nowe zioła w doniczkach
Ziołowe rozczarowanie

Nowe zioła w doniczkach – nowa nadzieja

Całkiem nowe zioła w doniczkach

Nareszcie posiałam nowe zioła w doniczkach. Mam nadzieję, że w tym roku pójdzie mi lepiej i doczekam się ziół w kuchni. Przez ostatni rok, dużo się nauczyłam. Nadal nie czuję się ogrodnikiem, ale jestem trochę pewniejsza. Wiem, czego na pewno nie robić i na co zwracać uwagę. W końcu przyszedł czas, by zacząć wszystko od początku, chociaż przez koronawirusa, nie czuję wiosny. 

To co spotkało moje zioła w doniczkach przez ten rok, opisałam we wcześniejszych wpisach. Niestety, nie zdążyłam opisać wszystkiego, ale nie miałam czasu czekać z sianiem nowych ziół. Dlatego resztę perypetii jakie mnie spotkały, gdy hodowałam zioła w doniczkach, opiszę w międzyczasie, czekając aż moje nowe dzieciaczki urosną.

Koronawirus pokrzyżował mi plany

Tym razem postanowiłam zacząć wszystko całkiem od początku, chociaż koronawirus pokrzyżował mi plany. Po pierwsze chciałam kupić nową ziemię, taką zwykłą marketową (dlaczego taką, napiszę osobno). Przez epidemię nie wychodzę z domu, jak już się wybrałam, obeszłam kilka sklepów i ziemi nie było. Wreszcie za trzecim razem udało się ją kupić.

Po drugie, chciałam kupić nowe nasiona w sklepie nasiennym, bo obiecałam sobie, że nie kupię już w markecie. Ale sklepy nasienne są nieczynne i niestety nasiona znowu kupiłam w markecie. Tym razem unikałam firmy, którą znałam z tamtego roku i która mnie rozczarowała. Chociaż do końca nie wiem, czy nasiona były choć trochę winne mojej klęski.

nasiona zioła w doniczkach

Po trzecie, chciałam dokupić nowe doniczki, bo zamierzałam posiać też inne zioła w doniczkach. Chciałabym mieć jeszcze, oregano, majeranek i rukolę, myślałam też o sałacie. Ale wybór doniczek, też jest ograniczony. Muszą mi wystarczyć, te które mam.

Wiem, że te zakupy nie są niezbędne dla życia, dlatego połączyłam je z innymi ważniejszymi. Wiem też, że lepiej zniosę siedzenie w domu, hodujac zioła w doniczkach, taki mój mały ogród. Tym bardziej, że przez epidemię, czuję się oszukana, jakby ktoś zabrał mi wiosnę, a może nawet lato. Zdaję sobie sprawę, że to błahostka w obliczu tragedii jaka się toczy. Przez koronawirusa, w tym roku zioła siałam później niż planowałam. Przyjęłam to z pokorą. Mam nadzieję, że te początkowe trudności są jedynymi, jakie mnie spotkały w tym roku i że wreszcie wyhoduję zioła w doniczkach i powieszę je w kuchni.

Wyprażyłam ziemię na zioła w doniczkach

Od paru dni widzę w różnych pokojach (nawet tych na piętrze) małe muszki, nie wiem, czy jestem przewrażliwiona, bo ostatnio pisałam o ziemiórkach, czy to naprawdę są ziemiórki. Ciężko się przyjrzeć, bo to po prostu lata, najczęściej mi przed oczami. Dwie już trzasnęłam, bardzo się boję, żeby to dziadostwo nie wróciło. Myślę, że jeśli są to ziemiórki, to przyleciały z dworu. 

Jestem tego pewna, bo sprawdziłam nowo kupioną ziemię uniwersalną, którą poddałam kwarantannie. Specjalnie nie obserwuję jej na dworze, żeby coś do niej nie wlazło. Worek z ziemią leży w chłodnym schowku, gdzie nie mam żadnej doniczki, nie ma też okna. Wokół worka nic nie krąży, w ziemi nic nie pełza, tak bez mikroskopu.

młoda bazylia

Na wszelki wypadek, część ziemi, która odbyła już kwarantannę, wyprażyłam w piekarniku. Resztę ziemi zostawiłam na później, może nie będę jej prażyć, jeszcze nie wiem. Mam nadzieję, że prażenie ziemi, wytępiło jaja i larwy ewentualnych szkodników oraz usunęło bakterie i pleśń. Zdaję sobie sprawę z tego, że spowodowało też wyjałowienie ziemi, dlatego podlałam ją wodą z bio nawozem. Zostawiłam tak na trzy kolejne dni, żeby odpoczęła i nabrała mocy. 

Dodatkowo wyprażyłam też piasek rzeczny, który potem zmieszałam z ziemią. Postanowiłam wykorzystać keramzyt z poprzednich doniczek i żeby był nieskażony, zalałam go wrzątkiem i po takim wypłukaniu, również wyprażyłam w piekarniku.

Przygotowałam doniczki do siania ziół

Wszystkie doniczki i podstawki dokładnie umyłam. Dzień przed posianiem, odkaziłam jeszcze wodą z octem. Okna umyłam i wyprałam firanki (zaleta koronawirusa – czysty dom), mam nadzieję, że to co miało zginąć – zginęło. Jeśli znowu coś mi się przyplącze, to raczej przyleci lub przypełznie, a wtedy pogadamy.

W dużej misce wymieszałam ziemię uniwersalną z piaskiem, dla lepszej przepuszczalności. Jeśli chodzi o proporcje, to około jedna część piasku, na cztery części ziemi. Na dno każdej doniczki wsypałam warstwę keramzytu, około 3 cm. Potem sypałam ziemię wymieszaną  z piaskiem. Oczywiście w dnie każdej doniczki mam cztery dziurki, żeby woda nie stała w doniczce. 

sianie ziół do doniczek

Namoczyłam nasiona, by wyrosły zdrowe zioła w doniczkach

Przed wysianiem, namoczyłam nasiona w naparze rumianku, który jak czytałam, odkaża oraz przyspiesza kiełkowanie. Moczenie nawet w zwykłej wodzie jest ważne. Po pierwsze, tylko zdrowe nasiona opadną na dno i te śmiało można posiać. Po drugie, nasiona do kiełkowania potrzebują dużo wilgoci i moczenie im to zapewni. Nie moczyłam nasion bardzo małych: tymianku, oregano, majeranku i mięty. Pierwszy raz moczyłam nasiona bazylii i trochę mnie zaskoczyły. Po namoczeniu otoczyły się jakby galaretką. Mam nadzieję, że im nie zaszkodziłam. Części nasion bazylii, nie moczyłam, ciekawe czy zobaczę różnicę.

Po moczeniu, zebrałam z wierzchu słabsze nasiona i wyrzuciłam. Po czym odlałam wodę i nasionka położyłam na ręczniku papierowym do wyschnięcia, żeby łatwiej było je siać. Nie wiem, czy za bardzo nie wyschły, bo leżały tam dłużej niż planowałam. Wybierałam najlepsze, największe i najgrubsze nasionka. Sposób siania zależał od tego jakie to miało być zioło. Jedne siałam gęściej, inne rzadziej. Wszystkie zioła w doniczkach, starałam się siać, robiąc coś w rodzaju okrągłych rowków wewnątrz doniczki. Część po posianiu delikatnie zasypywałam ziemią, inne piaskiem. Niektóre leciutko wciskałam w ziemię, resztę zostawiłam bez zbędnej ingerencji. Zrobiłam tak, trochę w ramach eksperymentu, która metoda jest najlepsza. 

nasiona ziół

Poza tym postanowiłam, że wszystkie zioła w doniczkach wysieję podwójnie, a nawet potrójnie. Część nasion specjalnie kupiłam podwójnie, żeby sprawdzić, które są lepsze. Niektórych np. koperku i bazylii kupiłam więcej, bo z doświadczenia ubiegłego roku, wiem, że trudno było kupić nasiona latem czy jesienią. Niestety brakło mi doniczek i musiałam zmienić taktykę.

Wysiałam i podlałam zioła w doniczkach

W tym roku wysiałam: bazylię właściwą x 2, bazylię cytrynową x 1, tymianek właściwy x 1, miętę pieprzową x 2, koperek x 3, pietruszkę naciową x 2, oregano x 1, majeranek x 1, rukolę x 1 oraz sałatę x 2. Te cztery ostatnie, siałam  po raz pierwszy. Ciekawe, co mi urośnie, mam nadzieję, że to co posiałam i że będę miała jakieś plony.

Po posianiu zioła w doniczkach podlałam roztworem 3% wody utlenionej. Wybrałam stężenie 1 łyżeczka wody utlenionej, na 0,5 litra wody zwykłej przegotowanej. Takim roztworem będę podlewać na początku co 5-6 dni. Ma to pomóc moim roślinkom w kiełkowaniu i wytwarzaniu korzeni. W pozostałe dni użyję zwykłej odstanej wody. Żeby nie wypłukać nasionek, nie podlewałam ich zwykłym strumieniem, tylko użyłam spryskiwacza. Będę tak podlewać przez najbliższe dni, a może nawet tygodnie, no chyba, że zioła w doniczkach zaprotestują.

Na część doniczek, założyłam czepki foliowe i zrobiłam w nich dziurki, żeby nasionka miały niezbędny do wzrostu tlen. Wcześniej, czasami przykrywałam folią, ale odsuwanie jej w celu podlania, było bardzo niewygodne. Zobaczę, jak sprawdzą się czepki. Najbardziej boję się o koperek, bo wcześniej nasiona często pleśniały, zamiast kiełkować i to niezależnie od tego, czy były pod folią czy nie. 

zioła w doniczkach pod folią

Zioła w doniczkach po mojemu

Nie wiem, czy dobrze zrobiłam, ale postanowiłam dostosować się do większości rad, jakie czytałam, bo przecież sama tego nie wymyśliłam. Wzięłam też pod uwagę, moje doświadczenia z ubiegłego roku. Mogę powiedzieć, że zebrałam to wszystko razem i poukładałam po swojemu. 

Nie bierzcie ze mnie przykładu, bo tak naprawdę nie wiem co robię. Wiem, że chcę wyhodować zioła w doniczkach, a na razie mi to nie wychodzi. Po prostu się uczę, eksperymentuję i mam nadzieje, że się uda. Może wtedy będziecie mogli brać ze mnie przykład. To dlaczego o tym piszę? Chcę dokładnie pokazać jak tym razem siałam moje zioła w doniczkach. Liczę na to, że jeśli zrobiłam lub zrobię coś nie tak, to mi podpowiecie, co powinnam zrobić na przyszłość.

To jest pierwszy wpis, który opisuję na bieżąco, wszystkie wcześniejsze dotyczyły mojej walki o zioła w tamtym roku. Wtedy nie zapisywałam, nawet sobie, jak dokładnie siałam, czy pielęgnowałam moje zioła w doniczkach. Opisywałam tutaj to, co zapamiętałam, niekoniecznie chronologicznie. Dlatego teraz, chcę na bieżąco pisać, co i jak robię. Jak myślicie, czy taki sposób siania, sprawi, że w końcu w tym roku, będę miała w kuchni zioła w doniczkach? Każda Wasza uwaga, będzie dla mnie cenna.

Ana

Może zechcesz komuś polecić...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *