lampy zakurzone
Rozważ(Ania)

Lampy wiszące, czyli sprzątanie na wysokościach

Popularne lampy w naszych domach

Lampy wiszące, to chyba najpopularniejsze źródło światła w naszych domach. Decydując się na zakup takiej lampy, zwracamy uwagę na wiele czynników. Jeden z nich, a mianowicie odpowiednie światło, jakie ma dawać wybrana lampa, opisałam ostatnio

Kolejną sprawą, jaka ma wpływ na to że kupimy akurat taką lampę, ma jej wygląd, ale to chyba oczywiste. Kupujemy to, co nam się podoba i będzie pasowało do naszych mieszkań, czy innych docelowych pomieszczeń. Wybaczcie, że nie będę się wypowiadać, na temat wyglądu i to nie dotyczy tylko lamp. Po prostu, o gustach się nie dyskutuje, bo jak wiemy “ile mózgów, tyle gustów” I niech tak zostanie. 

Wszystkie lampy się kurzą

Natomiast, jest jeszcze jeden, bardzo ważny szczegół, na który powinniśmy zwrócić uwagę, przy zakupie lampy. Otóż – lampy wiszące się kurzą i trzeba czasem je umyć. Tak wiem, kurzą się wszystkie lampy, ale to do tych na wysokościach, mamy utrudniony dostęp. Nie oszukujmy się, lampy kurzą się raczej tak samo, tylko na jednych widać to bardziej, a na innych mniej. Zauważyłam, że zimą, gdy ogrzewamy pomieszczenia, lampy kurzą się szybciej. Ciepłe powietrze płynie do góry, a z nim więcej kurzu. Pomijając fakt, że jest to niezdrowe, zwłaszcza dla alergików, czy astmatyków, po prostu zakurzona lampa, brzydko wygląda. Dlatego wypadałoby czasami taką lampę umyć.

brudne lampy

Lubię analizować lampy i inne przedmioty

Ponieważ w domu mam sporo pomieszczeń i sporo już przeżyłam, zdążyłam przetestować przeróżne lampy. Dotyczy to wspomnianego już tematu, niewłaściwego światła, jak i czyszczenia owych lamp. Mam na tym punkcie małą obsesję. Lubię w sklepie oglądać lampy (nawet jak ich nie potrzebuję) i rozważać ich funkcjonalność. Dotyczy to zresztą różnych rzeczy. Czasami zastanawiam się, kto projektuje te wszystkie przedmioty, które mają nam służyć, a nie utrudniać życie. 

Lubię też, obserwować ludzi, patrzeć, jakich dokonują wyborów. Bywa, że im współczuję. Zdaję sobie, też sprawę, że i ja miewam gorsze dni i kupuję jakby mnie rozum opuścił. A wtedy, ktoś patrzy z boku, kręci głową i myśli sobie “powodzenia życzę”.

Nie będę zabijać czyichś marzeń

Zastanawiałam się nawet, czy jak widzę, że ktoś kupuje coś, co może być niepraktyczne, to nie zasugerować mu tego. Ale obawiam się, że może to nie być mile widziane, zwłaszcza, gdy ktoś jest zdecydowany i szczęśliwy, że dokonuje takiego zakupu. 

lampy w sklepie

Pamiętam sytuację, gdy rodzice kupowali około 10-letniej córce, taką samą lampę, jaką ma moja córka. Opisywałam ostatnio, że nie jestem zadowolona ze światła jakie ta lampa daje. Klosz lampy mojej córki jest niebieski, a wspomniana dziewczynka wybrała w kolorze żółtym. Może żółty kolor lampy daje inne, bardziej przyjazne dla oczu światło. Nie chciałam interweniować, bo widziałam jak ta dziewczynka się cieszy. Po co zabijać marzenia.

Rozważ(Ania) przy zakupie lampy

Wybierając lampę do naszego domu, gdy przeanalizowaliśmy już fakt dobrego światła oraz wygląd, możemy zastanowić się, nad konstrukcją lampy. Przemyśleć: Czy kształt lampy, nie spowoduje że kurz będzie się szybciej osadzał? Czy będzie to bardziej widoczne? Czy łatwo będzie usunąć ten kurz? Czy da się to zrobić, bez zdejmowania lampy? Czy ewentualnie wystarczy tylko, odkręcić klosz do umycia. Czy może umycie lampy wymaga całkowitego jej zdjęcia, co wymaga również odłączenia kabli? A gdy już ją zdjęliśmy, czy łatwo da się ją zdemontować do mycia? A jeśli abażur jest z materiału, to da się go zdjąć do prania? Pewnie pytań jest dużo więcej, ale to pierwsze, które nasuwają się mnie – osobie rozważnej – podczas kupowania lampy. 

materiałowa lampa

Gimnastyka przy myciu lampy

Sam fakt, że lampa wisi wysoko, wymaga od nas trochę gimnastyki. Czasem wystarczy krzesło, innym razem drabina, obie sytuacje mogą być niebezpieczne. Dlatego dobrze by było, żeby umycie lampy nie wymagało długiego stania w niewygodnej pozycji. Gdy myjemy ją bez zdejmowania chcemy, żeby nie było to uciążliwe.

Często samo odkręcenie kloszy i umycie ich np. w wannie, bardzo ułatwia sprawę. Niestety nie zawsze, jest to możliwe, lub warte zachodu. Konstrukcja lampy, może być tak bardzo skomplikowana, że lepiej tych kloszy nie ruszać. A co jeśli, żeby umyć lampę, musimy ją całkiem zdjąć, nawet odłączając kable? Przecież nie każdy to potrafi, a nie będzie wzywał elektryka do takiej błahostki. 

Warto więc, już na etapie zakupu rozważyć, jak będziemy taką lampę myć. Oczywiście, można, a nawet trzeba dość regularnie wycierać ją z kurzu, żeby nie doprowadzić do opłakanego stanu. Wtedy wystarczy może zwykła miotełka do kurzu, czy miękka szmatka. Ale nie oszukujmy się, w końcu wcześniej czy później (raczej wcześniej niż myślicie), przyjdzie nam zabrać się za porządne umycie lampy.

dużo kloszy lampy

Bardziej widoczny kurz

Zauważyłam, że niektóre lampy brudzą się bardziej. Zaskoczyło mnie np. to, że wszelkie lampy kuliste zbierają kurz w bardziej widoczny sposób. Na logikę myślałam, że z kuli kurz się ześlizgnie, że więcej go zostanie raczej na płaskich powierzchniach. Niestety kule i kopuły szybko się kurzą. Kolejna sprawa, jeśli klosze są zwrócone do góry, albo chociaż w bok, niestety wewnątrz klosza, znajdziecie nie tylko kurz. Będą tam wszystkie obłąkane światłem “fruwacze”, jakie dana lampa zwabiła. A do ich usunięcia miotełka czy szmatka, może nie wystarczyć. W dodatku na lampach, będą też czarne kropki, czyli odchody owych “fruwaczy”, które trzeba umyć i to niestety dotyczy wszystkich lamp. 

Klosze lampy też trzeba umyć

Jeśli chodzi o same klosze, to najłatwiej umyć te z mlecznego szkła (z tych, które do tej pory myłam). Nie widać na nich zacieków i smug. Śmiało można je umyć, bez ich zdejmowania, nie martwiąc się o ewentualne niedociągnięcia. Najgorzej mażą się szklane, ale przezroczyste. Prawie niemożliwe jest ich dokładne umycie bez ich zdemontowania. Widać każde pociągnięcie szmatki, ręcznika papierowego, czy czego tam używamy, zwłaszcza po zapaleniu światła. Wiem to z doświadczenia mycia niebieskiej lampy mojej córki i innej z przezroczystego, lekko brązowego szkła.

kolorowe szklane lampy

Różne rodzaje lamp

W czeluściach mojej pamięci, przypominam sobie, że miałam kiedyś lampę plecioną ze sznurka. Wycierałam ją po prostu wilgotną gąbką, maczaną w wodzie z płynem. Za każdym razem, zastanawiałam się, kiedy zmyję z niej kolor (była farbowana) i ile kurzu jeszcze na niej zostało. Pamiętam też z wczesnej młodości, lampę z kloszami wycinanymi, czy tłoczonymi a’la kryształ. Matko, ile tam zbierało się kurzu, ale cóż lata 80-te.

Według mnie idealne do mycia są małe wbudowane halogeny. Nic nie wystaje, wystarczy przetrzeć z wierzchu i po kłopocie. Całkiem dobrze sprawdzają się też niektóre plafony, bo tam kurz i “fruwacze” mają utrudniony dostęp. Myślę też (nie miałam z nimi do czynienia), że modne ostatnio lampy graficzne np. w kształcie diamentu, z widoczną żarówką, mogą być łatwe w pielęgnacji. 

Czy projektanci myli te lampy?

Oczywiście muszę pokazać Wam jeszcze parę lamp, które samym wyglądem przyprawiają mnie o dreszcze. Kiedy widzę w sklepie, albo coraz częściej w programach o remontach, takie lampy, to od razu współczuję ich użytkownikom. Wyobrażam sobie, jak zadają sobie pytanie “myjemy, czy kupujemy nową?” Przecież niektóre te lampy, to idealne przykłady na siedlisko kurzu i pajęczyn, które w dodatku trudno umyć. A może się mylę, przecież ich nie używałam, wolę trzymać się od nich z daleka. Mieliście coś podobnego? Jak się sprawdzało? Macie jakieś swoje sposoby na mycie lampy? Zwracacie w ogóle uwagę przy zakupie, na to jak daną lampę umyć?

lampy sufitowe wiszące
lampy plastikowe
białe lampy
lampa w listki
lampa kryształowa

Tak już na koniec, zastanawia mnie czasem, jak myte są lampy w muzeach, czy zamkach. Przeważnie są to wielkie, rozbudowane żyrandole, z całą masą drobiazgów. Wiem, że na pewno nie robi się tego często, ale jednak. Tak samo jak zastanawia mnie jak swoje lampy myją np. Amerykanie, którzy uwielbiają naprawdę wysokie sufity. Jak oni w ogóle zmieniają żarówkę, albo malują ściany czy sufity. Czy trzeba aż tak utrudniać sobie życie? Może kiedyś pochylę się bardziej nad tym tematem. Na razie niech to będzie ich zmartwienie.

Ana

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *