
Niewinne kłamstwa i żarty z dzieci, a wpływ na psychikę. Oj tam, zapomni!
Niewinne kłamstwa i żarty wpływają na psychikę
Myślę sobie, że skoro czytacie ten artykuł, to nie jesteście już dziećmi. To znaczy dziećmi może jesteście, ale powiedzmy sobie, trochę starszymi. Może macie już własne dzieci, a może nawet wnuki, czy prawnuki. Ale każdy z nas był kiedyś dzieckiem i to wtedy kształtowała się nasza osobowość. Wiele czynników miało na to wpływ, między innymi niewinne kłamstwa i żarty dorosłych. Może sami macie takie doświadczenia, które jakoś rzutują na Wasze dorosłe życie. Dobrze jeśli wspomnienia tych niewinnych kłamstw i żartów, przywołują uśmiech i rozrzewnienie naszą naiwnością. Gorzej gdy przez niewinne kłamstwa i żarty dorosłych, mamy w jakiś sposób “skrzywioną” psychikę. A przecież większość dorosłych tego nie chciała, bo kto chciałby źle dla dziecka, zwłaszcza swojego.
Wychowując dzieci, czasem nie zdajemy sobie sprawy, że możemy powiedzieć lub zrobić coś, co zapadnie im na całe życie. Bywa też tak, że dorośli dobrze się bawią żartując z czegoś, a dzieci biorą to sobie do serca. Ja mam kilka takich przykładów, które zafundowali mi moi Rodzice, wykorzystując niewinne kłamstwa i żarty. Nie uważam, że wszystkie są złe, bo niektóre z nich na pewno korzystnie wpłynęły na moje życie. Nawet jeśli coś “skrzywiło” mi psychikę to wiem, że Mama i Tata chcieli dla mnie dobrze. Ja też na pewno jako Mama swoim zachowaniem nieraz namąciłam dzieciom w głowie, a one ufając mi bezgranicznie wierzyły, że tak trzeba. Zresztą, nie wiem jak Wy, ale ja mam też kilka takich “skrzywień”, że nie wiem dokładnie, od jakiej osoby dorosłej je “otrzymałam”.
Dziś przyszedł czas na przeanalizowanie, jak niewinne kłamstwa i żarty dorosłych wpływają na nasze dalsze życie. Oczywiście będą to tylko przykłady, które mogą skłonić do dalszych refleksji. Przytoczę prawdziwe historie moich znajomych, których podpytałam w tym celu. A na koniec napiszę Wam, jak w dzieciństwie zażartował ze mnie mój Tata. Na szczęście to nie było nic złego, ale ma wpływ na moje dorosłe życie.

Magiczny i tajemniczy świat dzieci
Świat dziecka jest pełen magii i ciekawych, nieznanych rzeczy. Rodzice często starają się budować ten świat tak, żeby był jeszcze bardziej bajkowy, kolorowy i tajemniczy. I często właśnie tak wspominamy dzieciństwo i z rozrzewnieniem wracamy do tych lat. Życie wtedy było dla nas pełne niezrozumiałych rzeczy i ufnie staraliśmy się chłonąć wszystko co nas otaczało. Do każdej “tajemnicy” podchodziliśmy z lekką obawą i dużą ciekawością.
Rodzice byli dla nas opoką, na którą zawsze mogliśmy liczyć, ufaliśmy im i wierzyliśmy we wszystko co mówili i robili. Oczywiście mam tu na myśli, to najmłodsze dzieciństwo, kiedy mieliśmy jeszcze “bardzo małe rozumki”. Z ufnością i wypiekami na twarzy wierzyliśmy w Mikołaja czy Wróżkę Zębuszkę”. Nie wiem jak Wy, ale ja z czułością wspominam ten czas i nie mam żalu za te niewinne kłamstwa i żarty. Powiem więcej, jestem za nie wdzięczna, bo kolorowały mój dziecięcy świat.
Naiwność dzieci często rozczula i rozśmiesza Rodziców. Zdarza się, że ją wykorzystują i wtedy właśnie pojawiają się niewinne kłamstwa i żarty z dzieci. Zakładamy, że nie zrobimy nimi krzywdy dziecku, bo ono jest za małe i nie będzie tego pamiętać. Mówimy sobie “Oj tam, zapomni” i wykorzystujemy niewinne kłamstwa i żarty, żeby mieć trochę radości z zachowania dzieci. W internecie możemy znaleźć pełno filmików pokazujących takie niewinne kłamstwa i żarty z dzieci, jak np. “zabrałem ci nos”. Dobrze jest, jeśli takie zachowanie jest wspólną zabawą. Gorzej kiedy takie niewinne kłamstwa i żarty, bawią tylko nas, a dziecko zanosi się płaczem. Niestety na te drugie pozwalamy sobie chętnie również w towarzystwie, żeby pokazać jacy jesteśmy zabawni lub właśnie po to, by wrzucić filmik do internetu. Tego oczywiście nie pochwalam.

Niewinne kłamstwa i żarty chronią dzieci
Jako Rodzice chcemy jak najlepiej dla naszych dzieci. Decydując się na niewinne kłamstwa i żarty z dzieci próbujemy je chronić. Wolimy przesadnie o czymś opowiedzieć kłamiąc dziecko, niż miałoby zrobić sobie krzywdę. Często nie zdajemy sobie sprawy, że mówiąc coś co akurat przyszło nam na szybko do głowy, możemy wpłynąć na całe życie dziecka.
Nam dorosłym wydaje się, że dziecko jeszcze szybciej o tym zapomni, niż my o tym pomyśleliśmy. Prawda jest taka, że my to zapominamy prawie natychmiast, bo wydaje nam się tak niedorzeczne, a dzieci zapamiętują. Zasialiśmy w ich główkach małe ziarenko, które sobie kiełkuje. Często wiedzą, że coś im się nie zgadza, coś im nie pasuje, ale przecież skoro Mama i Tata tak mówią, to na pewno prawda. Bywa, że mija wiele lat zanim zrozumieją jak my dorośli, że to co od nas usłyszeli było niedorzeczne. Gorzej jeśli nawet już jako dorośli ludzie, wiedząc, że to bez sensu i tak cały czas mają to z tyłu głowy.
Tu na myśl przychodzi mi opowieść mojej koleżanki “Sylwii”, która prawie nie potrafi zjeść na stojąco i obsesyjnie szuka chociażby schodów, na których mogłaby usiąść. A wszystko przez to, że jak była mała często słyszała od Mamy, żeby nie jadła na stojąco, bo całe jedzenie wpadnie jej w nogi, które już zawsze będą grube. Kiedy “Sylwia” po latach “samotnego rozkminiania” czy to prawda, zapytała w końcu Mamę, ta była zaskoczona, że “Sylwia” to zapamiętała. Mama wytłumaczyła jej, że zdecydowała się na te niewinne kłamstwa i żarty, bo “Sylwia” w dzieciństwie nie potrafiła usiedzieć na miejscu i jadła w biegu. Mama bała się, że “Sylwia” się zakrztusi, więc “palnęła” coś takiego, bo to samo słyszała od swojej Mamy. Nie zdawała sobie sprawy, że te słowa będą miały taki wpływ na dalsze życie “Sylwii”. Było jej bardzo przykro.

Niewinne kłamstwa i żarty uspokajają dzieci
Czasem niewinne kłamstwa i żarty mają uspokoić nasze dzieci. Mówimy im, że sami tego doświadczyliśmy i wiemy że będzie dobrze, nawet jeśli tak nie było. Dziecko myśli sobie, skoro moja Mama czy Tata, też tak mieli i sobie poradzili, to ja też dam radę. Moi Rodzice są dla mnie bohaterami i wzorami do naśladowania. Bardzo im ufam, bo oni by mnie nigdy nie okłamali.
I tu przyszedł czas na historię mojego kolegi “Adama”, dla którego Tata był wielkim autorytetem. Kiedy tylko “Adam” miał jakiś problem np. skaleczył się w nogę, to jego Tata mówił: “Nic się nie stało, ja wiem, bo kiedyś byłem lekarzem”. Te słowa imponowały “Adamowi”, a jego Tata dalej brnął w te niewinne kłamstwa i żarty. Opowiadał mu jak wyglądała jego praca jako lekarza. Innym razem, gdy “Adam” bał się wsiąść na statek wycieczkowy, którym trochę bujało, jego Tata powiedział: “Nie bój się, zaraz przestanie, wiem bo byłem marynarzem”. “Adamowi” świeciły oczy, myślał sobie, ale mam fajnego Tatę i chwalił się nim w przedszkolu.
Tata “Adama” często pozwalał sobie na te niewinne kłamstwa i żarty, bo widział zachwyt w oczach dziecka i trochę też to go bawiło. “Wykonywał” chyba wszystkie zawody świata i “Adam” za każdy razem chwalił się w przedszkolu. Z czasem dzieci zaczynały się z niego śmiać i nazywały go kłamcą, bo to nie mogła być prawda. Za każdym razem “Adam” płakał i krzyczał: “A właśnie, że prawda, bo mój Tata nie kłamie!”.
Potem nadszedł czas, kiedy “Adam” zaczął rozumieć, że to nie mogła być prawda i że Tata z niego żartował. Miał o to żal do Taty, który bardzo stracił w jego oczach. Ale jeszcze większy żal “Adam” miał o to, że przez Tatę był pośmiewiskiem dla kolegów. Przestał mu ufać i jako młody nastolatek bardzo się od niego odsunął. Minęły lata, po których obaj musieli sobie wszystko wytłumaczyć. Mimo to nadal żałują, że w ogóle pojawiły się te niewinne kłamstwa i żarty, które na lata zmieniły ich dobre relacje.

Pająk zwany Krzysiem
A teraz czas na moją historię z dzieciństwa, która przez żart mojego Taty, trochę się za mną ciągnie. Mój Tata do dziś lubi żartować, zawsze wszystkie dzieci do niego lgnęły, bo opowiadał wymyślone historie i ciągle dowcipkował. Bywało, że byłam na niego zła, gdy okazywało się, że opowiedziana przez Niego historia z przeszłości, tak naprawdę nie miała miejsca. Wiedziałam jednak, że nawet wymyślonych historii ciekawie się słucha, bo przecież tak powstają bajki. Dlatego nie miałam pretensji o te niewinne kłamstwa i żarty, dzięki którym Tata wydawał się fajniejszy.
Kiedy miałam jakieś 6 lat zadeptałam małego pająka, który chodził po podłodze. Oczywiście zrobiłam to celowo. Zobaczył to mój Tata. No i się zaczęło…. Tata zaczął lamentować, czytaj żartować ze mnie, ale wtedy o tym nie wiedziałam: “Coś ty narobiła, on był taki malutki, mógł jeszcze pożyć, pewnie jego mama teraz płacze i szuka go po wszystkich szufladach.” Mówił to z taką troską i przejęciem, że mu uwierzyłam. Mama pękała ze śmiechu, oczywiście tak, żebym tego nie widziała, a ja płakałam żałośnie próbując reanimować pająka. Gdy Rodzice zrozumieli, że naprawdę się przejęłam, zaczęli mnie pocieszać, ale nie pomogło nawet tłumaczenie, że to był tylko żart. Wizja mamy pająka szukającej swojego dziecka po wszystkich szufladach pozostała mi do dzisiaj. A minęło już ponad 40 lat.

Od tej pory staram się nie zabijać żadnych “zwierzątek” (nie dotyczy komarów i ziemiórek), bo przecież każde ma jakąś mamę. Chociaż wiem, że to chore, to pająki w moim domu mają nawet imiona, ale dotyczy to tylko pająków – nasoszników. Jeśli któraś z moich córek woła: “Mamo pająk!”, to pytam: ”Wojtuś czy Krzysiu?”. Są też Kazie, Bartusie i inni. Jeśli mniejsze to dziewczynki, najczęściej Zosie lub Matyldy.
Ponieważ niestety pająki nawet mnie zaczęły przeszkadzać, umówiłam się z nimi, że mogą mieszkać tylko w jednym miejscu w łazience. Zdecydowanie walczę z tymi, w mojej pięknej kuchni po remoncie. Wiem, że kiedy skończę remont całego mieszkania, będę chciała pożegnać się z pająkami na dobre.
Mam nadzieję, że to co dzisiaj napisałam oraz przytoczone prawdziwe historie, pozwolą niektórym Rodzicom zastanowić się nad odpowiedzialnością jaką niesie wychowanie. Nie możemy jednak popadać w skrajność i zastanawiać się nad każdym wypowiedzianym słowem. Wiem, że często przyszli Rodzice obawiają się właśnie tego, czy dobrze wychowają swoje dzieci, nawet jeśli będą się starali z całych sił. A przecież doskonale wiemy, że rodzicielstwo to bardzo trudna sztuka. Ktoś kto przez nią przeszedł, nawet z małymi błędami, może być z siebie dumny.
Ana

