śniegowy krajobraz
Przy kawie

Śnieg – biała magia czy błoto na chodnikach

Śnieg nie jest mi potrzebny

Kiedy na początku grudnia, w mojej miejscowości spadł śnieg, nieźle się zdziwiłam. W sumie nie wiem czemu, przecież jest zima i śnieg powinien padać. Tylko, że albo ja niedokładnie oglądałam prognozę pogody, albo moja pogodynka, też nie wiedziała, że w moim mieście spadnie śnieg i mi nie powiedziała. W każdym razie, otworzyłam oczy i zobaczyłam za oknem białe, ośnieżone drzewa. Trochę się wkurzyłam, zwłaszcza, gdy oprócz białych gałązek zobaczyłam, całkiem grubą, białą warstwę wszędzie indziej. Problem polega na tym, że ja nie lubię śniegu. Łał, już widzę, to oburzenie u niektórych z Was. I wiem, że niektórym się narażę, ale mam nadzieję, że jest parę osób, które myśli podobnie jak ja. 

Śnieg, lubiłam, jak byłam dzieckiem, wtedy całkiem dużo go padało. Śnieg lubiłam, gdy moje dzieci były małe, zwłaszcza, że wtedy padał już dużo rzadziej. Myślę, że śnieg polubię znowu, wtedy gdy będę miała małe wnuki, tylko czy wtedy, śnieg w ogóle będzie padał? Wiem, że to takie egoistyczne podejście do tematu śniegu, ale nie wierzę, że nie ma chociaż jednej osoby, która ma podobne uczucia do moich.

W tej chwili, śnieg, nie jest mi do niczego potrzebny. Nie uprawiam żadnego sportu, który wymaga śniegu. Narty miałam na nogach, raz w życiu, żeby zapozować do zdjęcia. Może to i dobrze, bo podobno, jak się złapie bakcyla, to koniec. Owszem biały puch, potrafi malować piękne obrazy, tworząc urzekające widoki, ale zdecydowanie wystarczy mi, że pooglądam je w telewizji, komputerze czy przez okno. Przecież śnieg, jest magiczny i potrzebny. Tak wiem, o tym napiszę później, teraz wytłumaczę dlaczego nie lubię śniegu. Chociaż niektóre sytuacje mnie nie dotyczą, to wyobrażam sobie, jak czasem irytujący i niebezpieczny może być śnieg.

śniegowy widok z okna

Nauka chodzenia po śniegu

Zacznę od tego, co akurat mnie dotyczy najbardziej, śniegu na chodnikach. Jestem wprawdzie kierowcą, ale z prawem jazdy w szufladzie, więc dużo chodzę. Dlatego zawsze gdy mam wyjść na ten świeży, pierwszy śnieg, jestem przerażona. Kurcze, jak to się po tym chodziło? Kolanka zgięte, dupka wypięta i drobnymi kroczkami do przodu. Masakra, lezę jak paralityk. Trochę lepiej jest, jak mam wolne ręce i mogę nimi machać dla asekuracji. Choćby nie wiem jak marzły mi ręce, to w życiu dwóch na raz nie włożę do kieszeni. Jak upadnę to od razu na twarz, wiem, bo córka w dzieciństwie tak poleciała. Muszę mieć wolną chociaż jedną rękę, którą się podeprę, nawet ryzykując jej złamaniem. Kiedy niosę coś w rękach, zwłaszcza coś ważnego, ostatnio często jest to laptop, to idę jeszcze bardziej zgięta i jeszcze wolniej.

Dawniej, gdy śnieg padał częściej, chodniki były bardziej przygotowywane dla przechodniów. Teraz, większość chodników, nie jest odśnieżana, zwłaszcza w mniejszych miastach. Mam wrażenie, że teraz, jak spadnie śnieg, to wszyscy są zaskoczeni. Nawet jeśli mają szuflę do odśnieżania, to nie wiedzą, gdzie ją schowali. Oczywiście śmieję się, bo większość chodników powinno odśnieżać miasto, tylko nieliczne chodniki, należą do zakładów, czy prywatnych właścicieli. Nie chcę tu wchodzić w przepisy, ale wiem, to co powinnam wiedzieć, bo mieszkam w domku jednorodzinnym, przed którym mam chodnik.

śnieg na chodniku i ulicy

Śnieg, to błoto na chodnikach

W sumie, gdy śnieg jest jeszcze taki świeży nie ubity, to nawet dobrze się po nim idzie, to znaczy ja tak wolę. Jeśli obok mam już wydeptane ślady, które zaczynają się świecić, to wolę iść bardziej z boku, po tym nieubitym śniegu. Z tym, że świeży śnieg, ma też tą wadę, że przykleja się do czubków butów i wyglądam jakbym szła przez Syberię. Poza tym, wtedy buty potrafią szybko przemoknąć i robi się mniej komfortowo.

Potem nadchodzi moment, że śnieg już nie pada, a ten co leży jest ubity. Tego boję się bardziej. Wybieram miejsca, trochę chropowate, np. zahaczam o trawnik i tak trawa zimą śpi. Jeśli jest mróz, to taki śnieg, nie jest tak bardzo śliski, ale przy wyższej temperaturze, bywa naprawdę niebezpieczny. Najgorzej jest, gdy na taką ubitą warstwę śniegu, napada nowa warstwa. To jest tragedia, takiego śniegu boję się najbardziej. Wtedy jestem tak zgrabiona i idę tak wolno, jakby przybyło mi z dziesięć lat.

W końcu przychodzi moment, że śnieg już nie pada, a ten co leży raz topnieje, raz zamarza. W między czasie nieźle potrafi się wybrudzić. Ile razy łażę wtedy, po “śniegopodobnej” brudnej papce lub zamarzniętych, nierównych grudach. Buty przemakają, nogi się rozjeżdżają, a weź się wtedy wywal, to dopiero dramat. Nie dość, że boli, to jeszcze wszystko brudne. W dodatku trzeba uważać na przejeżdżające samochody, które tą czarną breję, która parę dni temu była białym puchem, wypluwają spod siebie na chodniki. I jak tu uważać, żeby nie upaść, czy nie wdepnąć w największe pośniegowe błoto. Ciekawe jest też to, co się dzieje na chodnikach i trawnikach, jak już ten brudny śnieg stopnieje. Tyle śmieci, petów i psich kup, chyba nie uzbierałoby by się przez cały rok… I po białej magii śniegu.

śniegowe brudne błoto

Śnieg utrudnia przemieszczanie 

Kolejna ważna rzecz, którą utrudnia śnieg, to ogólnie biorąc – mobilność. Często, gdy śniegu napada całkiem dużo, żeby wyjść z domu, trzeba się nieźle narobić. Wprawdzie w naszym kraju, już nie padają takie śniegi (żebym tylko nie zapeszyła), ale są miejsca, gdzie śnieg nieźle potrafi zawalić drogi, czy po prostu drzwi. Mam znajomych w Kanadzie i wiem jak potrafi wyglądać ich dom i okolica. Co jakiś czas słyszy się też o turystach uwięzionych w hotelu, przez obfite opady śniegu lub lawiny. A przecież, całkiem dużo osób na świecie mieszka w takich rejonach, że jak spadnie śnieg, to lepiej od razu zapaść w sen zimowy i poczekać. Wyobraźcie sobie jakieś odludne miejsce i fakt, że ktoś tam potrzebuje pomocy, czy po prostu kończy mu się jedzenie, a śnieg utrudnia dostęp do niego. 

Wiem, że piszę o dość ekstremalnych sytuacjach, ale nawet parę centymetrów śniegu, potrafi zmienić nasze plany. Rowerem już trudniej pojechać, więc trzeba sięgnąć po samochód, tylko który to na parkingu? Przecież nie będziemy odśnieżać wszystkich, żeby znaleźć swój. Możemy jechać komunikacją miejską, ale ta też często zawodzi gdy spadnie śnieg, winą obarczając służby drogowe. Można iść pieszo, ale tą trudną sztukę już opisałam. W dodatku, czy jadąc, czy idąc, przez śliską nawierzchnię, więcej jest wypadków oraz różnych złamań. A mogłoby być tak jak zwykle – bez śniegu. Ech…

śnieg zasypał domy

Zwierzęta zimą mają trudniej

A zwierzęta? Wyobraźcie sobie taką sarenkę czy wiewiórkę, która jak zwykle rano wychodzi  na śniadanko, a tu leży coś białego. Jak ma teraz znaleźć ulubione gałązki lub zakopane specjalnie żołędzie? W brzuszku burczy, a tu trzeba kopać. W dodatku na białym śniegu, zwierzęta są bardziej widoczne i narażone na drapieżników, tak wiem, te też chcą jeść. Ptaki nie potrafią znaleźć potrzebnych ziarenek i potrzebują dokarmiania przez ludzi. Oczywiście dotyczy to tych mieszkających bliżej ludzi, bo te w lesie muszą sobie radzić same. Dość nieciekawa sytuacja. Nawet mój młody kot, który śnieg widział w tym roku pierwszy raz, nie potrafił znaleźć podwórkowej kuwety i znowu przypomniał sobie o doniczkach w domu. Na szczęście śnieg szybko stopniał i znowu moje zioła mają spokój, a ja nie muszę sprzątać wysypanej ziemi.

Dziecięce zabawy na śniegu

Może znalazłabym jeszcze parę powodów, dla których nie lubię śniegu, ale nie chcę być taka zła i napiszę również parę dobrych rzeczy, bo śnieg jest też potrzebny. Lubią go chyba wszystkie dzieci, jest dla nich ciekawą rozrywką. Nawet, teraz gdy spadł ten opisywany przeze mnie śnieg, po drodze do pracy przechodziłam koło przedszkola. Z rozrzewnieniem patrzyłam na te szczęśliwe dzieci, z których niektóre może pierwszy raz widziały śnieg. Od razu przypomniało mi się, moje dzieciństwo i zabawy na śniegu. A kiedyś nie było chyba zimy, żeby nie spadł śnieg. Wtedy z domów wyłaziły wszystkie dzieciaki z okolicy, im więcej tym lepiej. I nie ważne, że szybko robiło się ciemno, a Rodzice wołali do domu, czasem tylko po to, żebyśmy zmienili przemoczone buty i rękawiczki. Po prostu było super, orły na śniegu, bitwa na śnieżki czy jazda na sankach.

śniegowy bałwanek

Śnieg, to biała magia

Potem przychodzi taki czas, że dzieci dorastają i szukają tej drugiej bliskiej osoby. Biały puch tworzy bajkową, magiczną scenerię, czujemy potrzebę przytulania i czasem nie wystarcza kocyk. Dlatego dużo zakochanych par, właśnie zimą, bardziej się zbliża, padają ważne słowa i deklaracje. Zakochani, zaręczają się lub biorą piękny zimowy ślub. Wiem coś o tym, bo u mnie też wszystko zaczęło się zimą. I o dziwo, nie przeszkadzał mi padający śnieg, czy przemakające buty. Zakochana, godzinami mogłam chodzić na zimowe spacery, oczywiście bez czapki i szalika, bo przecież głupio bym wyglądała na randce. Do dziś lubię patrzeć na zdjęcie, na którym, w cienkiej, lekko rozpiętej kurtce, karmię z Nim łabędzie na śniegu.

Również Święta Bożego Narodzenia, ze śniegiem za oknem są bardziej magiczne i wyjątkowe. Nawet ja, gdy widzę śnieg parę dni przed Świętami, zaczynam się na nie bardziej cieszyć. Ale najbardziej lubię, gdy śnieg zaczyna padać w Wigilię, wtedy to już dla mnie prawdziwa magia i biały puch wcale mi nie przeszkadza. Nie lubię jednak, gdy śnieżne dni trwają za długo. Już po Nowym Roku, robię się nerwowa. Chociaż bardziej tolerancyjna bywam też w okresie ferii zimowych.

zaśnieżony park

Śnieżne sporty zimowe

Naturalny czy sztuczny śnieg, jest również bardzo potrzebny do wykonywania niektórych sportów, zarówno tych amatorskich, jak i tych dotyczących pucharu, czy mistrzostw świata. Wszyscy zainteresowani sportami zimowymi, z utęsknieniem wyczekują opadów śniegu. Ile pieniędzy i pracy potrzeba, żeby przygotować obiekty na zimowe szaleństwa. Jakoś dziwnie ogląda się skoki narciarskie w telewizji, gdy widać białą ośnieżoną skocznię, ale publiczność stoi na czarnej ziemi.

Jeszcze jakoś jestem w stanie wyobrazić sobie naśnieżanie skoczni narciarskiej, ale już naśnieżanie trasy biegów narciarskich, nie bardzo. Przecież to bardzo trudne. Trasy są takie rozciągnięte oraz pełne zakrętów, wzniesień czy zjazdów. Wiem, że często brak naturalnych opadów śniegu, wymusza takie działania. Bywa więc, że śnieg zwożony jest z miejsc, w których jest go za dużo. Sama pamiętam zimy, że śniegu było tak dużo, że nie było co z nim robić. Ten zgarnięty z dachów czy chodników, trzeba było gdzieś wywieść. Wynajmowało się w tym celu specjalnie wywrotki, które nadmiar śniegu wywoziły do lasu, bo do parków też nie wolno. Czasem wystarczają tylko armatki śnieżne, ale to też wymaga wiele pracy i pewnie nie mało kosztuje.

sztuczny śnieg naśnieżanie

Opady śniegu, to rzadkie zjawisko

Dlatego śnieg powinien padać tylko tam, gdzie jest potrzebny. Myślę, że człowiek będzie umiał tak sprawić i to już niedługo. Przecież już potrafimy (ja nie) rozwiać chmury, żeby deszcz nie padał na koronowane, czy prezydenckie głowy. Tylko, tu pojawia się problem, bo “Paweł i Gaweł, w jednym stali domu… jeden chciał śnieg w swojej okolicy, a drugi nie”. Dlatego myślę, że nawet jeśli człowiek, będzie umiał tak pokierować śniegowe chmury, by śnieg padał, tam gdzie człowiek chce, to i tak raczej nie będzie to wykorzystywane.

Nie chciałabym też, żeby człowiek swoimi działaniami sprawił, że śnieg prawie wcale nie będzie padał i będzie tak rzadkim zjawiskiem jak całkowite zaćmienie słońca. Nie chciałabym, żeby były pokolenia ludzi, którzy śnieg będą znali tylko z opowiadań i zdjęć. Nigdy nie poznają jego smaku czy dotyku. To ja już  jednak wolę, zacisnąć zęby i niech ten śnieg pada chociaż tak często jak teraz. Śnieg jest też potrzebny naszej Matce Naturze. Między innymi pomaga chronić rośliny przed przymrozkami, tworząc na nich puchową kołderkę. Dodatkowo topniejący śnieg, zasila wody gruntowe, których ciągle ubywa.

Dlatego mimo wszystko, życzę Wam pięknych śnieżnych Świąt Bożego Narodzenia, jeśli opady śniegu mają pomóc Wam w uzyskaniu świątecznej atmosfery. Jeśli mieszkacie w miastach lub miejscach, gdzie śnieg nie jest Wam bardzo potrzebny, to idealnie byłoby gdyby białe wirujące płatki spadły w Wigilijną noc, ale niech kołderka, którą stworzą, stopnieje zaraz po Nowym Roku… Proszę. Dłużej niech zostanie tylko tam, gdzie na niego czekają cały długi rok. Tam, gdzie da radość tym, co lubią go podziwiać i wykorzystywać do zabaw i sportów zimowych.

Ana

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *