
Tarka do warzyw – wielofunkcyjna, czy najzwyklejsza płaska?
Tarka do warzyw – pomoc kuchenna
Myślę, że nie ma domu, w którym nie znajduje się tarka do warzyw. Chociaż pewnie są też domy, w których nikt nie gotuje albo gotuje tak, żeby tarka do warzyw nie była potrzebna. Pewnie bywa też tak, że tarka jest tylko zbędnym kuchennym gadżetem, który po prostu wypada mieć, bo może się kiedyś przydać. A może jest też tak, że jedna tarka to za mało i w szafkach walają się różne tarki. Tak właśnie jest u mnie i chociaż nie jestem osobą ciągle gotującą, to każda nowo zakupiona tarka ma spełnić moje oczekiwania, bo poprzednie mnie rozczarowały. Przygotowując się do tego artykułu rozejrzałam się po sklepach i już kusi mnie nowa tarka do warzyw, ale postaram się powstrzymać. Ponieważ używałam już różnych tarek i już części zdążyłam się pozbyć, dzisiaj moje Rozważ(Ania) poświęcę właśnie im.
Na początek małe przypomnienie, że przecież tarki nie są przeznaczone tylko do warzyw. Możemy zetrzeć na nich też inne produkty np. ser żółty, czy czekoladę. Nazwa tarka do warzyw jest bardziej potoczna i kojarzy mi się jeszcze z dawniejszymi czasami, kiedy przygotowywanie posiłków nie było tak urozmaicone. Mam wrażenie, że ostatnio kucharze, jak i amatorzy gotowania, prześcigają się w wymyślaniu coraz ciekawszych posiłków. Teraz tarka coraz częściej robi za poręczną pomoc kuchenną i przestała służyć tylko do warzyw. Coraz częściej więc można spotkać nazwy: tarka kuchenna, czy po prostu tarka.

Wielofunkcyjna tarka do warzyw
Ponieważ nie wiemy dokładnie do czego dana tarka będzie nam potrzebna, chętnie kupujemy tarkę wielofunkcyjną, która zawiera różne ostrza do różnych produktów. Przeważnie taka tarka ma co najmniej cztery boki z różnymi ostrzami. Można też spotkać tarki sześciokątne, z których np. dwa boki są jeszcze podzielone na dwie różne funkcje. Wybierając taką tarkę mamy w kuchni pod ręką wszystkie potrzebne nam ostrza. Taką tarką zetrzemy produkty zarówno na oczkach grubych, jak i cienkich. Zetrzemy ziemniaki na placki na specjalnie do tego dedykowanej ściance tarki. Znajdziemy tam też ostrze do krojenia w plastry, czy maleńką tarkę do np. gałki muszkatołowej. Po prostu rewelacja, po co nam inna tarka, przecież to ideał spełniający wszystkie funkcje. Kupione!
Też tak pomyślałam i kupiłam ten ideał. Ale jak to bywa z ideałami, te też mają swoje wady. Najważniejsza dla mnie to gabaryt tarki. Z reguły taka tarka jest duża, to znaczy szeroka u podstawy. Każda ścianka trochę zajmuje i jak są połączone, to robi się całkiem duży klamot, którego w dodatku nie można złożyć. Trzeba wziąć to pod uwagę, kupując taką tarkę wielofunkcyjną. Na pewno mniej miejsca zajęłoby kilka płaskich tarek położonych, czy powieszonych jedna na drugiej. Duża tarka wielofunkcyjna nie sprawdza się też w przypadku, gdy chcemy zetrzeć małą ilość produktu. Ponieważ gdy coś ścieramy chcemy, żeby jedzenie wpadało do miski, czy na talerz. A w przypadku dużej tarki, takie naczynie musi być odpowiednio duże. Czasem po prostu nie opłaca się wyciągać dużej miski, czy talerza do jednego jabłka, czy dwóch łyżek sera żółtego.

Ręczne mycie tarki kuchennej
Można wprawdzie kupić tarkę wielofunkcyjną trochę mniejszą, a nawet całkiem małą, ale te też nie są bez wad. W tym momencie dochodzimy do mycia takiej tarki. Jeśli tarka jest większa, to jej podstawa jest też szersza. Myjąc każdą tarkę po użyciu, nie wystarczy opłukać i umyć jej tylko od strony ostrza. Po drugiej stronie też znajdują się resztki startego jedzenia, które w dodatku często nie chcą łatwo odczepić się od tarki. Wtedy do środka tarki wielofunkcyjnej musimy włożyć rękę, najlepiej z myjką, żeby się nie pokaleczyć usuwając resztki jedzenia. Niestety kiedy wybierzemy mniejszą tarkę, to owszem będzie ona zajmowała mniej miejsca, ale ręka może się w niej nie zmieścić i trudniej będzie umyć taką tarkę.
Kiedy już jestem przy temacie mycia, to tarek nie należy myć w zmywarce, ponieważ szybko zaczną rdzewieć. Mogą też się szybciej stępić, wiem, bo sama sprawdziłam. W dodatku zauważyłam, że nie zawsze zmywarka radzi sobie z wyplątaniem farfocli jedzenia z ostrzy tarki. Dlatego najlepiej tarkę umyć ręcznie pamiętając, żeby się nie pokaleczyć.
Musimy też pamiętać, żeby schować do szafki tarkę, która jest już naprawdę sucha, bo wystarczy niewielka ilość wody, żeby tarka zaczęła rdzewieć. Wprawdzie może doschnąć w miejscu, w którym ją przechowujemy, ale czasem jest tam zbyt mały przepływ powietrza. Dokładne osuszenie tarki jest bardzo ważne, kiedy tarka posiada silikonowy kołnierz, zapobiegający ślizganiu tarki. Po użyciu powinniśmy umyć zarówno silikon, jak i tarkę. Tutaj bezwzględnie musimy poczekać, aż oba elementy dokładnie wyschną, co jak zauważyłam nie jest łatwe i szybkie w przypadku silikonu.

Tarka kuchenna z silikonem
No właśnie silikon – kolejna rzecz, która mnie rozczarowuje i dotyczy wszystkich tarek, które go posiadają. Niby super rzecz, bo zapobiega (czytaj ma zapobiegać) ślizganiu się tarki podczas ścierania produktu. Sama, gdy pierwszy raz zobaczyłam to cudo, od razu kupiłam tarkę z silikonem. A w praktyce? Ściągam silikon przed użyciem tarki. Czemu? Jak wspomniałam silikon ma zapobiegać ślizganiu się tarki, ale przepraszam po czym, po blacie? Przecież nie stawiam tarki na blacie, bo wtedy moje ścierane produkty spadałyby bezpośrednio na blat. No chyba, że go wcześniej bardzo dokładnie umyję, a potem starte produkty zgarnę do miski lub na talerz. Ktoś tak robi?
Skoro już wiemy, że wkładamy tarkę do miski albo stawiamy na talerzu, to znaczy, że silikon ma zapobiegać ślizganiu się tarki w tych naczyniach. Trochę to bez sensu, bo często wkładając tarkę do miski, czy stawiając ją na talerzu, nie możemy dokładnie dopasować dna naczynia do średnicy tarki, więc tarka i tak wisi trochę w powietrzu. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich tarek i każdego rozmiaru, ale jest częstym problemem. Sam fakt, że dno miski jest przeważnie zaokrąglone, a tarka jest prosta, robi problem. Wiem, że może mój opis jest trochę zawiły, ale spróbujcie włączyć wyobraźnię. A może sami macie już takie doświadczenia i wiecie o co mi chodzi. Po za tym, nawet jak tarka nie ślizga się w misce, to często miska ślizga się po blacie, no ale to już nie wina silikonu na tarce.
Załóżmy więc, że silikon spełnia swoje zadanie i tarka się nie ślizga, to niestety pod ten silikon wpada tyle soku i resztek jedzenia, że musimy się trochę więcej namęczyć, żeby taką tarkę umyć. Nie wiem jak Wy, ale ja często uznaję, że gra nie jest warta świeczki, zwłaszcza, gdy muszę zetrzeć małą ilość produktu. A potem kupę czasu zajmuje mi domycie i dosuszenie tarki i silikonu.

Tarka do warzyw z pojemnikiem
To może wybrać tarkę z pojemnikiem na ścierany produkt? Powiem szczerze, że właśnie taka tarka kuchenna wpadła mi ostatnio w oko. Nie miałam nigdy do czynienia z takim rozwiązaniem i nie mogę się wypowiedzieć czerpiąc z moich doświadczeń. Jako osoba rozważna napiszę, że przy oglądaniu takiej tarki byłam czujna, próbowałam rozważyć jej wady i zalety. Niby nie włączyła mi się lampka ostrzegawcza, ale nie jestem zbyt ufna. W przypadku dużej tarki wielofunkcyjnej, czy silikonu też nic nie świeciło, a jednak po czasie się rozczarowałam.
Uważam, że wadą tarki z pojemnikiem może być jej mycie. Co znów nie do końca mnie przekonuje, gdy potrzebuję tarki do małej ilości jedzenia. Oczywiście trzeba też pamiętać, że pojemnik dołączony do tarki zajmuje dodatkowe miejsce, co też jest jej wadą.
Nie wiem czy jedyny plus w postaci pojemnika na starte jedzenie, to nie za mało. Ale gdy pomyślę sobie, że cały bałagan związany ze ścieraniem większej ilości produktów zostałby w pojemniku, to zaczyna mi odpowiadać takie rozwiązanie. Mam nadzieję, że wiecie o jakim bałaganie mówię. Pryskający wszędzie sok i strzelające w różne strony starte fragmenty mogłyby zostać ujarzmione, a to ciekawa perspektywa. Jednak póki co, nie planuję zakupu nowej tarki, bo nie mam takiej potrzeby. Ale jeśli tylko moje tarki “zaniemogą”, rozejrzę się za tarką z pojemnikiem.

Zwykłe płaskie tarki do warzyw
Tarka do warzyw to niekoniecznie wielofunkcyjna tarka kuchenna z pojemnikiem i silikonem. Są też najzwyklejsze, poczciwe tarki płaskie. I chociaż wiem, że to może staroświeckie, ale jak na razie najbardziej mi odpowiadają właśnie takie tarki. Nie piszę tego, bo płaci mi za to ich producent, bo nie płaci. Piszę tak, bo tak jest. I chociaż tarki płaskie są najmniej “dizajnerskie”, takie zwykłe i nijakie, to najlepiej się sprawdzają. Oczywiście w moim przypadku, Wy nie musicie się z tym zgadzać. Za co cenię sobie tarki płaskie? Lubię ich prostotę, łatwość mycia i to, że zajmują bardzo mało miejsca. Jeśli chodzi o to ostatnie, to w mojej kuchni tarki wiszą na wewnętrznych drzwiczkach szafki. Możecie to zobaczyć w “Szafka cargo może być jeszcze lepsza, czyli co zmieniłam”.
Tarki płaskie mogą mieć ostrza tylko duże lub ostrza tylko małe. Ale są też tarki podzielone w ten sposób, że zawierają oba rodzaje ostrzy i te lubię najbardziej. Zauważyłam, że moi domownicy też najchętniej sięgają po ten rodzaj tarki. Do tarek płaskich chociaż tak nie do końca, możemy zaliczyć również tarki wypukłe, przeznaczone do ziemniaków. Tak wyprofilowana tarka ma nam ułatwić pracę. Niestety taką tarkę, trochę trudniej przechowywać, bo zabiera więcej miejsca. W dodatku jej ostrza są bardzo ostre i mogą pokaleczyć nie tylko nas, ale też rzeczy przechowywane w jej bliskim sąsiedztwie.
Zauważyłam, że płaskie tarki szybciej się zużywają. Nie wiem czy dlatego, że częściej po nie sięgam, czy są robione z innej blachy. Ale stawiam raczej na to drugie. Jednak nie przeszkadza mi to, bo tarki płaskie są dość tanie i nie szkoda mi wydanych na nie pieniędzy. Mogę je częściej wymieniać i z chęcią ich używać, nie potrzebuję innych udziwnień.

Plastikowa tarka kuchenna
Muszę jeszcze wspomnieć o tarkach plastikowych. Wprawdzie rzadko je teraz widuję w sklepach, to jednak jeszcze można je kupić. Ja mam taką tarkę jeszcze z dawnych czasów, gdy była moda na czerwone, plastikowe dodatki kuchenne. Pamiętacie tą modę?
Nie wiem jakie jest założenie tarki plastikowej. Ma być bardziej bezpieczna, ma nie rdzewieć, czy chodzi o coś innego? Jak dla mnie kompletnie się nie sprawdza. Nie pamiętam, żeby udało mi się zetrzeć na niej coś twardszego. Natomiast z miękkich rzeczy, robiła totalną miazgę. Używałam jej jedynie ścierając owoce na sok lub mus dla moich dzieci. Ale dzieci mam już dorosłe, a tarka dalej dumnie sterczy w szafce kuchennej. Czemu?
Ponieważ mieszkam z moimi starszymi Rodzicami, a ludzie starsi przywiązują się do rzeczy. Uważają, że jeśli coś jest dobre, to po co wyrzucać. Tylko dla Nich i dla mnie słowo “dobre” oznacza co innego. Dla Nich dobre, czyli nie połamane i wyglądające na nowe. Dla mnie dobre, czyli praktyczne i funkcjonalne. A że wyglądające na nowe? No, bo nie używane! Póki co tarka stoi w szafce i czeka na moment, w którym uznam, że jej miejsce chcę przeznaczyć na coś bardziej praktycznego.

Niepotrzebne rzeczy w kuchni
Tak więc w mojej kuchni mam zarówno dużą metalową tarkę wielofunkcyjną (małą już wyrzuciłam), dużą plastikową tarkę wielofunkcyjną, jak i trzy tarki płaskie. Prawda jest taka, że dwie pierwsze dumnie zajmują pół szafki kuchennej i są, bo są. Plastikowej nie używam wcale, a metalowej tylko do niektórych produktów, gdy potrzebuję ich w większej ilości. Na co dzień używam głównie tarek płaskich, przymykając oko na ich nijaki wygląd.
Wiem, że są jeszcze inne sprzęty, które mają ułatwić ścieranie, czy szatkowanie produktów. Mam tu na myśli również te różne elektryczne cuda, ale to już materiał na całkiem inne Rozważ(Ania). Ciekawa jestem, jakie Wy macie doświadczenia z tarkami kuchennymi i czy zgadzacie się z moimi opiniami. A może macie jakieś godne polecenia tarki do warzyw i innych produktów. Może odkryliście jakieś rozwiązanie, które się świetnie sprawdza? Napiszcie w komentarzach, chętnie o tym poczytam.
Ana

