pewno przez ziemiórki.
Kolejne robaki w doniczkach
Kiedy ponownie w tamtym roku siałam zioła, postanowiłam kupić nowe nasiona i nową ziemię. Tym razem zakupów dokonałam w sklepie nasiennym. Kupiłam lepszą i droższą ziemię uniwersalną, ale dość szybko pojawiły się kolejne robaki w doniczkach.
Najpierw zauważyłam je na podstawkach. Trudno opisać ich wygląd, bo nawet lupa niewiele pomogła. W każdym razie, były to maleńkie czarne kreseczki. Pojawiły się, gdy było tylko trochę wilgoci na podstawce. Dziwne, było to, że gdy dotykały wody, zwijały się w kulkę, tak jakby nie lubiły wilgoci. Gdy woda odpływała rozwijały się znowu. Nie wiem, czy przeżyłyby w stojącej wodzie. Walczyłam z nimi regularnie, często myjąc podstawki, wodą z octem. Znikały na parę dni i pojawiały się znowu.
To raczej nie były wciornastki
Jestem prawie pewna, że te robaki w doniczkach, pojawiły się z nową ziemią, bo wcześniej ich nie widziałam. Upewniłam się, gdy nowe wysypywały się jakby z otworów w doniczce. Dokładnie w tych miejscach, gdzie były otwory, robaczków na podstawkach było najwięcej. Dziwne, było tylko to, że nie dotyczyło to wszystkich doniczek. Próbowałam szukać informacji na ich temat w internecie, ale jedyne co znalazłam, to informacja na temat wciornastek. “Moje” wyglądały podobnie, nie zgadzało mi się tylko to, że wciornastki o których czytałam żyją na roślinach, a na moich ziołach ich nie było. Żyły tylko w ziemi i na podstawkach, jak już z tej ziemi wyleciały.

Te robaki nie powinny być szkodliwe
Podobne przyniosłam kiedyś do domu z sałatą rzymską, faktycznie były pomiędzy liśćmi. Bardzo martwiło mnie to, że nie mogę się niczego dowiedzieć o tych robakach. Najbardziej martwiłam się, nie wiedząc czy są szkodliwe i jak się ich pozbyć. Postanowiłam zapytać w sklepie nasiennym co to jest, skąd się wzięło i jak z tym walczyć. Liczyłam, że sprzedawczyni poleci mi jakiś preparat, ale usłyszałam: “To taki rodzaj robaków, które żyją w ziemi, nie powinny być szkodliwe”. Jak dla mnie same do moich doniczek nie wlazły. Porady nie uzyskałam, walczyłam dalej. Moje zioła i tak miały się źle, bo równolegle walczyłam jeszcze z ziemiórkami. Miałam nadzieję, że nemycel, którym wytępiłam ziemiórki, wytępi też czarne robaki w doniczkach, ale niestety – robaki przetrwały.
Przygoda z zero waste
W trakcie tej walki z ziemiórkami i może z tym czarnym dziadostwem, traciłam kolejne doniczki. Nie poddawałam się i postanowiłam kupić nową ziemię (w innym nasiennym) i ponieważ była już jesień, spróbować przygody z zero waste. Trochę o tym poczytałam i uznałam, że spróbuję się pobawić, zanim na wiosnę posieję nowe zioła. W zero waste chodzi o to, że zamiast wyrzucać końcówki warzyw, można je wsadzić do ziemi i pozwolić im na nowo rosnąć. To tak pokrótce. Dokładniej jak wyglądała moja przygoda z zero waste, napiszę osobno. Teraz pokażę Wam, tylko co mi wyrosło z końcówki pora.

Skoczogonki – nowe robaki w doniczkach
Właśnie wtedy, gdy ja bawiłam się w zero waste, pojawiły się kolejne robaki w doniczkach. Tym razem dość szybko namierzyłam je w internecie. Były to skoczogonki, białe skaczące robaki w doniczkach. Najważniejsze informacje to: skoczogonki żyją w ziemi, można je kupić z ziemią wymieszaną z kompostem, żywią się resztkami roślin. Czyli skoczogonki, moje resztki roślin, potraktowały dosłownie. To co dla mnie było resztką, która ma dać nowe listki, dla nich było obiadem.
Skoczogonki w doniczkach pojawiały się znowu
Skoczogonki rozmnażały się bardzo szybko. Dowiedziałam się, że wystarczy nie podlewać ziemi, a same znikną (zapewne znikną też nie podlewane rośliny). Gdy już wiedziałam, że jakaś roślina, nie ma szans (najbardziej lubiły korzeń pietruszki), wyrzucałam jej resztki. Zostawiałam ziemię, ale przestawałam ją podlewać i skoczogonki w doniczkach znikały. Gdy uznałam, że już ich na pewno nie ma, wkładałam w ziemię nową resztkę warzywa i skoczogonki wracały. Przeczytałam, że niektóre jaja i larwy szkodników, mogą przetrwać w ziemi bardzo długo. Potem rozwijają się w bardziej dogodnych warunkach. Nie, tak się bawić nie będziemy. Wszystko oprócz doniczek i podstawek, wylądowało w śmieciach, skoczogonki też.

Zwykła ziemia uniwersalna
Po takich doświadczeniach przekonałam się, że zwykła ziemia uniwersalna z marketu, jest wystarczająco dobra dla moich ziół. Co nie znaczy, że nie zmienię zdania. Po co kupować ziemię wzbogaconą kompostem, czy innymi cudami, skoro ta ziemia może tylko zaszkodzić. Zdaję sobie sprawę z tego, że zwykła ziemia uniwersalna nie zagwarantuje, że nie pojawią się żadne robaki w doniczkach, ale wiem, że gdy jej używałam, to nie miałam takich problemów. Jak wspominałam, tym razem wyprażyłam wszystko w piekarniku.
Czy to też robaki w doniczkach?
Są jeszcze jedne robaki, z którymi mam problem. Nie wiem, czy mogę je zaliczyć do działu – robaki w doniczkach – bo widuję je też na parapetach, na których nie ma doniczek. Tam gdzie stały doniczki, te robaki były na podstawkach. Trudno je opisać, bo znowu lupa nie pomogła. O zdjęciu, na pewno nie ma mowy. Dlatego nie wiem, czy będziecie w stanie mi pomóc. Na temat tych robaków, nie znalazłam żadnych informacji.
Z wyglądu mogę porównać je do mikroskopijnych kleszczy, żuczków, biedronek. Składają się jakby z dwóch kropek, głowy i reszty. Nie widzę czułek ani nóg. Na początku myślałam, że na podstawkach leżą maleńkie grudki ziemi, ale grudki same się nie przesuwają. Te robaki idą jakby płynęły, średnim tempem. Wierzcie mi, widziałam je tylko dlatego, że często dokładnie oglądam podstawki moich ziół. Normalnie nie zwróciłabym na nie uwagi, ot leży czarna grudka. Ostatnio, umyłam okna, wyprałam firanki, odkaziłam wszystko wodą z octem i już po tygodniu je zauważyłam. Łaziły po parapetach i ścianach wokół okna. Nie wiem, czym się żywią i czy jak są na podstawce, to szkodzą roślinom. W każdym razie tych robaków raczej nie kupiłam z ziemią. Walczę z nimi, często myjąc podstawki i parapety. W sumie nie wiem, czy dobrze robię, bo może one są pożyteczne.
Jeśli wiecie coś na temat tych robaków oraz tych które wcześniej opisałam, dajcie znać. Będę wdzięczna, za każdą informację. A może się mylę i robaki w doniczkach, to nie wina kupionej ziemi? Może wiecie jak się przed nimi uchronić i co robić, żeby nie pojawiły się znowu.
Ana

