
Pleśń w doniczce – jak sobie z nią poradzić
Jesienią i zimą, rośliny mają gorzej
Pleśń w doniczce – moje kolejne zmartwienie, z tamtego roku, gdy próbowałam hodować zioła w doniczkach. Niestety, w tym roku znów u mnie pojawił się ten problem. Uważam, że tym razem, przyczyną jest złej jakości ziemia, którą kupiłam. Opiszę to, w następnym wpisie, w którym wyjaśnię też, skąd bierze się pleśń w doniczce. Ponieważ pleśń w doniczce pojawia się przeważnie w okresie jesienno zimowym, to właśnie teraz poruszam ten temat. Chociaż, u mnie w tamtym roku, pleśń w doniczce zjawiała się na różnych etapach rozwoju moich ziół i różnie próbowałam sobie z nią radzić.
Jesienią i zimą, nasze roślinki i bez tego problemu mają gorzej. Przyzwyczajone do często otwieranych latem okien i słoneczka wygrzewającego ich listeczki, nagle zaczynają za tym tęsknić. W dodatku brak powyższych warunków, sprzyja rozwojowi pleśni. Dlatego pleśń w doniczce pojawia się głównie jesienią i zimą. Niestety łatwiej jej wtedy zaatakować i tak osłabione rośliny, które w tym okresie chcą po prostu odpocząć.
Czy to na pewno pleśń w doniczce?
Zanim przejdziemy dalej, małe wyjaśnienie. Nie zawsze, to co widzimy na ziemi w doniczkach, to jest pleśń. Często pleśń w doniczce jest mylona z biało żółtym nalotem, który powstaje od twardej wody, używanej do podlewania. Jest to przeważnie, twardy, kamienny osad, który łatwo usunąć. W dodatku nalot taki, nie szkodzi roślinom, jedynie brzydko wygląda. Jednak czasem, gdy jest go za dużo, może przeszkadzać w dostępie wody i tlenu do rośliny. Do podlewania roślin, najlepiej wybierać odstaną wodę. Idealnie byłoby, gdyby woda była przegotowana i oczywiście wystudzona.
Jeśli chodzi o pleśń w doniczce, to też sprawa może wyglądać różnie. Czasem na powierzchni ziemi, widać typowe kłaczki biało szarej pleśni, a czasem ziemia jest tylko jakby delikatnie posypana mąką. Dla mnie bardzo ważny jest zapach, po prostu bywa, że pleśń w doniczce można wyczuć. Ja mam tak teraz. Niby gołym okiem niewiele widzę, ale wiem że na pewno mam pleśń w doniczce.

Zaatakowane przez pleśń rośliny, chorują
To, że w ziemi doniczkowej są zarodki pleśni czy grzybów, możemy też zauważyć po kondycji naszych roślin. Często, rośliny chorują, na ich liściach pojawiają się plamy i pomarszczenia. Można zauważyć też słabszy wzrost roślin. Jeśli w porę nie zareagujemy, możemy całkowicie stracić nasze roślinki. Pleśń i grzyby atakują korzenie, które znajdują się w zainfekowanej ziemi, niestety najsłabsze są te najmłodsze. Dlatego samo usuwanie chorych liści, niewiele pomoże, bo musimy ratować całą roślinę, a jej korzeni przeważnie nie widzimy. No chyba, że hodujemy storczyki, czy inne rośliny w szklanych przezroczystych pojemnikach. Ale myślę, że nawet w takim pojemniku, nie widzimy dokładnie co dzieje się z korzeniami naszych zielonych przyjaciół.
Może być tak, że nie uda się nam całkowicie pozbyć pleśni w doniczkach i ratując rośliny będziemy musieli je przesadzić. Nie jest to jednak najlepszy sposób, zwłaszcza zimą, kiedy trwa okres spoczynku roślin. Zresztą samo przesadzenie, też niewiele pomoże, bo zarodki pleśni przeniesiemy z korzeniami do nowej ziemi, gdzie dalej mogą się rozprzestrzeniać. Musimy też liczyć się z tym, że nie wszystkie rośliny uda nam się uratować, zwłaszcza te młode, zaatakowane przez sporą już pleśń w doniczce. Liczę jednak na to, że któryś z niżej wymienionych sposobów będzie pomocny. Opisuję tylko te, które sama wypróbowałam.

Ręczne usuwanie pleśni z doniczki
Pierwszym sposobem na pleśń w doniczce jest jej mechaniczne usuwanie. Oczywiście nie zlikwidujemy w ten sposób całej pleśni, ale możemy usunąć chociaż widoczne gołym okiem kłaczki. Niestety zarodki pleśni nadal są w ziemi, tylko głębiej nie rozbudowuje się typowa widoczna pleśń. Warto jednak zebrać co się da, żeby zarodków pleśni było trochę mniej.
Przy okazji dobrze jest np. patykiem zruszać ziemię, porobić w niej otwory i ją spulchnić. Pomoże to natlenić korzonki oraz wysuszyć i wywietrzyć trochę ziemię. Ponieważ pleśń w doniczce uwielbia wilgoć i brak powietrza, taki zabieg powinien trochę pomóc. Oczywiście nie zrobimy tego, w przypadku każdej rośliny, bo ja np. z gęstym koperkiem, nie mogłam tak zrobić. Jeśli jednak tylko, rodzaj rośliny na to pozwala, to polecam wykorzystać ten sposób.
Cynamon na pleśń w doniczce
Kolejny sposób na pleśń w doniczce, to cynamon. Znalazłam go w internecie, ale trochę zmodyfikowałam. Zalecane było posypanie ziemi zaatakowanej pleśnią, mielonym cynamonem. Przyprawa ta ma działanie antybakteryjne i pochłania wilgoć. Może być pomocna, gdy przelejemy roślinę. Uznałam, że sposób jest świetny. Cynamon jest tani, łatwo dostępny i ładnie pachnie. W dodatku zastosowanie go na pleśń w doniczce, jest bardzo łatwe. Naprawdę żadnych wad?
Niestety zauważyłam jedną. Sproszkowany cynamon, w połączeniu z wodą, tworzy skorupkę na powierzchni ziemi. Ta z kolei, nie wygląda ładnie, a w dodatku blokuje dostęp wody przy podlewaniu. A skoro, blokuje dostęp wody, to znaczy, że nie dopuszcza też tlenu do ziemi. Więc, pod cynamonową skorupką, życie zarodków pleśni, kwitnie w najlepsze. Dlatego teraz, sposób ten łączę ze sposobem pierwszym. Jak mam już zruszaną ziemię w doniczce, to mieszam ją z cynamonem. Uważam, że sposób ten naprawdę pomaga. Oczywiście ważne jest to, na jakim etapie zaawansowania, jest nasza pleśń w doniczce. Jeśli szybko zauważymy problem, to cynamon może nam pomóc. Cynamon stosuję też, gdy przesadzam rośliny lub sieję na nowo. Pomaga to odkazić nasiona oraz ułatwia ukorzenianie się roślin. Posypuję cynamonem korzonki, przed przesadzeniem do świeżej ziemi.

Piasek na pleśń w doniczce
Zamiast cynamonu można wykorzystać piasek, najlepiej rzeczny. I tu znów należy posypać wierzch cienką warstwą piasku, jak w przypadku cynamonu. Piasek ma za zadanie wchłonąć wilgoć. Ale ja nie polecam tej metody. Z piaskiem miałam już złe doświadczenie, gdy walczyłam z ziemiórkami. Wtedy piasek wysypany na wierzchu doniczki, miał utrudnić ziemiórkom składanie jaj. Z tym, że tak samo, jak w przypadku cynamonu, utworzyła się skorupka, niedopuszczająca do korzeni wody i powietrza.
Dobrze jest jednak, kiedy zdejmiemy wierzchnią warstwę ziemi, usuwając pleśń w doniczce, resztę zruszanej ziemi, zmieszać z piaskiem. Pozwoli to rozluźnić ziemię, która nie będzie zatrzymywała nadmiernej wilgoci. Ja już na etapie siania ziół do doniczek, ziemię mieszam z piaskiem, jeśli go akurat mam. Przeważnie jest to około 1-5, 1-6 część piasku, w stosunku do ziemi, bo nie można też przesadzić z ilością piasku. Osobiście wolę zastępować piasek cynamonem, bo on ma przynajmniej działanie odkażające. Uważam, że prędzej poradzi sobie z pleśnią atakującą nasze roślinki. W dodatku jego zapach czuć przez kilka dni, a ten jest naprawdę kojący.
Wspomnę tylko, że niektórzy proponują zamiast cynamonu czy piasku, wykorzystać popiół. Ale ja sama tego nie stosowałam. Wspominam o tym, tylko dlatego, że może kogoś zainteresuje ten sposób i będzie mógł poszukać więcej na jego temat.

Woda utleniona na pleśń w doniczce
Sposób z wodą utlenioną, uważam za uniwersalny. Roztwór 3% wody utlenionej, odpowiednio rozcieńczony i stosowany, pomaga nie tylko na pleśń w doniczce, ale również okazuje się pomocny w przypadku chorób grzybowych. Wodę utlenioną stosowałam też w walce z ziemiórkami, ale nie do końca byłam zadowolona. Opisałam to w artykule “Wodą utlenioną miałam zlikwidować ziemiórki”, do którego odsyłam zainteresowanych. Jeśli chodzi o pleśń w doniczce, to roztwór 3% wody utlenionej sprawdza się bardzo dobrze. W momencie, gdy miałam problem z ziemiórkami i podlewałam zioła wodą utlenioną, w doniczkach nie było pleśni. Kiedy zaprzestałam stosowania wody utlenionej, po miesiącu, może później pojawiła się pleśń w doniczce. Wiem, że okres jesienny, który się właśnie zaczął, miał duży wpływ na pojawienie się pleśni, ale woda utleniona na pewno długo chroniła moje zioła.
Jak stosować roztwór wody utlenionej? Wystarczy 3% wodę utlenioną rozcieńczyć z wodą zwykłą, najlepiej przegotowaną w stosunku 1-10. Takim roztworem spryskiwać ziemię raz dziennie. Taką informację, najczęściej spotykałam w internecie. Ja robiłam to inaczej, bo stosowałam wodę utlenioną na ziemiórki, a tylko przy okazji likwidowałam pleśń w doniczce. Raz w tygodniu podlewałam delikatnie całą ziemię, silniejszym roztworem wody utlenionej, bo w stosunku 1-4. Roztwór ze spryskiwacza, stosuję, gdy posieję nasiona, pomaga on ukorzenić się roślinom i zapobiega pleśnieniu nasion. Częste podlewanie silniejszym roztworem wody utlenionej, nie zaszkodziło moim ziołom, a wręcz uważam, że lepiej rosły. Woda utleniona ma działanie antybakteryjne, dlatego idealnie nadaje się do odkażania ziemi. Dodatkowo bardzo dobrze natlenia ziemię i korzenie roślin. Nie musimy się bać, że zaszkodzi roślinom, bo nadtlenek wodoru znajdujący się w wodzie utlenionej, występuje naturalnie w deszczówce.

Rumianek na pleśń w doniczce
Na koniec mój ulubiony sposób. Może powinnam napisać o nim na początku, ale to taka wisienka na torcie dla wytrwałych, którzy doczytali do tego miejsca. Napar z rumianku, bo o nim teraz mowa, sprawdza się naprawdę świetnie. Przynajmniej u mnie skutecznie ratował zioła zaatakowane przez pleśń w doniczce. Stosowałam go też na ziemiórki i uważam, że by się dobrze sprawdził, gdyby można było używać go częściej. Ziemiórki unikały tego zapachu i niechętnie siadały na ziemi polanej rumiankiem, w celu złożenia jaj. I to jest kolejna zaleta rumianku, jego cudowny zapach, który utrzymuje się przez kilka dni. Ziemia nim polana, na pewno nie ma charakterystycznego zapachu pleśni.
Rumianek ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze i przeciwzapalne. Warto stosować go profilaktycznie, nawet wtedy, gdy nie mamy jeszcze żadnego problemu w doniczce. Rośliny podlane rumiankiem, wyraźnie lepiej rosną. Ja mam wrażenie, że już na drugi dzień, widać dużą różnicę w formie moich ziół. Napar z rumianku jest, jak wiele innych naparów, naturalnym nawozem dla roślin. Inne polecane napary, wyciągi i wywary jako nawozy, to np. z: wrotycza, pokrzywy i skrzypu polnego.

Zastosowanie rumianku w walce z pleśnią
Jak stosować rumianek? Szkoły są różne. Ja napiszę jak ja to robię. 6-8 saszetek herbaty rumiankowej zalewam 2 litrami wrzątku i przykrywam. Zostawiam tak do całkowitego wystudzenia, parę razy mieszając, w celu wyciśnięcia więcej dobroci z saszetek. Po wystudzeniu odciskam saszetki i naparem podlewam delikatnie całą ziemię zaatakowaną przez pleśń w doniczce. Stosuję to raz na 7-10 dni. Można też zrobić słabszy napar, np. po zaparzeniu rozcieńczyć go jeszcze przegotowaną wodą. Czasem robiłam mocniejszy napar i też było dobrze. Jeśli chcemy stosować napar profilaktycznie, wystarczy raz na miesiąc.
Za każdym razem, gdy mam wyrzucić te zaparzone saszetki rumianku, zastanawiam się jak je wykorzystać? Szkoda mi je tak po prostu wyrzucić. Czasami robię sobie jakieś okłady albo przecieram nimi uszczelki w kabinie prysznica, żeby nie zbierała się pleśń. Niestety są już mocno wyciśnięte i łatwo pękają. Może macie jakieś inne pomysły, jak można je wykorzystać? Chętnie się z nimi zapoznam.
Pokazałam Wam kilka sposobów, jak poradzić sobie z pleśnią w doniczkach. Wszystkie sama wypróbowałam. Mam nadzieję, że któryś okaże się pomocny, kiedy będziecie musieli uporać się z tym problemem. Następnym razem, napiszę skąd bierze się pleśń w doniczce. Przytoczę też parę pomocnych rad, żeby pleśń w doniczce się nie pojawiała. Jeśli macie jakieś doświadczenia ze sposobami, które opisałam, dajcie znać w komentarzach. A może macie, jakieś własne sposoby, na pleśń w doniczce, którymi się chcecie podzielić? Zapraszam.
Ana

