
A właśnie, że wyhoduję zioła w doniczkach!
Piękne zioła w doniczkach w mojej kuchni – marzenie, które chcę zrealizować
Zioła w doniczkach miały być ozdobą mojej kuchni… W kategorii Ziołowe Rozczarowanie będę opisywać moją batalię z ich wyhodowaniem. Nigdy nie miałam ręki do kwiatów i nigdy się do nich nie przywiązywałam, bo prędzej czy później, lądowały w śmieciach. Ale zioła to co innego.
Po remoncie kuchni powieszę zioła w doniczkach
Od wielu lat bardzo chciałam mieć w kuchni doniczki z ziołami i przyprawami. Teraz to się zrobiło takie bardzo modne, a ja marzyłam o tym już jakieś 15 lat temu. Czemu nie spełniłam marzenia, bo czekałam na remont kuchni, którego z różnych przyczyn nie mogłam zrobić wcześniej.
Rok temu wiosną skończyłam remontować kuchnię i akurat jedna ze ścian idealnie mi pasowała na powieszenie doniczek z ziołami. Oczami wyobraźni już to widziałam. Piękne i pachnące. Nie znam jeszcze dobrze zastosowania niektórych ziół, ale gdybym je miała, na pewno byłyby wykorzystywane. Wiem za to, że uwielbiam natkę pietruszki, koperek i szczypiorek. Postanowiłam dodać jeszcze jakieś cztery zioła żeby było super.

Profesjonalnie podejdę do tematu
Ponieważ jak pisałam, nie znam się na tym, podeszłam do sprawy “profesjonalnie”, bynajmniej tak mi się zdawało. Przeczytałam masę porad w internecie, nawet nie wiedziałam, że mogą być tak rozbieżne.
Matko, jakie to się wszystko wydawało łatwe. Wszędzie czytałam: “nie musisz być profesjonalnym ogrodnikiem, żeby uprawiać zioła w doniczkach”, “uprawa ziół w kuchni jest bardzo łatwa”, “zioła w doniczkach są mało wymagające w hodowli”. Do tego dochodziły zdania: “bazylia jest najłatwiejszym ziołem dla początkujących ogrodników”, “mięta rośnie sama”, “tymianek pięknie się rozrasta”. I te wszędobylskie piękne zdjęcia ziół w grafice internetu, czy różnych katalogach z kuchniami (a miałam ich trochę). Widziałam je również w każdym serialu, czy reklamie. TEŻ TAKIE CHCĘ! Dobra dam radę, inni mają, to ja też. Bardzo mało znalazłam wpisów, że komuś coś nie wyszło.

Wszystko powinno się udać…
Właśnie dlatego chcę założyć tą zakładkę o ziołach na moim blogu. Mnie nie wyszło. Będę tu opisywać moje porażki, czasem sukcesy w hodowli ziół. Niedługo będzie rok, jak próbuję hodować zioła w doniczkach, na razie z marnym skutkiem. Moja rodzina ma już dosyć mojego “biadolenia”, a ja mimo porażki nie mam zamiaru się poddać. Na przełomie marca i kwietnia zacznę wszystko od początku. Do tego czasu opiszę, jak mi szło do tej pory.
Chcę to opisać dla takich jak ja, by nie czuli się przegrani, nie wszystko jest idealne. W dzisiejszych czasach, mało kto przyznaje się do porażki. Ja czytając artykuły i oglądając zdjęcia ziół w internecie, czułam się jak totalne beztalencie, bo przecież “domowa uprawa ziół, to nic trudnego”.
Będę się tutaj żalić, nawet jak nikt nie będzie chciał tego czytać, to mi będzie lżej. Po cichu liczę jednak na Was, że będziecie mnie wspierać i służyć radą. Za każdy komentarz będę bardzo wdzięczna.
Ana

