szafka i kot w kuchni
Sama zrobiłam

Szafka cargo może być jeszcze lepsza, czyli co zmieniłam

Szafka cargo – pomysł na wąską przestrzeń

Szafka cargo, czyli wysuwany system koszy, to świetny wynalazek ostatnich lat. Uważam, że ktoś, kto pierwszy ją wymyślił, był bardzo kreatywny. Szafka cargo pozwala wykorzystać miejsce, które do tej pory było uważane za stracone. Kiedyś, gdy w zabudowie, czy w innym miejscu, zostawała wąska przestrzeń, zasłaniało się ją maskownicą, bo przecież i tak się tam nic nie wsadzi. Albo po prostu zostawiało się puste miejsce, które trzeba było tylko ciągle sprzątać. Czasem przestrzeń taka, była za wąska na mycie mopem, więc na kolana i jedziemy ściereczką. Wiem, bo przez to przeszłam. 

Od kiedy na rynku pojawiła się szafka cargo, możemy wykorzystać nawet 15 cm przestrzeń, w której zmieścimy całkiem sporo drobnych rzeczy. Szafka cargo najczęściej jest elementem zabudowy mebli kuchennych, ale można spotkać ją też w przedpokojach, łazienkach czy biurach. Skupię się jednak, na tych kuchennych, bo to kolejny wpis o szafkach w mojej kuchni. Cykl rozpoczęłam wpisem, o tym jak projektowałam swoje szafki kuchenne, do którego serdecznie zapraszam.

rozbudowana szafka cargo

Szafka cargo, to inwestycja na lata

Każda firma, która produkuje systemy cargo, pracuje nad swoimi modelami, tak aby, to ich szafka cargo była tą najlepszą. Tak więc, szafki cargo mają różne szerokości, układ koszy, system wysuwania czy elementy, z których są wykonane. Specjalnie nie wspomniałam o wysokościach takich szafek, bo przeważnie szafka cargo montowana jest w dolnej zabudowie mebli kuchennych, czyli ma jednakową wysokość. Spotkałam się wprawdzie z szafką cargo, przeznaczoną do zabudowy górnej, ale to raczej wyjątek. Bardzo popularna jest również wysoka szafka cargo, często przeznaczana na spiżarkę. Taka szafka, jest na tyle wysoka, żeby łączyła górną i dolną zabudowę kuchni.

Niestety, ze względu na cenę, szafka cargo, to taki trochę rarytas, ale uważam, że w większości przypadków, jest tego warta. W mojej kuchni, wszystkie szafki dolne (oprócz jednej), to albo zwykłe szuflady, albo właśnie systemy cargo. Nie piszę tego po to, żeby się pochwalić, że mnie stać, po prostu, uznaliśmy, że jeśli szafka cargo, jest solidnie zrobiona, to powinna służyć przez długie lata. Dlatego warto zainwestować, dla własnego komfortu użytkowania i wygodnej organizacji kuchni.

szafka cargo na garnki

O tym, jak zorganizowana jest moja kuchnia i co kryją fronty szafek, pisałam ostatnio. I chociaż jak wspomniałam, dla mnie szafka cargo, to idealne rozwiązanie na małą przestrzeń, to jednak, swoje szafki, musiałam trochę zmodyfikować. Nie są to jakieś wielkie zmiany, ale sprawiły, że bardziej wykorzystałam przestrzeń, przez co organizacja kuchni, jest jeszcze wygodniejsza.

Szafka cargo jako pojemna spiżarka

Pierwszą na tapetę wezmę, wysoką szafkę czyli spiżarkę, której konstrukcja, zainspirowała mnie do zmiany. Moja konkretna szafka cargo, składa się z 6 koszy, które mogę ustawiać na dowolnych wysokościach, tak, żeby swobodnie mogły pomieścić się w nich np. butelki czy wysokie słoiki. Kosze można dodatkowo dokupić, ale ilość jaką mam, jest dla mnie wystarczająca. Spiżarka, jest naprawdę pojemna i wygodna w użytkowaniu. Chociaż szafka cargo jest dość wysoka, to całość jest bardzo stabilna, odpowiednio zamontowana i wzmocniona. I tutaj się zatrzymam. 

W górnej części szafki, zamontowany jest pręt. Nie wiem, czy służy do wzmocnienia konstrukcji, czy ma być wieszakiem na ściereczkę, może jedno i drugie. Wiedziałam, że nie chcę wieszać tam ściereczki, ale pręt byłby idealnym miejscem na papierowe ręczniki kuchenne, których nie chciałam trzymać na blacie i akurat szukałam dla nich miejsca. Tylko, że pręt, jest zamocowany na stałe i nie da się wsunąć na niego rolki ręczników papierowych.

szafka cargo spiżarka

Zaczęłam kombinować, wiedziałam jednak, że pręta nie ruszę i muszę wykorzystać miejsce obok niego. Szkoda, że producent, nie wymyślił wygodnego rozwiązania, np. wieszaka, który mógłby być np. uchylny czy mocowany na magnes. Bynajmniej ja o niczym takim nie wiem. Szafka cargo, nie musiałaby go posiadać obowiązkowo, ale zainteresowani, mogliby go dokupić. A tak musiałam, włączyć kreatywne myślenie. Na szczęście lubię takie wyzwania.

Miejsce w szafce na papierowe ręczniki kuchenne

Szukałam w sklepie i w internecie pomysłów jak to rozwiązać i jaki wieszak kuchenny byłby najlepszy. Najpierw odrzuciłam wszystkie te, które trzeba było przykręcić, bo wtedy musiałabym odkręcać je za każdym razem, gdybym chciała zmienić rolkę ręczników. Skupiłam się na takich nakładanych na półkę szafki, niestety, one wszystkie wisiałyby za nisko i na rolkę z ręcznikami, nie byłoby już miejsca. Ponadto, trudno byłoby je wsunąć, bez odkręcania frontu i byłby problem przy każdej zmianie rolki.

Uznałam, że najlepszy byłby wieszak, wprawdzie przykręcany, ale mogłabym go po prostu przywiązać na stałe, do którego rolkę z ręcznikami, wrzuca się do plastikowej obudowy. Taka wymiana rolki na nową, byłaby najwygodniejsza. Rozwiązanie wręcz idealne, tylko wieszak mi się nie podobał, a moje oczy lubią piękno. Wspominam jednak o nim dlatego, że może kogoś zainspiruję i wykorzysta takie rozwiązanie w swojej szafce. Ja jednak, postanowiłam trochę się pomęczyć i spróbować coś wymyślić. Moje rozważania dotyczyły różnych wieszaków, ale zawsze było coś nie tak. W końcu postawiłam, na coś takiego.

wieszak na ręczniki papierowe

Wprawdzie wieszak jest przykręcany, ale zamiast przykręcać, zamocowałam go na paskach (od  starej torebki), zapinanych na samoprzylepne rzepy montażowe. Rzepy dobrze trzymają całość i mogę je łatwo odpiąć, żeby zmienić rolkę. Myślę, że osiągnęłam, to co chciałam, chociaż wymiana rolek, jest trochę uciążliwa. Ale w sumie, jak często to robię? Nie spoczęłam jednak na laurach, nadal próbuje coś wymyślić, jak mi się uda, dam znać. Wiem jednak, że rolka z ręcznikami w tym miejscu bardzo mi pasuje. Teraz szafka cargo, jest bardziej funkcjonalna i wiem, że wykorzystałam ją maksymalnie. Jak na razie, jestem zadowolona w takiego efektu, może kiedyś coś zmienię, ale na tą chwilę, uważam, że jest dobrze.

ręcznik papierowy w szafce

Szafka cargo z dwoma koszami

Kolejna zmiana, dotyczy szafki, która od początku miała wyglądać inaczej. Niestety mój wykonawca mebli, miał dostęp do ograniczonej ilości modeli i musiałam wybrać z tego co było. W dodatku, nie wiem, czy szafka cargo, jaką tutaj sobie wymyśliłam, występuje w rozmiarze 30 cm, bo widziałam takie tylko szersze. Postanowiłam sama udoskonalić, tą którą wybrałam. A wybrana przeze mnie szafka cargo, była raczej przeznaczona do przechowywania rzeczy dość wysokich na dwóch poziomach koszy, których nie można regulować. Nie było też możliwości dokupienia i zamontowania kolejnego kosza. 

O ile dolny kosz, bardzo mi pasował, bo planowałam przechowywać tam i przechowuję, wysokie blaszki i foremki do pieczenia, o tyle górny, był dla mnie niepraktyczny. Potrzebowałam dwóch dość płytkich szuflad, w których chciałam trzymać folię aluminiową i spożywczą, papier do pieczenia, wałek do ciasta, patyczki do szaszłyków i inne drobiazgi. Górny kosz, był za płytki, żeby kłaść na nim piętrowo, a poza tym robiłby się totalny bałagan. Wnerwiała mnie też niewykorzystana przestrzeń, w górę szafki. Niestety zdjęcia, zrobiłam dopiero po zamontowaniu szuflady, więc wyobraźcie sobie, że jej tam nie ma.

pusta szafka cargo

Dodatkowa szuflada w korpusie szafki

Wybierając tą szafkę, od początku, wiedziałam, że dorobię szufladę w środku korpusu, którą można wysunąć osobno, kiedy będzie to potrzebne. Tę szufladę, planowałam przeznaczyć na rzadziej używane rzeczy i zapas obu folii, z którą jest ten problem, że nigdy nie wiesz, ile jej zostało na rolce i można się zdziwić. A ja nie lubię takich niespodzianek.

Dorobienie szuflady, mogłam zlecić firmie, która robiła moje szafki kuchenne, ale po co? Zatrudniłam męża. Powiedziałam, o co mi chodzi i zaczęliśmy działać. Mąż wykorzystał szufladę ze starych mebli kuchennych, od której odkręcił stary front. Postanowił, że nową szufladę zamontuje na wysuwanej półce, na wzór tych przy biurkach, na klawiaturę komputera. Naprawdę istnieją jeszcze takie komputery, sama taki mam, oprócz paru laptopów. Ale, wracając do tematu, mąż wykorzystał półkę ze starych mebli, trochę ją tylko dociął. 

Gdy wszystko było już gotowe i próbnie sprawdzone, moje paluszki zajęły się swoim ulubionym zajęciem, czyli oklejaniem. Wykorzystałam tapetę samoprzylepną, jak najbardziej dobraną do koloru korpusów moich mebli kuchennych. Tu kolejny fart, które mam wrażenie, towarzyszyły mi cały czas, przy doborze dodatków do mojej kuchni, o czym napiszę następnym razem. Chodzi mi o to, że biorąc pod uwagę ograniczony dostęp, do ilości kolorów tapet samoprzylepnych oraz fakt, że nie wzięłam ze sobą szafki, żeby dobrać kolor, to wyszło prawie idealnie.

dodatkowa szuflada

Ale pamiętajcie, że jestem osobą rozważną, więc włączyła mi się lampka i usłyszałam: “szuflada, będzie się ślizgać po tej półce i może spaść, podczas wysuwania”. Dlatego, gdy wszystko było już oklejone, szufladę przykleiłam do półki na samoprzylepny rzep montażowy i teraz szuflada dobrze się trzyma. Jak mam potrzebę umycia, to odpinam rzepy i myję. Tadam! Moja szafka cargo, jest taka, jaką sobie wymarzyłam. W dodatku sprawiłam sobie radość, że prawie sama ją przerobiłam.

szafka cargo z szufladą

Niedopracowana narożna szafka cargo

Następna szafka cargo, którą opiszę, naprawdę mnie wkurzyła, chodzi mi o narożną szafkę na garnki. Do dzisiaj pamiętam, ból serca, jaki poczułam, gdy zobaczyłam zarysowany front, moich ukochanych, nowych szafek kuchennych. Szafka cargo magic, jaką wybrałam jest bardzo funkcjonalna, ale uważam, że nie do końca projektant przemyślał jej codzienne użytkowanie. W dodatku, świadomość tego miał mój wykonawca mebli, który pokazał, jak poprawnie korzystać z szafki. Pomimo tego, że przekazałam to wszystkim domownikom, to w bardzo krótkim czasie, zauważyłam wspomnianą rysę na froncie szuflady obok opisywanej szafki.

narożna szafka cargo

W głowie projektanta, ta szafka cargo ma wysuwać schowany głębiej kosz, prowadząc potrzebne do tego kółko, w przygotowanej prowadnicy. Super, ale nie do końca. Sam pomysł, nie jest zły, tylko czemu kółko może znaleźć inną drogę, którą też wysunie kosz? Niestety droga ta jest, na tyle zła, że wysunięty kosz, jest za blisko frontów i po prostu je rysuje. 

kosze rysują front szafki

Nie wiem, kto źle użył tej szafki, może nawet ja, oprócz mnie w domu mieszka jeszcze 5 osób, w tym moi około 80-letni rodzice. Może to właśnie im, było trudno prawidłowo korzystać z szafki? Tego nie wiem, natomiast wiem, że szafka nie powinna się tak otwierać. Sorry, ale do dziś mam żal. Nie zgłosiłam tego, bo przecież zostałam przeszkolona i nie mam pretensji do mojego wykonawcy. Zresztą, on chyba się domyślił, bo poprosiłam go o trochę farby, którą malowane były moje meble i dostałam ją gratis. Rysę zamalowałam i chociaż trochę ją widać, staram się nie przyglądać i nie pamiętać. Na zdjęciach widzicie szafkę, jeszcze nie zamalowaną, bo chciałam to pokazać.

Poprawiłam system otwierania szafki narożnej

Wiedziałam, że muszę naprawić ten problem. Zaczęłam od naklejenia małych kawałków filcu na tylne szczebelki koszy. Niewiele to dawało, ale są tam do dzisiaj, chociaż już nie są potrzebne. Wystarczyło po prostu zablokować dostęp kółka do tej złej drogi. Tak, żeby było możliwe tylko jedyne i właściwe wysunięcie koszy. Mąż przyciął kawałek listewki, dokładnie wpasowując ją w tylną, złą prowadnicę. Oczywiście listewkę, odpowiednio okleiłam, żeby pasowała do reszty. Teraz kółko nie może tam wjechać, może natomiast wjechać jeszcze głębiej, co i wcześniej miało miejsce. Tylko, że wtedy kosze się nie wysuną, bo są za głęboko. 

zablokowane kosze szafki

Wymusza to, wysunięcie koszy bardziej do przodu i poprowadzenie kółka właściwą prowadnicą. Inaczej nie da się wysunąć głębiej schowanego kosza. Teraz szafka cargo, po wysunięciu koszy, jest na tyle daleko od frontów bocznej szafki, że na pewno jej nie zarysuje. Tylko czy to ja powinnam to zabezpieczyć? W ilu kuchniach pojawił się ten problem? Ile osób rozwiązało to na własną rękę, niekoniecznie tak jak ja, a ile może nadal się męczy? To naprawdę nie było trudne do poprawienia, a sprawiło mi tyle smutku.

zmieniona szafka cargo

Nie mam w zwyczaju, pisania źle o danych produktach i do tej szafki, poza tym “drobiazgiem”, nie mogę się doczepić. Uważam jednak, że tak droga szafka cargo, powinna być bardziej dopracowana. Modyfikację tą dedykuję osobom, które miały podobny problem. Trochę posmutniałam, co chyba dało się wyczuć, ale naprawdę, trochę się wtedy napłakałam.

poprawiona szafka cargo

Zagospodarowałam szeroki front szafki wiszącej

Tak na koniec, żeby bardziej optymistycznie zakończyć ten wpis, zejdę trochę z tematu i pokażę jak wykorzystałam jeszcze inną szafkę. Wprawdzie nie jest to szafka cargo, ale szafka wisząca z szerokim 45 cm frontem. Tak szeroki front, aż prosił się o zagospodarowanie. Postanowiłam powiesić na nim płaskie tarki, które w innych miejscach potrafiły skaleczyć. Powiesiłam tam też inne bardziej płaskie przedmioty, których często używamy, a nie umiałam znaleźć na nie praktycznego miejsca. Wykorzystałam do tego wieszaczki samoprzylepne. 

organizacja szafki kuchennej

Parę praktycznych porad

Ale jeśli chcecie zrobić tak u siebie (byłoby miło), musicie wiedzieć o paru rzeczach. Po pierwsze, zwróćcie uwagę, gdzie przyklejacie wieszaczek. Nie może on być w tym samym miejscu, co półka szafki, bo szafka się po prostu nie zamknie. Wieszaczek może być nad nią lub pod nią. Czasem wieszaczki muszą być na różnych wysokościach, jak jeden na dole w mojej szafce. Najpierw musicie sprawdzić, czy powieszona na nim rzecz, nie będzie blokowała zamykania szafki. W przypadku mojego sitka, musiałam powiesić je trochę wyżej, bo haczyło o dolną półkę, a jeśli chciałam powiesić, tylko troszkę wyżej, to wieszaczek był na wysokości środkowej półki i szafka też się nie zamykała. Trochę się nakombinowałam, żeby dobrze powiesić to sitko. 

Kolejna sprawa, sprawdźcie co znajduje się na półkach w szafce. Czy rzecz, którą chcecie powiesić, nie będzie za duża. Czasem wystarczy zamienić miejsca, nie trzeba od razu rezygnować. U mnie najlepiej to widać, na przykładzie wypukłej tarki. Gdybym powiesiła ją z drugiej strony, to szafka, by się nie zamknęła, bo robot kuchenny bardziej wystaje. Miska wsunięta jest głębiej, więc tam wypukła tarka dobrze się mieści. Na koniec dodam jeszcze, że tarki trochę stukają o drzwiczki przy otwieraniu. Dlatego front pod nimi okleiłam matą, żeby wygłuszyć ten stukot oraz uchronić drzwiczki, przed zarysowaniem, gdyby ktoś odwrotnie powiesił tarki.

Dzisiaj chciałam zachęcić Was, do kreatywnego korzystania z mebli czy innych rzeczy. Nie zawsze nawet droga szafka cargo, spełnia nasze oczekiwania. Nie bójcie się czegoś zmieniać. Szafki projektują ludzie, mogli się mylić lub nie wpadli na pomysł, który jest w Waszych głowach. W końcu to Wy korzystacie z tych szafek i to Wam ma być jak najbardziej wygodnie. Ja pewnie też mogłabym jeszcze bardziej coś ulepszyć, ale zrobiłam tak, jak mi pasowało. Życzę Wam owocnej burzy mózgów.

Ana

Może zechcesz komuś polecić...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *