
Moje zioła chorują w nowym miejscu
Doniczki w nowym miejscu i zioła chorują
Moje zioła w doniczkach mają się coraz gorzej. Nie wiem dokładnie, co się dzieje, ale moje zioła chorują, a ja jestem załamana. Jak pisałam ostatnio, gdy przeniosłam doniczki z ziołami do kuchni, moje roślinki zaczęły marnieć. Nadal nie wiem, czy to z braku światła, czy jest inna przyczyna.
Po około dwóch tygodniach, zabrałam je z kuchni i postawiłam na parapecie w pokoju, tam gdzie stały poprzednio. Niewiele to pomogło, zioła chorują nadal. Zżółkły, powyciągały pędy i zaczynają więdnąć i przysychać. Czasami dzieje się tak, z dnia na dzień.
Zapytam eksperta, czemu moje zioła chorują
Jestem naprawdę smutna i załamana. Postanowiłam zrobić zdjęcia moich roślinek i pokazać je komuś w sklepie nasiennym. Wiem, że nie tam kupowałam nasiona, ale chcę się poradzić, co robię źle. Zamierzam też kupić nowe nasiona, bo coś czuję, że tych ziół już nie uratuję. Mam jednak nadzieję, że ktoś będzie wiedział, czemu moje zioła chorują i co mogę jeszcze dla nich zrobić. Jeśli jednak okaże się, że stracę te zioła i będę musiała zacząć wszystko od początku, to może przynajmniej dowiem się, jak powinnam to porządnie zrobić.

Zwiędła i przebarwiona bazylia
Bazylia, jak ją przeniosłam do kuchni, była dosyć gęsta, nie liczyłam ile siewek było w doniczce, w każdym razie nie miała za ciasno. Trochę ją podskubywaliśmy do pizzy (jejku jak się cieszyłam), powinno jej to pomóc, bo zioła trzeba obrywać. Teraz jest bardzo przerzedzona i dosyć wysoka. Ale nie sądzę, że to wina paru oskubanych listków. Po prostu zaczęła marnieć, sama gubić liście, a nawet więdnąć. Niektóre bazylie musiałam wyrwać z korzonkami, bo całe sczerniały. Nie wiem co jej jest, zwłaszcza, że już stoi na parapecie z dostępem do światła i warunkami jak wcześniej. Najpierw myślałam, że za mało ją podlewam i dlatego więdnie, a teraz myślę, że ją przelałam, bo na liściach pojawiły się jakieś przebarwienia i zmarszczenia. Zrobiłam zdjęcia, ale nie są zbyt wyraźne.

Kupny rozmaryn usechł
Jak pisałam ostatnio, kupiłam rozmaryn w doniczce, bo mój wysiany był za mały na przeprowadzkę. Niestety, ten kupny długo nie pożył, bardzo szybko zaczął czernieć i go nie uratowałam. Czytałam, że rośliny w marketach mają inne warunki i w domu często zioła chorują, bo nie mają odpowiedniego nawożenia. Ja wprawdzie mój kupny rozmaryn od razu przesadziłam do nowej doniczki, z nową ziemią, ale chyba nie pomogło. Czytałam też (niestety po fakcie), że nie można za bardzo podlewać rozmarynu. Być może ten kupny padł, bo go przelałam, ale podlewałam go tak samo, jak mój wysiany. Dlatego nie wiem, dokładnie czemu nie przeżył, może przyczyna jest taka sama jak choroba bazylii.

Pożółkły i zdrewniały tymianek
Tymianek od początku był dziwny, chyba zamiast właściwego (który siałam) wyrósł mi cytrynowy. Nie za bardzo mi się podobał, ale go zaakceptowałam. Teraz jest jakiś poplątany i pożółkły. W dodatku robi się zdrewniały, niby to normalne. Ale w moim drewnieją też końcówki łodyżek, a nie tylko te u nasady. Poza tym gubi listki, na których pojawiają się jaśniejsze kropki. Tutaj też zastanawiam się, czy nie chodzi o podlewanie.

Szczypiorek nawet nie zdobi
Szczypiorek, jak już pisałam to jakaś porażka, od początku wyglądał jak trawa. Wiedziałam, że nie będę go jeść, bo nie był apetyczny. Trzymałam go bardziej do ozdoby i żeby mieć jakiś szczypiorek w osłonce z napisem “szczypiorek”. Teraz to już nawet nie nadaje się do ozdoby, wygląda jak trawa późnym latem, przed sianokosami. Akurat tej roślinki nie będzie mi szkoda, chociaż póki się da, będę ją ratować. W końcu to też moje dziecko.

Mięta jest wymięta
Całkiem inaczej wyobrażałam sobie miętę w doniczce, myślałam, że będzie miała większe listki, grubsze i krótsze łodyżki. Może są inne odmiany i tylko moja (niby pieprzowa) wygląda tak dziwnie. Na początku mi się nawet podobała, ale teraz strasznie wyciągnęła pędy. Ma coraz mniejsze listki, jest jakaś poplątana i wymięta. Ma też pozwijane listki. Naprawdę nie wiem co się dzieje. Niech ta mięta się opamięta.

Koperek długi jak jego historia
Koperek, to długa historia, możecie poczytać w poprzednich wpisach. W każdym razie, teraz zasiałam nowy i znów wygląda jak karykatura koperku. Kompletnie nie wiem o co chodzi. Cały czas od początku, stał na zachodnim parapecie i miał dostęp do światła. Mimo to się powyciągał. Jest taki rzadki, bo po prostu nie wzeszedł. Zdjęcie zrobiłam przed przeprowadzką do kuchni, a tam rósł tylko tydzień…i znów po koperku. Wiądł z dnia na dzień, a ja znowu nie wiem, czy chodzi o podlewanie, brak słońca czy inną przyczynę.

Białe kreski na pietruszce
Pietruszka w nowym miejscu też zaczęła marnieć. Najpierw zrobiła się jasnozielona, potem wyciągnęła pędy. Mocniej zaczęłam się martwić, gdy zaczęły się na niej pojawiać białe kreseczki. Próbowałam szukać informacji co to może być, ale niewiele znalazłam. Nawet nie wiem, czy mogę ją jeść. Później pietruszka zaczęła usychać u nasady, a ja się załamałam.

Zioła chorują przez złe nasiona?
Dlatego zapytałam w sklepie nasiennym, czemu moje zioła chorują. Pokazałam zdjęcia, te które tu pokazuję oraz nasiona, które kupiłam. Dowiedziałam się, że nasiona tej firmy (nie podam jej nazwy, ale kupiłam w markecie), nie są zbyt dobre. Nie wiem tylko, czy to była opinia sprzedawcy (w końcu konkurencja), czy to prawda. W sumie w to uwierzyłam, bo koperek i szczypiorek to potwierdziły.
Kupiłam nowe nasiona
Poza tym, niby wszystko zrobiłam dobrze, nawet brak światła miał nie być problemem. Chętnie posłuchałam, jak prawidłowo siać, a potem podlewać zioła. Kupiłam nowe nasiona, szczypiorku, koperku, pietruszki i bazylii. Nasion rozmarynu, nie kupowałam, bo miałam młody, zdrowy rozmaryn w doniczce. Chciałam jeszcze kupić nasiona tymianku i mięty, ale akurat nie było. Za to kupiłam sadzonkę mięty czekoladowej, bo mnie zaintrygowała.

Nadal nie wiem czemu zioła chorują
Sprzedawczyni, nie potrafiła powiedzieć, czemu moje zioła chorują i czy uda mi się je uratować. Zaproponowała biohumus, gdybym jednak chciała próbować je ratować. Zdecydowałam się go kupić, bo przecież będę walczyć. Podlałam zioła biohumusem według wskazówek i zobaczymy. Na ratowanie ziół mam dwa tygodnie, bo potem wyjeżdżam na wakacje i zioła zostawię pod opieką córki. Jeśli jednak będę musiała zasiać nowe zioła, zrobię to po powrocie.
Małe wyjaśnienie chronologiczne
Trudno tak teraz pisać o tym co było rok temu. Przecież nie planowałam, że będę o tym pisała i nie robiłam notatek. Będę opisywała wzrost moich ziółek, tak jak pamiętam, niekoniecznie chronologicznie. Nie zwracajcie też uwagi na czas, w jakim piszę. Wszystkie te wpisy, będą dotyczyły przeszłości, a ja będę niekiedy używać czasu bieżącego. Mam nadzieję, że to nie będzie Wam przeszkadzało, ważne jest chyba to, co chcę opisać.
Ana


2 komentarze
Kozak
Hej Ana z ciekawością przeczytałam wpisy na Twoim blogu są bardzo ciekawe i pomocne co do wpisu o ziołach to wydaje mi się że one potrzebują dużo światła,tak pomyślisz sobie ale przecież były na parapecie ale to jednak nie jest takie światło w południe może być bardziej naslonecznione A już po może być dla nich za ciemno więc rosną takie wybujałe bo szukają światła. A może spróbować chorować je na balkonie albo w skrzynce za oknem 😉
anana
Cześć Kozak, dziękuję za komentarz. Też myślę, że moim ziołom brakuje światła. Być może jak sugerujesz, lepiej byłoby im na balkonie, ale mi zależy, żeby je mieć pod ręką w kuchni. Naprawdę nie wiem jak innym się to udaje 🙂 Ana